31.07.2011 | Czytano: 1332

Bramkarskie wpadki(+zdjęcia)

Podhalański Mundial wkroczył w decydującą fazę, pucharową. 1/8 finału dostarczyła zmokniętym widzom mnóstwo emocji. Bramkarze wystąpili w głównych rolach, ale tym razem dali negatywny show. Śliska piłka była dla nich przekleństwem, kompletnie ich nie słuchała. Stąd dużo kuriozalnych goli.

Zapowiedzią wielkich emocji było pierwsze spotkanie. Mnóstwo goli, sześć słupków, poprzeczka, niesamowite zwroty akcji, wreszcie rzuty karne. Kibice przeżyli prawdziwą huśtawkę nastrojów. Migrond prowadził już 3:0 i nie wykorzystał trzech „setek” na dobicie rywala. To się zemściło. Wiatr z zimną krwią wykorzystał rozluźnienie w szeregach obronnych rywala i jeszcze przed przerwą złapał z nim kontakt. Po zmianie stron doprowadził do wyrównania. Jeszcze raz Migrond objął prowadzenie, ale Rajczak, autor trzech goli dla ludźmierzan był nie do zatrzymania przez bramkarza Wiatru. Gdy Gacek w końcówce dał pierwsze prowadzenie ludźmierzanom, wydawało się, że nikt im zwycięstwa nie odbierze. A jednak! Rzutem na taśmę piłkarze z Ostrowska doprowadzili do rzutów karnych. A w nich... Rajczak, który imponował snajperskim instynktem w meczu, spudłował, trafiając w słupek. Tym samym Migrond mógł browarem uczcić awans do kolejnej fazy czempionatu.

Barcelona nie sprostała Piekarni Hajnos, chociaż to ona przeważała, wypracowała sobie, mnóstwo świetnych okazji, ale skuteczność pozostawiała wiele do życzenia. Bracia Żółtkowie dwoili się i troili, ale futbolówka nie była im posłuszna w decydujących momentach. Albo zbyt długo zwlekali ze strzałem i piłka została zablokowana przez obrońcę, bądź padała łupem bramkarza. Nie mieli też szczęścia, gdyż dwa razy ostemplowali poprzeczkę, a raz słupek. Dwa razy obejmowali prowadzenie, ale „zabiły” ich wolne. Przekonali się, że nie opłaca się faulować przez własnym polem karnym. Inna rzecz, że bramkarz był najsłabszym ich ogniwem. Nawet z ostrego kąta pokonał go Augustyn strzałem w krótki róg. Gdy wydawało się, że kolejny mecz rozstrzygać się będzie w karnych, kolejny faul Barcelony i Karpiel po raz drugi ich skarcił.

MaxxSport nie musiał się wysilać, by pokonać Red Devils. „Diabły” niczym nie straszyły. Duet Możdżeń - Strama dał „Diabłom” lekcję prawdziwego futbolu. Po ich kombinacyjnych akcjach ręce same składały się do oklasków. Otwierały drogę niemal do pustej bramki.

Wszyscy ostrzyli sobie zęby na konfrontację Ultry z Granitem. Fachowcy twierdzili, iż twarda gra czarnogórzan może zniwelować techniczne umiejętności piłkarzy Lubania Maniowy. Pomylili się. Ultra nie dała najmniejszych szans młodej drużynie z Czarnej Góry. Już po pierwszej połowie prowadziła 5:1 i jedyną zagadką były rozmiary jej zwycięstwa.

Wierchy też nie potrafiły ugryźć Gazdę, ale też przyjechały gołym składem, nie było nikogo na zmianę. – Dopóki starczyło sił, to dotrzymywaliśmy kroku rywalowi. Po przerwie zabrakło „pary” – skomentował występ trener Wierchów, Józef Nykaza.

Starzy wyjadacze z Gazdy, który wąchali już nie jedną szatnię, w trudnych okresach umiejętnie wybijali rywala z uderzenia, sam zaś kłuli swoimi żądłami. Piłkarze z Lasku tylko w pierwszej połowie stawiali zacięty opór rywalowi.

Niezapomnianych wrażeń dostarczyli nam piłkarze Podhala i Mela Team. Mnóstwo zwrotów sytuacji, akcji zmieniających się jak w kalejdoskopie. Dużo strzałów z bliska i daleko oraz interwencji bramkarzy. Mela nastawiła się na destrukcję i kontrataki. W szeregach Podhala sporo było niefrasobliwości, zabawy z piłką, które ich słono kosztowały. Górę wzięła jednak większa dojrzałość nowotarżan, którzy przegrywali już 0:2 i 1:3, ale zdołali przejść do następnej rundy zwyciężając 4:3.

Player – Watra Białka Tatrzańska, to kolejny ekscytujący spektakl, z zażartą walką o każdy skrawek boiska. Z akcjami, po których ręce same składały się do oklasków. Do tego sól każdego meczu – gole; padło ich aż 14. O dwa więcej zdobyli białczanie, którzy po pierwszej połowie przegrywali 1:5, tracąc kuriozalne trzy gole. Za każdym razem bramkarz miał już piłkę w rękach i... wrzucał ją sobie do bramki. Nadawał się do odstrzału. Zanosiło się na ogromną niespodziankę, tym bardziej, iż 12 minut do końca przeciwnik prowadził 6:2. Wystarczyły 2 minuty i zrobiło się 6:4, a w końcówce dochodziło do dantejskich scen pod bramką Player. Watra rozpędzona niczym pociąg zmiażdżyła rywala, który pod mocnym naporem całkowicie się pogubił, a najbardziej bramkarz.

Poznaliśmy siedmiu ćwierćfinalistów, ósmego wyłoni środowa potyczka Paka Jana – Spajki (godz. 20).

Wiatr Ludźmierz – Migrond Ostrowsko 5:5 (2:3) karne: 2:3
Bramki: Rejczak 3, Luberda, Gacek – Drożdż 2, Jurkowski, Magulski, Młynarczyk.
Karne: Byrnas +, Gacek +, Rejczak - – Magulski +, Młynarczyk+, Żegleń +.
Awans: Migrond Ostrowsko

Piekarnia Hajnos – Blaugrana 3:2 (0:1)
Bramki: Karpiel 2, Augustyn – W. Żółtek, K. Mrożek.
Awans: Piekarnia Hajnos

MaxxSport – Red Devils 7:2 (3:0)
Bramki: Bochnak 3, Możdżeń 3, Zięba – D. Antolak, P. Ciężak.
Awans: MaxxSport

NKP Podhale Nowy Targ – Mela Team 4:3 (3:2)
Bramki: Pucharski, Bobek, Stopka, Kurowski – Rak, N. Gacek 2.
Awans: NKP Podhale.

Ultra Nowy Targ – Granit Czarna Góra 7:2 (5:1)
Bramki: Waksmundzki, Sral 2, Gogola, Komorek 2, Worwa – K. Sarna, Milon
Awans: Ultra

Gazda – Wierchy Lasek 8:4 (4:4)
Bramki: Śmieszek 4, D. Świder 2, Zachara, Nawara – M. Gał 2, B. Gał 2.
Awans: Gazda

Player – Watra 6:8 (5:1)
Bramki: Mrowca 2, Pietrzak 3, Czubin – M. Handzel 2, P. Janasik 3, Remiasz, Teper, Kowalczyk
Awans: Watra


Pary 1/4 finału - 05.08.2011
19:00 Paka Jana/Spajki – Migrond Ostrowsko
19:45 Ultra – Gazda
20:30 Piekarnia Hajnos – MaxxSport
21:10 NKP Podhale – Watra

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama