28.06.2011 | Czytano: 2321

Wypasione nagrody(+zdjęcia)

Kolejna edycja turnieju tenisa stołowego dobiegła końca. Wzięło w niej udział 30 wielbicieli odbijania na stolach celuloidowej piłeczki. Gromadzili punkty do rankingu w czternastu turniejach. W poniedziałek, podczas uroczystej gali, ci, którzy zebrali najwięcej punktów, odebrali nagrody.

Grzegorz Wrona, prezes Ogniska TKKF Gorce, zadbał o to, by gracze nie wyszli z pustymi rękoma. Uhonorował najlepszych medalami, pucharami i... nagrodami pieniężnymi. Brawo, brawo! – Wypasione nagrody – skomentował jeden z zawodników.

Nastąpiła detronizacja Tomasza Wolskiego, byłego pingpongisty Gorców, który nie był stałym uczestnikiem zmagań. Sklasyfikowany został dopiero na 18. miejscu. Zgromadził 34 punkty. Korona wróciła więc do Piotra Cesacza, autora ciekawych opowieści, zbudowanych na kanwie popularnych filmów, którymi dzielił się z fanami tenisa na naszym portalu. Cesacz do perfekcji opanował uderzenia z backhandu i forhendu. Te zagrania sprawiały najwięcej kłopotów przeciwnikom i przyniosły mu największą zdobycz punktową. Uzbierał 211 punktów. W pokonanym polu pozostawił Jana Pędzimęża, kolejną legendę nowotarskiego pingponga. Jasiu od dawna przymierza się do pokonania kolegi, ale zawsze czegoś mu brakuje. Tym razem zabrakło dziewięciu punktów. Musiał pocieszyć się drugim miejscem, które przyjął z wielką radością.

Na najniższym stopniu podium stanął Tadeusz Kliszcz. Rewolwerowiec i nożownik w jednym – jak określił go triumfator turnieju. Zgromadził na koncie 173 „oczka”.

37 punktów do „pudła” zabrakło Maciejowi Pajerskiemu, być może dlatego, że między meczami nie miał czasu na regenerację sił, gdyż pstrykał kolegom fotki, które później można było podziwiać na naszej stronie.

Kazimierz Dygoń twórca drużyny dziewcząt w szczypiorniaku na Podhalu, która z sukcesami walczyła w małopolskiej lidze, czasowo zdradził ukochaną dyscyplinę i obdarzył miłością tenis stołowy. Podobno tylko chwilowo i wraca do swojej ukochanej. Czy wybaczy mu zdradę? Trzeba przyznać, że świetnie radził sobie z tenisową paletką. Zdobył 136 punkty, które pozwoliły mu zająć piąte miejsce.

Pierwszą szóstkę zamknął Konrad Dygoń (104 pkt.), a miejsce niżej sklasyfikowany został Paweł Leśny, który zdaniem zwycięzcy edycji zrobił największe postępy. – Świetnie gra za stołem – śmieje się Piotr Cesacz. - Z turnieju na turniej gra lepiej. Zrobił bardzo duży postęp i szturmem wdarł się do finałowej siódemki.

Dziesiątkę zamknęli: Heniek Caputa, Stanisław Nykaza i Antoni Grela. Kolejna edycja rusza we wrześniu.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama