22.09.2011 | Czytano: 2482

Kalawa show

Od zwycięstwa rozpoczęły pierwszoligowe zmagania tenisistki stołowe Gorców Nowy Targ. Pewnie pokonały KKTS Krosno 8:2. Najbardziej zacięty pojedynek stoczyła Małgorzata Kalwa z Wiolą Maciołek. Trwał 43 minuty! Tak długich wymian dawno nie widzieliśmy w nowotarskiej hali.


To był kluczowy pojedynek spotkania. Po dwóch przegranych partiach na tenisistkę gospodarzy można było już postawić krzyżyk. Mało było takich, którzy wierzyli, że nowotarżanka odwróci losy potyczki. Tylko trener Tomasz Klag wierzył w podopieczną. - To już tradycja, że Gosia przegrywa dwa pierwsze sety z Maciołek, a potem goni. Ta pogoń zawsze kończy się jej sukcesem – mówił.

 


Świetnie zna swoją zawodniczkę, bo wszystko sprawdziło się co do joty. No, oprócz jednego, dramatycznej końcówki. Tego trener Klag nie przewidział. – Gosia zawsze w decydującej partii łapie wysoką przewagę i jej nie oddaje do końca – mówił. Tym razem było inaczej. Kalawa rzeczywiście w decydującej partii prowadziła już 10:4 i wydawało się, że jest po sprawie. W końcu miała pięć piłek meczowych. Takiej przewagi nie można roztrwonić. – Można, można – przestrzegał prezes Gorców, Józef Guzik, dając za przykład Bola, który prowadził 10:6, a odszedł od stołu pokonany. Chyba przypomniał o tym w nieodpowiednim momencie. Przeciwniczka poprosiła o czas i...wygrała siedem kolejnych piłeczek. Wyszła na prowadzenie i pojedynek rozgrzał widownię do białości. Przy ogromnym aplauzie Kalawa lepiej psychicznie wytrzymała końcówkę. Przecisnęła set do 12 i zdobyła bardzo ważny punkt dla zespołu.

- Maciołek nie była jeszcze tak blisko wygranej - twierdzi trener Gorców. – Prowadziła 11:10, odwróciła losy seta zdawałoby się już przegranego. Dość niespodziewanie Gosia roztrwoniła tak dużą przewagę. Przyznała, że myślami była już gdzie indziej. Była pewna, że ten jeden punkt zdobędzie z łatwością przy tylu piłkach meczowych. Chciała szybko skończyć, a pośpiech nie jest dobrym doradcą. Piękno sportu polega na tym, że dzieje się w nim mnóstwo rzeczy nieprzewidywalnych. To był bardzo ważny pojedynek. Przy wyniku 2:2 pozostałe mogły być bardzo nerwowe. Dwa punkty zaliczki przed deblami dały nam komfort gry.

 


Tak też się stało. Nowotarżanki wygrały dwie gry podwójne. Gdy Kalawa „na sucho” ograła Kozę, gospodynie mogły się cieszyć ze zwycięstwa.
Wszyscy jednak czekali na konfrontację Godlewskiej z Dytko. Tworzyły debel, gdy Rachela reprezentowała barwy Gorców. Zacięte były tylko pierwsze dwa sety wygrane przez góralkę. W trzecim Godlewska przegrywała już 0:6 i zdołała doprowadzić do stanu 8:8. Jednak kolejne trzy piłki wygrała reprezentantka Krosna. Tak to rozjuszyło Izę, że w ostatnim secie zdemolowała rywalkę.
W sobotę (godz. 14) kolejny mecz. Gorce podejmował będą ekipę z Skrzyszowa.

Gorce Nowy Targ – KKTS Krosno 8:2
I stół: Małgorzata Kalawa – Wiola Maciołek 3:2 (7:11, 7:11, 11:8, 11:3, 14:12), Paulina Kowalczyk – Zuzanna Koza 3:1 (8:11, 11:5, 11;6, 11:9), Kowalczyk, Kalawa – Maciołek, Rachela Dytko 3:0 (11:5, 11:7, 11:7), Kalawa – Koza 3:0 (11:2, 11:4, 11:8), Kowalczyk – Maciołek 3:0 (11:9, 11:9, 13: 11); II stół: Izabela Godlewska – Dominika Wenc 3:0 (11:4, 11:2, 11:5), Aleksandra Mozdyniewicz – Rachela Dytko 0:3 (5:11, 6:11, 7:11), Godlewska, Mozdyniewicz – Wenc, Koza 3:0 (11:8, 11:7, 11:8), Godlewska – Dytko 3:1 (11:9, 11:9, 8:11, 11:1), Mozdyniewicz – Wenc 1:3 (8:11, 11:3, 8:11, 6:11).
Tekst + foto Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama