Jak zwykle wszyscy byli ciekawi niespodzianki i... zaczęły się domysły. Jedni twierdzili, że pojadą w strugach deszczu, inni że boczny wiatr będą mieli na zjazdach, co będzie utrudnieniem, bo rowery nie mają hamulców. Okazało się, że był to 6- minutowy podjazd, bardzo wyczerpujący. Już w połowie dystansu odzywały się głosy, żeby przerwać jazdę. Ktoś nawet sygnalizował przebitą dętkę. Pot lał się ciurkiem. Zawodnicy stawali na pedałach i kręci nimi w rytm muzyki. Byli już rozgrzani, bo parę minut wcześniej jechali w płaskim terenie.
- Dobrze, że nie dałem się namówić na jazdę, bo w sandałkach nie dałbym rady – mówi masażysta Piotr Jarząbek, którego chłopaki namawiali, by wsiadł na rower. Głównym atrybutem spinningowca są porządne buty, ręcznik i napoje. Prowadząca zajęcia dysponowała dwoma 1,5 – litrowymi butelkami. Jeden była z glukozą, w drugiej magnez. Takich „wygód” nie mieli hokeiści. Jedni gasili pragnienie napojami izotopowymi, inni mineralną z górskiego potoku, w której minerałów było tyle, ile kot napłakał.

- Dlaczego pan nie kręci? – pytała instruktorka. – Dzisiaj nie jadę. Następnym razem - odparł trzykrotny olimpijczyk Gabriel Samolej, który z rowerka przyglądał się zajęciom. Próby pokonania wzniesień i karkołomnych zjazdów podjęli się za to trenerzy Jacek Szopiński i Tadeusz Puławski.
Nie zawsze w przypadku sportu udaje się połączyć przyjemne z pożytecznym – tłumaczy Benita Kopacka. - Spinning to akurat jedna z ciekawych form treningu, polegająca na jeździe na rowerze stacjonarnym w rytm zmieniającej się muzyki, pod dyktando prowadzącego. Główne zajęcia trwają 40 minut plus rozgrzewka, a po zakończeniu jazdy stretching. W czasie jazdy tempo powoli narasta.

Faktyczny spinning to ostra jazda. Muzyka ułatwia zmiany tempa i pozwala zawodnikowi zapomnieć o wysiłku. Ważna jest technika pedałowania i dopasowanie rowerka. Dopasowuje się zarówno wysokość kierownicy - tak by tułów nachylony był kątem 45 stopni, jak i siodełko - nogi powinny mieć możliwość całkowitego wyprostowania się. Podczas takiego wysiłku można stracić nawet 600 kalorii na godzinę! Ostatnia „prosta” to zwalnianie tempa, wyprostowanie sylwetki oraz stopniowe rozluźnienie. Za moment... rozległy się oklaski.
Korzyści ze spinningu? - Wzmacniamy serce i układ krążenia – tłumaczy Benita Kopacka. – Sportowiec musi mieć mocne serce. „Pompa” idealnie pracować. Jest to trening siłowy w strefie tętna maksymalnego od 75- 85 %, pod progiem tlenowym. Tlen czerpiemy nie tylko z tradycyjnego źródła, ale także z innych, jak glukoza. Intensywny trening, który rozwija także umysł, rzeźbi mięśnie łydek, pośladków i ud, polepsza kondycji. Praca hokeisty jest specyficzna. Wychodzi na lód na krótkie zmiany, w których jest zmiana tempa gry. Sesja nie obciąża zbytnio organizmu, unika się ryzyka urazów, stawy są mniej obciążone niż podczas biegania.

Jarek Różański po raz pierwszy brał udział w sesji spinningowej. Przed trzema laty, gdy Milan Jančuška wprowadzał tą formę treningu Jarek był w Sosnowcu. – Jakie wrażenia? – powtarza pytanie. – Super. Wszystko zależy od tego jak się zawodnik przyłoży do ćwiczenia, bo rower ma dźwignię oporów. Solidny trening, po którym świetnie się czuję. Teraz przesiadam się na tradycyjny rower i pruję do domu.
Stefan Leśniowski










