24.08.2011 | Czytano: 1649

Dar Kanadyjczyków dla MMKS-u(+zdjęcia)

Kanadyjska amatorska drużyna hokejowa „The Caps", w swojej podróży po Europie, wpadła do Nowego Targu. Co dwa lata odwiedza Stary Kontynent. Wybiera ciekawe miejsce, bogate kulturowo, ale także takie, w pobliżu których znajdują się lodowiska i drużyny amatorskie.

Dotychczas odwiedzili Rosję, Finlandię, Estonię, Szwecję, Hiszpanię, Czechy, Francję, Belgię, Holandię, Niemcy i Stany Zjednoczone. W tym roku na ich trasie znalazł się Budapeszt, Bratysława, Praga i Nowy Targ. Do stolicy Podhala nie przyjechali z pustymi rękoma. Przywieźli sprzęt dla młodych adeptów hokejowej sztuki w MMKS. Uroczyste przekazanie daru odbyło się przed potyczką drużyny „Klonowego Liścia” z Amatorami Podhala. Piękny dar, za który podziękował Kanadyjczykom prezes Podhala Mirosław Mrugała i odwdzięczył się pamiątkami klubowymi.

- Zbierają odznaki klubów i miast, w których rozgrywają mecze. To ich hobby – informuje Paul Neuwelt, Kanadyjczyk mieszkający w stolicy Podhala, jeden z inicjatorów sprowadzenia rodaków do stolicy Podhala. - Ich celem jest poznawanie świata poprzez hokej. Kanadyjczycy są w wieku powyżej 45 lat, a w swoim kraju grają wyłącznie dla przyjemności. Podróżują całymi rodzinami. To bardzo wesoła ekipa.

Jeśli chodzi o mecz, to można tylko podać suchy wynik, 8:3 dla Kanadyjczyków. Gęsta, jak śmietana mgła wisiała nad taflą lodową, uniemożliwiając odbiór widowiska. Do tego spektakl odgrywany był w półmroku, przy zaledwie siedmiu zapalonych lampach. Dopiero po interwencji obsługa lodowiska dorzuciła kolejne siedem, ale widoczność się nie poprawiła. Wiele osób opuściło halę po pierwszej tercji. – Mija się z celem oglądanie meczu jak nic nie widać. Oglądnę sobie Wisłę – powiedział jeden z obserwatorów opuszczających hale. Pozostali w większości Kanadyjczycy. Trudno też kto podać strzelców bramek, bo nie było składów. Mecz odbywał się bez protokołu.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama