Mecze góralek miały dwa oblicza. W sobotę Szarotka wzniosła się na wyżyny swoich umiejętności. Zagrała zdyscyplinowanie i unihokeistki spod Wawelu musiały przełknąć gorzką pigułkę. W rewanżu przyjezdne przespały pierwsze 20 minut, które zdecydowały o losach spotkania. Podhale zaś wróciło z wyjazdu z jednym punktem. W pierwszym meczu nowotarżanki pozwoliły sobie narzucić styl gry gospodyniom. Nazajutrz toczyły wyrównany bój i momentami wydawało się, że przechylą szalę zwycięstwa na swoją stronę. Poległy jednak po rzutach karnych.
Juniorski Szarotki odniosły pierwszy historyczny sukces w rozgrywkach seniorek. Mało kto się spodziewał się, że pokonają krakowianki, tym bardziej, iż te przed sezonem wzmocniły się zawodniczkami MMKS Podhale Nowy Targ. Ambicja, wola walki wzięły górę. Juniorki już w pierwszych ligowych występach z Absolwentem Siedlec pokazały charakter i ogromne serce do walki. Tym zaskoczyły faworyzowane gospodynie. Przez dwa ostatnie tygodnie pracowały usilnie nad poprawieniem skuteczności i to się opłaciło.

- To było zwycięstwo taktyki i niesamowitej ambicji nad doświadczonym rywalem – mówi trener Lesław Ossowski. – Gra od początku układała się pod dyktando mojego zespoły. Po 40 minutach prowadziliśmy 4:0 i spokojnie kontrolowaliśmy wydarzenia na parkiecie. W porównaniu z pierwszym występem skuteczność nasza to niebo a ziemia. Świetnie zaprezentowała się nasza bramkarka.
Nazajutrz gospodynie wzięły rewanż. O ich sukcesie zdecydowała pierwsza tercja, przegrana przez przeciwniczki 0:4.
- Dziewczęta wyszły jakieś wystraszone – twierdzi Lesław Ossowski. – Stały i przyglądały się jak krakowianki strzelają gole. Zbyt łatwo je traciły. Szkoda, bo w kolejnych odsłonach zagrały już dobrze, tak jak dzień wcześniej, konsekwentnie, zdyscyplinowanie. Moje podopieczne muszą się jeszcze uczyć seniorskiego unihokeja. Grać skoncentrowanym przez pełne 60 minut i przede wszystkim walczyć. Nie da się grać statycznie, bo doświadczony i ograny rywal w mig to wykorzystuje. Niemniej uważam weekend za udany. W końcu odnieśliśmy pierwsze historyczny zwycięstwo w ekstraklasie.

Podhale pojechało do Siedlec w okrojonym składzie i nie sprostało gospodyniom z kadrowiczkami. Gospodynie miały mocne wejście w mecz. Już po 7 minutach objęły dwubramkowe prowadzenie. Niewątpliwie to ustawiło mecz. Nowotarżanki zaraz po przerwie „złapały” kontakt, ale to było wszystko na co było je stać w sobotniej potyczce. Honorowego gola zdobyła Anna Podlipni, zawodniczka o hokejowym nazwisku. To córka Zbyszka, byłego hokeisty. Nie było w tym meczu walki na „śmierć i życie”. Praktycznie bezkontaktowa gra, o czym może świadczyć zaledwie jedno wykluczenie i to po stronie nowotarżanek.
W rewanżu Podhalanki dwukrotnie obejmowały prowadzenie. Gospodynie wyrównały na 1:1 golem do szatni. Potem jeszcze raz objęły prowadzenie, ale również w tym przypadku Absolwent zdołał doprowadzić do dogrywki. Ta zakończyła się bez bramek. W karnych lepsze okazały sie gospodynie.
Muli Killer’s Kraków – Worwa Szarotka Nowy Targ 2:5 (0:2, 0:2, 2:1) i 6:3 (4:0, 0:2, 1:1)
Bramki dla Szarotki: Anna Burdyn 2, Kubowicz, Chlebda, Bujak (I mecz); Bujak 2, E. Burdyn (II mecz).
Worwa Szarotka: M. Zapała; Chlebda – E. Burdyn, Leśniak – R. Zapała; Chowaniec – Kubowicz – Aleksandra Burdyn, Kaczmarczyk – Bujak – Anna Burdyn, Ulman. Trener Lesław Ossowski.
*
Absolwent Siedlec – MMKS Podhale Nowy Targ 4:1 (2:0, 0:1, 2:0) i 3:2 (0:0, 1:1, 1:1, 0:0) po karnych.
Bramki dla Podhala: Podlipni (I mecz); Mamak, Piekarczyk (II mecz).
MMKS Podhale: Guzik; M. Bryniarska – Dębska, Grynia; E. Bryniarska – Piekarczyk – Podlipni, Timek – Florczak – Mamak. Trener Arkadiusz Pysz.
SPROSTOWANIE: Redakcja bardzo przeprasza za pomyłkę. Anna Podlipni jest córką hokeisty Zbyszka Podlipniego a nie siostrą jak wcześniej podawaliśmy. Przepraszamy.
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Jarosław Chlebda










