10.06.2011 | Czytano: 2489

To nie zabawa dla dziewczynek (+zdjęcia)

- Rączki do góry, kto z nami ćwiczył w ubiegłym roku? – pytał instruktor aerobiku. Wyrósł las rąk. - To kto poprowadzi zajęcia? – zaproponował. Żaden z hokeistów Podhala pozytywnie nie zagregował. Gimnastyczno – taneczne zajęcia musiał poprowadzić instruktor HiFitness Club, Szymon Wesołowski. Pytaniami chciał chyba wprowadzić wesoły nastrój, bo gdy włączono muzykę już żadnemu z hokeistów do śmiechu nie było.

Godzinne ćwiczenia, z jedną krótką przerwą, pobudzające pracę układu krążenia i oddychania, wykonywane w rytm muzyki, wyciskały siódme poty z zawodników. Instruktor z każdą minutą zwiększał tempo wykonywanych ćwiczeń. – Są jakieś problemy? Radzicie sobie? – pytał Szymon Wesołowski. – To świetnie, możemy zwiększyć tempo – odpowiedział za nich. Wyczucie rytmu to podstawa. Małe kroczki, wymachy rękami, nogami, imitacja walki bokserskiej, na stepie i poza nim. Patrząc z boku niby nic trudnego, ale... Chyba nie zdecydowałbym się wziąć udziału w takiej formie „tortur”. Młodzi, wysportowani ludzie ciężko oddychali, a butelki z wodą mineralną lub izotonicznymi płynami opróżniane były jednym haustem. Do tego ten krok..., żeby nie pomylić. Co prawda „taniec” bez partnerki i nadepnięcie na jej nogę nikomu nie groziło, ale wypadnięcie z rytmu bardziej męczyło.

W trakcie zajęć hokeiści nie marudzili, ale po nich żalili się, że dostali wycisk po męczącej pracy z ciężarami, kangurzych skokach (czyżby Jacek Szopiński miał zostać asystentem selekcjonera kadry i rozpoczął przygotowania na spotkanie z Australią?), ćwiczeniach ze skakanką. – Żale do trenera – odparł instruktor.

Efekt „męczarni” był widoczny nie tylko na przemoczonych koszulach hokeistów, ale również na parkiecie, który został pokryty kroplami potu.

Jaki związek aerobik ma z hokejem na lodzie - grą zespołową, w której zawodnicy uganiają się za czarnym przedmiotem między bandami i wcale nie robią tego w rytmie muzyki, a jedynie przy świście pędzącej „gumy”? – pytam prowokacyjnie instruktora. Okazuje się, że istotny. - Ta forma treningu oczywiście nie poprawia panowania nad krążkiem w sensie czysto technicznym. Nie sprawia, że zawodnicy są lepiej przygotowani taktycznie. Jest natomiast nastawiona wyłącznie na rozwój możliwości fizycznych zawodników. Zastosowanie aerobiku poprawia orientację, rozwija koordynację ruchową, a także szybkość. Są to zajęcia aerobowe, a więc ćwiczymy wytrzymałość. Chłopaki tworzą drużynę, a więc istotne jest, by byli zgrani. Pracują nie tylko nad ciałem, ale i umysłem. Są to zajęcia społecznościowe, na których uczymy się wykonywać pewne elementy wspólnie, synchronicznie – tłumaczy Szymon Wesołowski.

Jeszcze nie tak dawno ta forma treningu w środowisku hokejowym uchodziła za dziwactwo. Jej wprowadzanie wywoływało uśmiechy, a motywy jej stosowania spotykały się z powątpiewaniem. Obecnie coraz większe grono trenerów skłania się ku metodom uchodzącym w potocznej opinii za nowoczesne. Co ważne metod takich raczej nie sposób wynieść ze szkół trenerskich. Tą formę ćwiczeń Podhale wprowadziło już dawno. Od trzech lat odwiedza HiFitness Club.

– W końcu w naszym kraju ludzie zaczynają dostrzegać czym tak naprawdę jest fitness - twierdzi Szymon Wesołowski. - Nie jest to zabawa dla dziewczynek, tylko poważne, bazujące na teorii i praktyce, ćwiczenia, które są urozmaiceniem dla programu treningowego. Pozwalająca się zrelaksować, odpocząć psychicznie zwłaszcza w okresie ciężkich, monotonnych zajęć. Regularne stosowanie tego typu ćwiczeń jest okazją do jednoczenia się drużyny.

Stefan Leśniowski

Komentarze







reklama