19.11.2011 | Czytano: 1625

Za wysokie progi(+zdjęcia)

Korona okazała się bardzo wymagającym przeciwnikiem dla Gorców Nowy Targ. Góralki przegrały różnicą 58 punktów kolejne pierwszoligowe spotkanie, ale też nikt nie liczył się z innym scenariuszem. Dla dziewcząt Mirosława Ćwikla najważniejsze są rozgrywki w swojej kategorii wiekowej, w kadetkach i awans do półfinału mistrzostw Polski.

W pierwszej lidze mają doskonalić swój koszykarski warsztat. Tak też trener potraktował ten pojedynek. Z myślą o występie w kadetkach z Wisłą był podział piątek na juniorki i kadetki. Trudno było w takiej sytuacji marzyć o wyrównanej walce. Tym bardziej, iż warunkami fizycznymi krakowianki zdecydowanie przewyższały nowotarżanki. Korona wyśmienita była w ofensywie. Świetnie wyprowadzała szybkie ataki, z których zdobywała mnóstwo punktów. Widać było u przyjezdnych większe ogranie. Grały jak automaty, wykorzystując najmniejszy błąd rywalek w obronie, a także brak powrotu po stracie piłki czy przechwycie. Szybko wyprowadzały kontry i kolejne punkty im dopisywano. Nie trzeba mówić, że przy swoim wzroście zdominowały deskę.

Nowotarżankom trudno było przedostać się w strefę podkoszową, stąd mało punktów. Co prawda z dystansu rzut nie był najgorszy, lepszy niż w ostatnim meczu, ale mógł być lepszy. Grały bez zasłon, a akcje jeden na jeden były skazane z góry na niepowodzenie. W trzeciej kwarcie gospodynie dopiero po 5 minutach trafiły pierwszy raz do kosza (Piędel). W pewnym momencie trener opuścił ławkę...– Wychodzę. Może jak mnie nie będzie, to lepiej zagracie – powiedział. – Było lepiej ? – pytał wracając po chwili. Nie było lepiej.

Najbardziej go wkurzyła końcówka meczu. 40 sekund do końca góralki miały 95 straconych punktów i były w posiadaniu piłki. Wydawało się, że nie pozwolą sobie rzucić setki. Tymczasem straciły 8 punktów, po bezmyślnych stratach.

- Kompletnie nie myślicie. Taki numer za pięć lat nie może wam się przytrafić. Tak nie można grać. Trzeba długo rozgrywać piłkę – mówił do zawodniczek.

 

Do dziennikarzy powiedział: - Specjalnie nie jestem zawiedziony postawą dziewcząt. Gdyby Korona zagrała bardziej skoncentrowanie, grając to, co fragmentami prezentowała, czyli kontry po każdej zbiórce lub przechwycie piłki, to zapewne przegralibyśmy większą różnicą niż 58 punktów. Krakowianki na pewno jednak realizowały założenia taktyczne w ataku. Podejrzewam, że dzięki nam, bo próbowaliśmy rotować w obronie, z myślą o innych, słabszych przeciwniczkach. Wiadomo było, że z Koroną nie poradzimy sobie ani w zagrywce, ani w obronie strefowej, czy to systemem 2-3, czy 3-1-1, czy też każdy swego. Szkoda, że napędzaliśmy grę rywalowi, często nie wykorzystując momentu do oddania rzutu. Zbyt długo kontynuowaliśmy akcję i przeciwnik łatwo odbierał nam piłkę i wyprowadzał kontry. W końcówce po raz kolejny przytrafiła nam się totalna dekoncentracja, która spowodowała, że straciliśmy 100 punktów. Nie potrafiliśmy utrzymać wyniku, co prawda niezbyt chwalebnego, ale...

Gorce Steskal Nowy Targ – Korona Kraków 45:103 (4:35, 13:15, 17:22, 11:31)
Gorce: Jachymiak 4, Lasak 14, Krzysztofiak 3, Perhon 3, Piędel 12, Słaby 2, Nykaza 7, Lasak, Florek, Wolska, Rokiciak. Trener Mirosław Ćwikiel.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama