Od początku na parkiecie dominowali miejscowi. Jedyną zagadką były rozmiary ich zwycięstwa. Wysokie prowadzenie (32:15) po pierwszej kwarcie nie sprzyjało koncentracji. W obronie przyjezdni mieli za dużo swobody. Górale zapędzali się pod kosz przeciwnika, zapominając o powrocie do obrony. Często dwóch, a nawet trzech krakowian samotnie stało pod koszem nowotarżan i punktowali. Stąd też różnica punktowa nie była aż tak wielka, jaka powinna być przy przewadze gospodarzy. Tym bardziej, iż skuteczność też pozostawiała wiele do życzenia. Były akcje sam na sam z koszem i nie potrafili umieścić piłki w dziurze. Podczas jednej akcji dobijali osiem razy piłkę spod kosza i ta nie wpala do niego. Szwankowały też rzuty z dystansu.

- Rzeczywiście skuteczność mogła przyprawić o ból głowy – przyznaje trener Piątki, Wojciech Polak. – Z dwutaktu, z czystego pola nie wpadało. Dobitki również. Jest wiele mankamentów w obronie. Szwankuje przede wszystkim zastawianie po rzucie. Zazębiają się już akcje pozycyjnie, co mnie bardzo cieszy. Wychodzą nam ustawione zagrywki, chłopcy się widzą.
UKS Piątka Nowy Targ – Wisła Kraków 93:67 (32:15, 17:15, 20:21, 24:16)
Piątka: Bryniarski, M. Leja 2, Senio 21, Trzciński 45, Burdyn 2, Żmuda 9, Szymański, Balakowicz 3, Pierwoła 6, Kalata 3, Rokicki 2. Trener Wojciech Polak.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










