17.08.2011 | Czytano: 1674

Ku pamięci (+zdjęcia)

Na zaproszenie dyrekcji Zakopiańskiego Centralnego Ośrodka Sportowego po Tatrami gościła futsalowa reprezentacja Polski oldbojów.

Prowadzona przez Tomasza Powerta drużyna nie po raz pierwszy przyjeżdża na Podhale i rozgrywa ze swoimi podhalańskimi rówieśnikami mecze bądź to na hali bądź na otwartych obiektach, tyle, że na boiskach o skróconych rozmiarach. Także i tym razem występujący w koszulkach z białym orłem na piersi zawodnicy zagrali z drużyną zakopiańskich oldbojów na sztucznej trawie stadionu COS. Niestety nasza drużyna czy to na skutek kontuzji czy też z powodu uczestnictwa w meczach ligowych wystąpiła w mocno eksperymentalnym a co szczególnie istotne w szczupłym składzie. Samo spotkanie aczkolwiek mające charakter sportowy było poświęcone pamięci trzem wybitnym byłym zawodnikom a później działaczom piłkarskim z Zakopanego. Tymi zawodnikami a później działaczami byli Mieczysław Borzęcki jeden z najlepszych piłkarzy WKS Zakopane i III ligowego Podhala Nowy Targ, Ryszard Leśniak bramkarz WKS Zakopane także nasz kolega redakcyjny a później prezes Podhalańskiego Podokręgu Piłki Nożnej i Kazimierz Włosiński zawodnik i trener WKS Zakopane a później wybitny sędzia piłkarski prezes Kolegium Sędziów PPPN. Byli to działacze nie tylko lokalni, ale pracowali także na szerszym polu w strukturach Małopolskiego Związku Piłki Nożnej. Zebrana ad hoc drużyna zakopiańskich oldbojów nie była w stanie sprostać zgranym ze sobą zawodnikom i poległa w piłkarskim pojedynku 14-6. Ale i tak większość bramek w tym meczu zdobyli Podhalanie, bowiem w zespole reprezentantów gościnnie zagrał piłkarz Lubania Maniowy Robert Krzystyniak, który zdobył dla swojej drużyny aż 6 bramek.


Robert Krzystyniak dostąpił zaszczytu gry w koszulce z orłem na piersi

 

- Szkoda Robert, że nie byłeś tak skuteczny dzień wcześniej w meczu ligowym z Granatem Skarżysko, bo wtedy wynik byłby zapewne korzystniejszy dla twojej drużyny - żartował sobie po meczu ze swojego podopiecznego grający w przeciwnym zespole były trener Lubania Maniowy Bartłomiej Walczak.

Były to tylko niewinne żarty, bowiem atmosfera samego spotkania a także wspólne biesiadowanie po nim przy piwie i grillu była bardzo przyjazna.

- Wynik w meczu piłkarskim jest oczywiście bardzo ważny, ale dla nas byłych piłkarzy liczy się możliwość spotkania z podhalańskimi przyjaciółmi a że cel był moralnie bardzo uzasadniony tym chętniej w tym meczu uczestniczyli

śmy. Jesteśmy zawsze do dyspozycji gdyby takie inicjatywy trzeba było kultywować – powiedział Tomasz Powert.

Już po przyjaznym spotkaniu przy grillu główny inicjator tego wydarzenia pracownik COS Władysław Cieżak w asyście członków rodzin zmarłych piłkarzy i działaczy udali się na cmentarze w Zakopanem i Kościelisku, aby złożyć wiązanki kwiatów i zapalić znicze oraz zmówić modlitwę za dusze zmarłych piłkarzy i kolegów.

- To nasz moralny obowiązek, aby pamiętać o takich ludziach, którzy działali na niwie piłkarskiej tworzyli jej zakopiańską historię, byli przykładem wielce ofiarnych i oddanych działaczy. Kto o nich będzie pamiętał jak nie nasze pokolenie - zadał retoryczne pytanie Władysław Cieżak.

Ryb

Komentarze







reklama