04.06.2011 | Czytano: 2126

Wyróżniono najlepszych (+zdjęcia)

- Tegoroczna liga była bardzo mocna. Dobrze się stało, że dopuszczono zawodników zrzeszonych. Oni podnieśli poziom. Nie było słabej drużyny. Każdy z każdym mógł wygrać, a walka toczyła się do ostatnich sekund. Nie obyło się bez niespodzianek, do których dochodziło niemal w każdej kolejce – ocenił zmagania w Podhalańskiej Lidze Unihokeja jej MVP, Leszek Dzioboń.

Były reprezentant kraju, mistrz Polski i król strzelców ekstraklasy podczas zakończenia ligi odebrał również nagrodę dla najlepszego strzelca. Dzioboń zawsze miał instynkt strzelecki i tym razem go nie zawiódł. Zdobył 78 goli, czyli blisko 4 gole na mecz. Korona króla strzelców rozstrzygnęła się w ostatniej kolejce. Artur Burkat przed nią prowadził jednym golem.

- Zażarta była walka – przyznaje Leszek Dzioboń (Elita). - „Bury” miał bardzo dobry sezon. Bramkostrzelny zawodnik, któremu bardzo trudno odebrać piłeczkę. Rozstrzygnęła ostatnia kolejka, w której 11 razy trafiłem do bramki przeciwnika, a mój rywal tylko cztery razy. Koledzy grali na mnie, bo wiedzą, że potrafię strzelić. Ja również odwdzięczałem się im dokładnymi podaniami. Szkoda, że to starczyło tylko na trzecie miejsce. Jeszcze nie udało nam się wygrać ligi. Może za rok?

Obserwatorzy żałowali, iż MVP nie występuje już na ligowych parkietach. Wielokrotnie był namawiany, ale... – Obowiązki mi nie pozwalają, by wrócić do profesjonalnego grania – odparł.

Tytuł mistrzowski zdobył Unihoc Team. Prym w zespole wiodła czwórka aktualnych (Kasperek i Lech) i byłych (Pala, Burkat) reprezentantów kraju. – Nie można tak mówić – oburza się Wojciech Pala. – Wszyscy dołożyli cegiełkę do sukcesu. Tworzyliśmy zgraną paczkę i to był klucz do sukcesu. Długo goniliśmy Grafikę&sportowepodhale.pl i dopiero bezpośrednia konfrontacja zdecydowała o naszym ostatecznym triumfie. W tym wyścigu pomogły nam również inne drużyny.

Paweł Szewczyk (Unihoc Team) został uznany najlepszym bramkarzem ligi. – Na małej sali trzeba było być w pełnej gotowości. Maksymalnie skoncentrowanym, bo strzały oddawane były z każdej pozycji. Starałem się dawać z siebie 100% na treningach i meczach. Nie pamiętam, bym rozegrał słabe spotkanie – twierdzi.

Grafika bardzo długo przewodziła ligowej stawce, ale w trzeciej rundzie powietrze z niej uszło. – Szansa była na wygranie ligi, ale mieliśmy w końcówce pecha – twierdzi Patryk Karecki. – Dopadły nas kontuzje. Wypadł bramkarz i zawodnik z pola musiał go zastąpić. Muszę przyznać, że nieźle prezentował się między słupkami. Jesteśmy zadowoleni z drugiego miejsca. Przed sezonem nie mieliśmy aspiracji, by walczyć o podium. Chcieliśmy coś udowodnić sobie i niektórym...

Na najniższym stopniu podium znalazła się Elita Blast. Zespół również złożony z klasowych grajków, reprezentantów kraju (Bocheński, Dzioboń) i hokeistów. Fachowcy twierdzili, iż to oni będą walczyć o najwyższe trofeum z Unihoc Team. Stało się inaczej...

- Mamy lekki niedosyt, bo przed sezonem mierzyliśmy wyżej – przyznaje Rafał Sulka. – Przespaliśmy pierwszą rundę, w której odnieśliśmy tylko trzy zwycięstwa. W drugiej było już lepiej, a w ostatniej nie przegraliśmy meczu. Sporo spotkań graliśmy w okrojonym składzie, z powodu kontuzji i sezonu hokejowego. Mogło być znacznie lepiej.

Podsumowania sezonu oraz rozdania nagród i pucharów dokonał prezes Ogniska TKKF, Grzegorz Wrona wraz z burmistrzem Markiem Fryźlewiczem, pod którego patronatem rozgrywano ligę.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski
 

Komentarze







reklama