18.09.2011 | Czytano: 1511

Pierwsze kroki (+zdjęcia)

W Nowym Targu, z udziałem ośmiu zespołów, rozegrani turniej koszykówki dziewcząt (rocznik 1998) o Puchar Gorców. Imprezie patronował starosta nowotarski. Gospodynie zajęły dobre szóste miejsce, zważywszy, iż Witold Chamuczyński dysponował drużyną o rok młodszą.

Jego podopieczne trafiły do bardzo mocnej grupy eliminacyjnej. W pierwszym meczu zapłaciły frycowe i uległy mistrzowi Małopolski, Żak Nowy Sącz 20:117 oraz JAS FBG Sosnowiec 30:75. W ostaniem meczu grupowym pokonały Stalową Wolę, po dramatycznym meczu 57:56. Góralki 97 sekund przed końcową syreną prowadziły 10 punktami. Wtedy jednak nerwy dały znać o sobie. Nowotarżanki zbyt szybko chciały zakończyć akcje i albo traciły piłkę, albo nie potrafiły trafić do dziury. Rywalki 15 sekund przed końcem meczu wyrównany 56:56. Gospodynie cztery razy były faulowane pod koszem Stali, ale za każdym razem wprowadzały piłkę z boku, bo przeciwniczki nie miały na koncie pięciu przewinień. Dopiero kolejne przewinienie „stalówki”, 3 sekundy przed końcowa syreną, dało im rzuty osobiste. Jeden został wykorzystany i ogromna radość zapanowała na parkiecie.
- Cieszę się, że doszło do tak ekscytującej końcówki, bo to olbrzymie doświadczenie dla dziewczyn. To na pewno zaprocentuje w lidze, która rusza w połowie października – mówi trener Gorców, Witold Chamuczyński. – Zostaliśmy do turnieju zaproszeni przez organizatora Krakowski Okręgowy Związek Koszykówki, jako beniaminek. To był turniej dla rocznika starszego. Graliśmy z dziewczynami dużo mocniejszymi fizycznie i ogranymi, bo od kilku lat grają regularnie w lidze. Dla moich dziewczyn były to pierwsze prawdziwe mecze, z sędziami, koszulkami i całą otoczką meczową. Nie dziwię się, że zespól w wielu momentach gubił się, zwłaszcza, że mieliśmy mało czasu, by się przygotować. Poprzedni sezon nie był przepracowany i to było widać na parkiecie. Brakowało nam techniki i ogrania. Dziewczyny nadrabiały dobrymi cechami motorycznymi, bo są wybieganie.
Góralki w meczu o piąte miejsce uległy Bochni 32:71.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama