30.10.2011 | Czytano: 1489

Wygranych się nie sądzi (+zdjęcia)

- Wygranych się nie sądzi – powiedział trener Podhala, Arkadiusz Pysz, po historycznych derbach w ekstraklasie unihokeistek. Juniorki z Szarotki zawiesły wysoko poprzeczkę brązowym medalistkom mistrzostw Polski. W obu meczach faworyt rzutem na taśmę odniósł zwycięstwa. Zdecydowało doświadczenie.

W sobotę do 55 minuty trener Podhala miał nietęga minę. Lesław Ossowski opracował wyśmienitą taktykę, która była bliska sprawienia ogromnej niespodzianki. Polegała ona na zneutralizowaniu najgroźniejszych żądeł rywalek. Długo Podhale nie mogło złapać właściwego rytmu gry. Szarotka świetnie broniła, jak trzeba było do podwajała krycie. By akcje miały powodzenie, podopieczne Arkadiusza Pysza musiały grać z pierwszej piłeczki. Nie robiły tego i sporo zaliczyły strat. Długo motały się jak ryba w sieci. Tymczasem kontry Szarotki były wyśmienite. Co prawda na gol Bujak szybko odpowiedziała Grynia, ale w drugiej tercji Szarotka zdobyła dwa gole. Decydującym momentem meczu była ostatnia sekunda drugiej odsłony. Piekarczyk, bezpośrednio z krzyża, z zerowego kąta, pokonała M. Zapałę, która do tego momentu spisywała się fenomenalnie. Piłeczka po rykoszecie znalazła lukę przy krótkim słupku.

W trzeciej tercji długo gospodynie były bezradne. Nie potrafiły sforsować defensywy rywalek, a strzały z dystansu były bądź niecelne, bądź trafiały w słupek (Piekarczyk – 48 min.), lub padały łupem bramkarki. Dopiero kontrowersyjna decyzja arbitra, wykluczająca z gry Chlebdę, sprawiła, iż Podhale doprowadziło do wyrównania, a potem poszło za ciosem.

Nazajutrz również Szarotka objęła prowadzenie i utrzymywała go do 27 minuty. Błąd doprowadził do wyrównania, a w 33 min. gospodynie objęły prowadzenie. Kolejne minuty to niesamowity bój o każdy skrawek boiska. Dwie i pół minuty przed końcem Szarotka wycofała bramkarza i po 12 sekundach straciła gola do pustej bramki.

- Czujemy straszny niedosyt – mówi trener Szarotki, Lesław Ossowski. – Pokazaliśmy jednak, że nie odbiegamy od drużyny seniorskiej. Mieliśmy swoje sytuacje, ale błędy na seniorskim poziomie drogo kosztują. Najbardziej boli strata bramki do szatni. Zapłaciliśmy fryzowe za brak doświadczenia, bo przecież przez tą sekundę mogliśmy zagrać piłeczkę za bramką i wyjść na ostatnią tercję prowadząc 3:1. Tak rywalki złapały kontakt i zrobiło się nerwowo. W przewadze straciliśmy kolejne gole. Nie musimy się wstydzić występu. Walczyliśmy i byliśmy równym rywalem faworyzowanego Podhala. Swoją postawą zaimponowały mi dziewczęta. Zabrakło zimnej głowy pod bramka rywalek. Cieszę się, bo to nasze najlepsze mecze w seniorkach. Widoczny jest postęp.

- Daliśmy pograć rywalkom i w efekcie straciliśmy bramki. W końcówce dziewczęta się zmobilizowały i wykorzystały to, co miały wykorzystać – powiedział Arkadiusz Pysz. – Trudny był również rewanż. Podporządkowaliśmy się przeciwnikowi. Chwała mu za to, że postawił nam duże wymagania. Każdy mecz czegoś uczy. Ten nauczył nas, że trzeba wspólnie pracować w piątce. Troszkę za dużo było gry indywidualnej. Wygrane cieszą, gra mniej. To nie jest to, co powinniśmy grać.

MMKS Podhale Nowy Targ – Worwa Szarotka Nowy Targ 5:3 (1:1, 1:2, 3:0) i 4:1 (0:1, 2:0, 2:0)
I mecz:
0:1 Bujak (Chowaniec) 15:58,
1:1 Grynia 17:10 w przewadze,
1:2 Aleksandra Burdyn 20:33,
1:3 Anna Burdyn (Chlebda) 33:55,
3:2 Piekarczyk 39;59,
3:3 Sarna Pohrebny (Piekarczyk) 54:01 w przewadze,
4:3 Krzystyniak 55:04 w osłabieniu,
5:3 Florczak 56:39;
II mecz:
0:1 Bujak (Aleksandra Burdyn) 7:32,
1:1 Timek 26:07,
2:1 Krzystyniak 32:29,
3:1 M. Bryniarska 57:35 do pustej,
4:1 Krzystyniak (Siuta) 58:21.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski
 

Komentarze







reklama