13.06.2011 | Czytano: 3162

Przerwana hegemonia(+zdjęcia)

Tegoroczna Nowotarska NBA sypnęła niespodzianką. Po raz pierwszy w decydującej rozgrywce zabrakło Obojętnych, zespołu, który nieprzerwanie, od początku istnienia rozgrywek, stawał na najwyższym stopniu podium. Hegemonię byłych graczy ligowych, przerwała ekipa Powerade.

To ona wyrzuciła za burtę najbardziej utytułowany zespół w półfinale play off. Triumfowała młodość. Witold Chamuczyński, jeden z wodzów Obojętnych, nie musiał się jednak smucić. Dołożyli mu jego wychowankowie. Jego praca więc nie poszła na marne i znając tego znakomitego szkoleniowca jeszcze nie jednego koszykarza i koszykarkę wyłowi. Fatalna pierwsza ćwiartka zdecydowała o porażce Obojętnych.

- Byliśmy wolniejsi – przyznaje Maciej Jachymiak. - Nasze ataki były schematyczne, rzuty niecelne, słabo broniliśmy. Tradycyjne podania do Keniga nie przynosiły efektu, bo ten był podwajany i potrajany. Powerade biegał 2-3 razy szybciej.

W drugim półfinale również triumfowała młodość. I LO, które na co dzień trenuje Wojciech Tischner pokonało swojego nauczyciela. Ten również nie był tym faktem zaniepokojony. Mógł czuć się dumny, że jego wychowankowie mieli świetny sezon, wygrywając szkolne rozgrywki na wszystkich szczeblach.

Finał był ekscytujący. Początek meczu to wyraźna przewaga Powerade, które grało dynamicznie i skutecznie. Była to powtórka z półfinałowego pojedynku. Licealiści nie padli na kolana i od drugiej kwarty zaczęli przejmować inicjatywę. Mozolnie odrabiali straty i w kolejnych minutach wynik cały czas oscylował wokół remisu. Zespół I LO - jak przystało na młodych - żywiołowością próbował zmiękczyć rywala. Świetnie radził sobie na deskach. W elemencie zbiórek i bloków brylował zwycięzca konkursu wsadów Hubert Giłka. W ataku szalał Łukasz Draus, wspomagany przez Zamoyskiego i Dewerę. Powerade z kolei grało sprytniej. Broniło mocniej i większa liczba graczy punktowała. Trzy raz zza linii 675 cm trafił Bartek Lech. Kilka ciekawych akcji w obronie zaliczył Paweł Macko. W momentach, gdy LO zaczynało dominować, ciężar gry na swoje barki wziął Robert Wypchał.

Końcówka meczu to by prawdziwy horror. Na 30 sekund przed końcem na tablicy widniał remis 59:59. Rzut życia oddał wówczas Macko, który wyprowadził zespół na 2-punktowe prowadzenie. LO miało jeszcze szanse na wyrównanie, ale piłka jak zaczarowana tylko zatańczyła na obręczy. Na 0,6 sekundy przed końcem LO miało jeszcze piłkę pod koszem, ale nie zdołało wyrównać.

Mecz, który mogły wygrać obie drużyny. W sporcie zwycięzca może być tylko jeden. Powerade przechyliło szalę na swoją korzyść większym doświadczeniem, dłuższą ławką i łutem szczęścia na koniec.

Mecz o brązowy medal był pokazem koszykówki spokojnej, chwilami wręcz rekreacyjnej. Chwilami tylko dochodziło do spięć pod koszem pomiędzy Kenigiem a Rapaczem. Pod koniec meczu Obojętni rozstrzelali się, jak za swoich najlepszych lat, kiedy nie zdarzało się, by schodzili z parkietu bez 100 punktów. W kuluarach dało się słyszeć głosy, że to był może ostatni mecz tej zasłużonej dla nowotarskiej koszykówki drużyny.

Tytuł króla strzelców ligi wywalczył Grzegorz Kenig z Obojętnych, miał średnią ponad 40 punktów na mecz! Nie lada wyczyn! Tytuł MVP (najwartościowszy zawodnik) ligi otrzymał Robert Wypchał, rozgrywający Powerade.

O 3. miejsce
Obojętni Nowy Targ - Bez Nazwy Nowy Targ 97:47 (20:6, 19:10, 24:12, 33:19)
Obojętni: Kenig 32, Chamuczyński 17, Jachymiak 13, Michalski 16, Biel 16 Bielak 2.
Bez Nazwy: Rapacz 6, Trzciński 14, Nowak 2, Głowiński 7, Tischner 18

Finał:
Powerade Nowy Targ - I LO Nowy Targ 61:59 (24:15, 12:18, 15:13, 10:13)
Powerade: Wypchał 17, Lech 15, Kulpa 10, I. Półtorak 8, Macko 7, M. Półtorak 4, Nowak
I LO: Draus 29, Zamoyski 14, Dewera 9, Giłka 2, Brożek 5, Bogacz, Nowak, Smarduch, Wcisło.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama