Po pierwszej ćwiartce nie zanosiło się, że będą w tym meczu emocje. Przyjezdne z dużą swobodą wjeżdżały pod kosz i zdobywały punkty. Przełom nastąpił w drugiej kwarcie, kiedy na parkiet weszły drugie piątki ( to regulaminowy wymóg). Nowotarżanki rozpoczęły pogoń. Mozolnie odrabiały straty, punkt po punkcie. Często ich akcje były przerywane faulami i sporo punktów rzucały z osobistych. W tym elemencie miały 50% skuteczność. Zazwyczaj pierwszy rzut wpadał do dziury. Później doszło kilka akcji punktowych, po których ręce same składały się do oklasków. Na minutę i 12 sekund przed końcem pierwszej połowy góralki po raz pierwszy wyszły na prowadzenie 29:28. Mogły tą przewagę jeszcze powiększyć, bo nie skończyły dwóch akcji i nie wykorzystały czterech osobistych.

Po przerwie trwała straszliwa walka. Nie było dla dziewcząt straconych piłek, biły się o nią nawet leżąc na parkiecie. Jednopunktowe prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. Taki scenariusz był do połowy trzeciej kwarty, potem rywalki zaczęły odjeżdżać gospodyniom. Popełniały mniej błędów. Góralki przegrywały walkę na desce. Tarnowianki potrafiły zebrać piłkę z tablicy atakującej 3-4 razy i ponawiać rzut. Miejscowe stały jak wryte, kibicując, co się stanie.

Wyraźnie zaczynało brakować sił liderce zespołu Magdzie Kubowicz. Na początku efektowne indywidualne akcje kończyła zdobyczami punktowymi, z biegiem czasu, mimo iż oszukiwała wszystkie przeciwniczki, nie potrafiła trafić do dziury. Zresztą jej koleżanki również. Brakowało spokoju, grano zbyt nerwowo, chcąc jak najszybciej zakończyć akcję rzutem. Co nagle, to po diable – mówi przysłowie, a rywalki to wykorzystały. Po przechwyceniu piłki szła kontra i rosła przewaga punktowa.

- Jestem zadowolony, bo podjęliśmy walkę z przeciwnikiem starszym, z którym teoretycznie nie mamy szans – mówi trener Gorców, Witold Chamuczyński. - Przez trzy kwarty dzielnie się trzymaliśmy, graliśmy w miarę agresywnie w obronie. Wyszło nam też parę akcji w szybkim ataku. Oczywiście była masa prostych błędów, ale są symptomy, że ten zespół może grać lepszą koszykówkę. Naszym docelowym rocznikiem jest 99, a nie 98. We właściwym będziemy szukali życia.

Gorce Steskal Nowy Targ – UKS Koszyce/PM Tarnów 56:74 (10:16, 19:12, 15:22, 12:24)
Gorce: Kobylarczyk 1, S. Zubek 6, Nowak, Jaskierska 3, Kubowicz 26, Marciniak 4, Homoncik 2, S. Zubek 5, Florek 5, Plewa 3, Różańska 1, Olcoń. Trener Witold Chamuczyński.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










