Wszyscy wiele sobie obiecywali po spotkaniu Siwakowej z Kowalczyk. – To będzie ważny pojedynek – mówił przed pierwszym odbiciem prezes Gorców, Józef Guzik. On i wszyscy obserwatorzy meczu zawiedli się. Pierwszym secie „Paula” została rozbita przez Białorusinkę. Ugrała zaledwie jeden punkt. O wiele lepiej zaczęła drugą partię i zanosiło się, że ją wygra. Nowotarżanka prowadziła 5:0, 6:3, 9:6 i... zatrzymała się. Nie wygrała już żadnej piłeczki.
- Paulina przystąpiła do meczu bez wiary w sukces – mówi trener Gorców, Tomasz Klag. – Było to widać w pierwszym secie. Przystąpiła do niego całkowicie nieprzygotowana i nieskoncentrowana. Dotychczas stoczyła z Białorusinką trzy pojedynki i wszystkie przegrała. Dzisiaj była blisko jej pokonania. Drugi set powinien być jej. Przegranie tej partii zbiło ją z nóg. Po oczach widziałem, że są nerwy i brak wiary.
W trzeciej partii Kowalczyk prowadziła 8:1 i chyba nikt nie sądził, że również tak ogromną przewagę roztrwoni. A jednak! – Gra się do jedenastu, a nie do ośmiu, o tym, trzeba pamiętać. Paulince zabrakło determinacji – mówi Tomasz Klag.

Godlewska zrobiła demolkę Jaśkowiec, chociaż w drugiej partii troszkę pokpiła sprawę i przegrała ją do 19. – Nie powinno się to Izie przytrafić, chociaż z drugiej strony Jaśkowiec to nieobliczalna i utytułowana zawodniczka. Miała roczną przerwę z powodu kontuzji i wahaniem się czy kontynuować karierę. Była wicemistrzyni Polski, więc wiele potrafi. Iza pokazała jej jednak miejsce w szeregu. Młodzież musi się jeszcze dużo uczyć – twierdzi Tomasz Klag.
Kolejny świetny pojedynek rozegrała Małgorzata Kalawa. Co prawda Katarzyna Galus w drugiej partii się jej postawiła, ale to było wszystko na co ją było stać. Kalawa nie dała jednak rady Białorusince.

Odnotować trzeba pierwszy zdobyty punkt Oli Mozdyniewicz w pierwszej lidze. Przegrała pierwszego seta z Anną Wardzałą, ale kolejne trzy były już jej popisem. – Sukces Oli bardzo cieszy. Bedzie impulsem do pewności siebie przy stole – powiedział Tomasz Klag.
Mozdyniewicz podekscytowana wygraną z Wardałą ostro rozpoczęła pojedynek z Jaśkowiec, wygrała na przewagi pierwszą partię, ale później większe doświadczenie i ogranie rywalki wzięło górę.
Nowotarżanki przystępowały do gier podwójnych w komfortowej sytuacji. Wygrały oba deble i brakowało im jeszcze tylko jednej wygranej, by odnieść drugie zwycięstwo w lidze. Wygrały dwie - Kowalczyk i Godlewska.

Gorce Nowy Targ – LUKS Galux Skrzyszów 7:3
I stół:
Paulina Kowalczyk – Katsiaryna Siwakowa 0:3 (1: 11, 9:11,13:15),
Małgorzata Kalwa – Katarzyna Galus 3:1(11:9, 12:14, 11:1, 11:9),
Kowalczyk, Kalawa –Siwakowa, Wardzała 3:0 (11:8, 13:11, 11:6),
Kowalczyk – Galus 3:0 (11:4, 11:5, 11:6),
Kalawa - Siwakowa 0:3 (6:11, 2:11, 3:11);
II stół:
Izabela Godlewska – Klaudia Jaśkowiec 3:1 (11:6, 19:21, 11:4, 11:1),
Aleksandra Mozdyniewicz – Anna Wardała 3:1 (8:11, 11:9, 11:5, 11:5),
Godlewska, Mozdyniewicz – Jaśkowiec, Galus 3:1 (11:7, 8:11, 11:8, 11:8),
Godlewska – Wardzała 3:1 (11:1, 10:12, 11:4, 11:4),
Mozdyniewicz – Jaśkowiec 1:3 (12:10, 4:11, 6:11, 6:11).
Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski










