01.05.2011 | Czytano: 1934

Klasa A: Hit na dziesięć goli(+zdjęcia)

NOWE ZDJĘCIA: Wszystkie oczy kibiców skierowane były na Poronin. Lider podejmował Orawę, trzeci zespół w tabeli. Oczekiwano ciekawego spektaklu. I takim był. Może brakowało w nim fajerwerków, ale walka była twarda na całym boisku. Dla piłkarzy nie było straconych piłek, walczyli zaciekle o każdy centymetr boiska.

Kibice byli usatysfakcjonowani, bo byli świadkami dziesięciu goli, w tym siedmiu ich zespołu. Poroniec umocnił się na pozycji lidera, a Orawa spadła na piąte miejsce. W pozostałych pojedynkach również nie brakowało bramek. Padło ich 19. Zaskakująco słabo wiosną spisuje się Jarmuta, mistrz jesieni. Porażka 1:4 przed własną widownią powinna być dzwonkiem alarmowym.

Poronin Poroniec – Orawa Jabłonka 7:3 (2:1)
Bramki: Łukaszczyk 24 karny, 71, samobójcza 35, Ustupski 60, M. Grela 61, Surma 86, Chrobak 90 – Stańdo 26, Owsiak 58, Kucek 81.

Sędziował Czesław Żądło z Rokicin Podhalańskich.
Żółte kartki: Matkowski, Ustupski, Łukaszczyk – Mateusz Nowak, T. Nowak, Stańdo, Owsiak, Stokłosa, Kita.

Poroniec: Buzek – Cudzich, Bobak (75 Surma), Galica, Zarycki (61 Tatar), Chrobak, Matkowski (67 Wysocki), Łukaszczyk, J. Stasik, Ustupski, M. Grela.
Orawa: Guzik – Kita, Stokłosa, Jazowski, T. Nowak, Stańdo (66 Cieluch), Matonóg, Mateusz Nowak, Janiczak, Owsiak, Kucek.

Walka, walka i jeszcze raz walka. Nie było wolnej przestrzeni, czasu na swobodne rozegranie akcji, bo bez przerwy któryś z piłkarzy siedział rywalowi na „plecach”. Kto pierwszy popełni błąd? – zastanawiano się. Popełnili go goście w 24 minucie. Wtedy w polu karnym Stokłosa faulował Ustupskiego i arbiter wskazał na jedenasty metr od bramki. Nim wykonano karnego obaj piłkarze długo leżeli na murawie i nie obeszło się bez medycznej pomocy. Potem do piłki ustawionej na wapnie podszedł Łukaszczyk i pokonał Guzika. Golkiper Orawy wyczuł intencje strzelającego, ale nie zdołał zatrzymać futbolówki. Radość miejscowych z prowadzenia trwała 2 minuty. Kita wykonywał wolnego z 22 metrów. Bramkarz zbił piłkę do boku, ale kolejne dośrodkowanie trafiło do Stańdo, który ulokował futbolówkę w okienku. W 35 min. gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. Po rogu i główce Chrobaka piłka odbiła się od nóg piłkarzy Orawy i myląc bramkarza zatrzepotała w siatce.

W drugiej połowie mieliśmy festiwal goli. Rozpoczął go Owsiak w 58 min., lobując bramkarza. Piłka wylądowała pod poprzeczką. 2 min. później Ustupski z 18 metrów zerwał pajęczynę z orawskiej świątyni. Zaraz po wznowieniu gry M. Grela wpisał się na listę strzelców uderzając z 15 metrów po długim rogu. 10 minut później Łukaszczyk wykorzystał sytuację sam na sam. Jeszcze Kucek pięknie odpowiedział, ale przyjezdni w końcówce jeszcze dwa razy zostali upokorzeni.


Czarni Czarny Dunajec – KS Chabówka 3:0 (0:0)
Bramki: Bandyk 58 karny, Pająk 86 karny, Zmarzliński 90+2.

Sędziował Zbigniew Suwada z Jabłonki.

Czarni: Jakubczak – Papież, Zmarzliński, Gruszka, Rawicki, A. Głowacz, A. Głowacz, Cholewa Krużel, Długa, Bandyk, M. Głowacz (65 Szaflarski), Pająk.
Chabówka: Kaliński – Kamil Rapacz (70 Warciak), Sutor, Chojecki, Czyszczoń, Mrożek, Kołodziej, J. Zając, M. Zając, K. Zając (55 Nawara), Chryc.

W pierwszej połowie nudą wiało z boiska. Przyjezdni postawili autobus na przedpolu swojej bramki, który ciężko było sforsować gospodarzom. Przyjezdni nastawili się na grę z kontry. Niemniej nie potrafili wyprowadzić groźnego kontruderzenia. Oddali zaledwie dwa strzały. O dwa więcej gospodarze, którzy straszliwie motali się przed szesnastką gości. Rośli obrońcy z Chabówki z łatwością rozbijali ataki miejscowych, „zdejmując” każde dośrodkowanie. Całkowicie wyłączyli z gry największy atut Czarnych, Pająka.

Po zmianie stron gospodarze wreszcie przełamali opór gości. Przyspieszyli i defensywa zaczęła się gubić, już nie była monolitem. Powstrzymywała miejscowych faulami. W 58 minucie Cholewa pięknie wypuścił Bandyka, a ten został ścięty przez Mrożka. Sam poszkodowany wymierzył sprawiedliwość. Również drugi gol padł z jedenastki. Tym razem Chojecki nie potrafił prawidłowo powstrzymać Pająka. Wynik spotkania już w doliczonym czasie gry ustalił Zmarzliński strzałem z 18 metrów po długim rogu.

Więcej zdjęć pod arykułem...


ZOR Frydman – Huragan Waksmund 0:1 (0:0)
Bramka: K. Rogal 73 karny

Sędziował Roman Baran z Witowa.
Żółte kartki: D. Milaniak, E. Brynczka, Zygmond – Pajerski, Sz. Garcarz.

ZOR: M. Janczy – J. Iglar, H. Iglar, Sukiennik, M. Błachut, S. Błachut, G. Błachut, D. Milaniak (70 Prelich), B. Brynczka, T. Zygmond, E. Brynczka.
Huragan: T. Cyrwus – Budz, P. Bryja, Pajerski (80 Jędrol), Sz. Garcarz, B. Handzel, M. Garcarz, W. Waksmundzki (70 B. Drożdż), K. Rogal, Sz. Drożdż, B. Waksmundzki.

Mokra murawa sprawiała wiele kłopotów zawodnikom. Nie potrafili dobrze rozegrać futbolówkę, która plątała im figle. Huragan miał więcej zgry, ale M. Janczego zatrudniał tylko strzałami z dystansu. Tylko raz musiał wykazać się większym kunsztem, parując uderzenie Sz. Drożdża. Gospodarze w obronie nie kombinowali tylko bezceremonialnie wybijali futbolówkę byle od własnej bramki. – Grają brazylianę – skomentował jeden z kibiców. Szyderców na trybunach nie brakowało. Miejscowi jeśli już zagrażali bramce gości, to po stałych fragmentach gry. Strzał M. Błachuta obronił T. Cyrwus, a główka G. Błachuta po dośrodkowaniu M. Błachuta z wolnego minimalnie minęła słupek.

Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie Stroną przeważającą byli goście. Oni częściej byli w posiadaniu piłki i przede wszystkim mieli dwie świetne okazje. K. Rogal i Handzel przegrali pojedynki sam na sam z M. Janczym. Wynik spotkania został ustalony w 73 min. B. Waksmundzki faulowany był w polu karnym, a „jedenastkę” na bramkę zamienił K. Rogal. 


Babia Góra Lipnica Wielka – Sokolica Krościenko 2:3 (1:1)
Bramki: G. Skoczyk 33, Jazowski 75 - Zachwieja 28, Jawor 50, Bobak 86 karny.

Sędziował Adam Ślusarek z Nowego Targu.
Żółte kartki: K. Kucek – Wybraniec, Zając, Jawor.

Babia Góra: Ignaciak – Lichosyt, A. Mikłusiak, T. Lach, T. Mikłusiak, P. Kucek, K. Kucek (83 S. Skoczyk), Kudzia, T. Kramarz (50 Jazowski), Machajda, G. Skoczyk.
Sokolica: Kacwin – Adamczyk, Zając, Dyda, M. Bobak, Plewa, Chrobak, Wybraniec (25 Gawęda), Czubiak, Zachwieja, Jawor (82 Kudas).

Gospodarze zaczęli ostro i już w 4 minucie P. Kucek ostemplował słupek, a w 13 min. T. Kramarz przegrał pojedynek oko w oko z Kacwinem. Goście, schowani za podwójną gardę, po raz pierwszy zagrozili bramce przeciwnika w 20 minucie. 8 minut później objęli prowadzenie. Gawęda przy pierwszym kontakcie z piłką ( wszedł na boisko 3 minuty wcześniej). Dośrodkował z lewej strony do Zachwiei, który z ostrego kąta zdołał zmieścić piłkę w krótkim rogu. Piłka odbiła się jeszcze od słupka. Smutek miejscowych fanów trwał 5 minut. Wtedy Machajda zainicjował akcję przerzucając ciężar gry na prawą stronę do biegnącego G. Skoczka, a ten technicznym strzałem po ziemi ulokował futbolówkę w długim rogu.

W 50 min. Jawor, mimo asysty dwóch obrońców, zdołał posłać futbolówkę w długi róg bramki. Gospodarze wyrównali w 75 min. Arbiter podyktował karnego za zagranie ręką. K. Kudzia trafił w bramkarza, ale dobitka Jazowskiego znalazła drogę do siatki. Ostatnie słowo należało do przyjezdnych. Po faulu w polu karnym Bobak nie pomylił się z jedenastu metrów.


Orkan Raba Wyżna – Zapora Kluszkowce 3:0 (0:0)
Bramki: Filipek 70, 79, T. Rapta 50.

Sędziował Paweł Folwarski z Rokicin Podhalańskich.
Żółte kartki: Filipek – Kobylarczyk

Orkan: M. Szklarz – Michał Czyszczoń, M. Lenart, Chrobak, Pałka, K. Bochnak, Szepelak (61 K. Rapta), Możdżeń, T. Rapta (55 Filipiak), Traczyk (85 H. Bochnak), Nuciak.
Zapora: Sikora – M. Jandura, Plewa, Harnik, Firek, Hryc, Kobylarczyk, Jędrol, Świątkowski, Hoły, Skupień.

O pierwszej połowie można powiedzieć tylko tyle, że się odbyła. Mecz rozpoczął się ze znacznym opóźnieniem, gdyż goście spóźnili się 30 minut. Być może to miało wpływ na to, że piłkarze grali jedynie w środku pola. Odnosiło się wrażenie, że to nie gra w futbol tylko nowa jej odmiana, w odganianego. Piłki fruwały nad głowami zawodników z jednej na drugą stronę. Typowa kopanina.

Okazuje się, że dla miejscowych piłkarzy pierwsza połowa była rozgrzewką. Od początku przystąpili do niszczycielskiej roboty. W 50 minucie kibice wreszcie doczekali się ładnej akcji i do tego zakończonej bramką. Czyszczoń z Traczykiem wymienili piłkę na pełnej szybkości i ten ostatni zacentrował na 5 metr do T. Rapty, który głową pokonał ostatnią instancje przyjezdnych. 20 minut później Nuciak wypuścił w „uliczkę” Filipka, a ten w sytuacji sam na sam trafił do siatki obok wybiegającego golkipera. 9 minut później ten sam piłkarz ustalił wynik spotkania, była to niemal kopia poprzedniej akcji.


Wiatr Ludźmierz – Wierchy Rabka 0:2 (0:1)
Bramki: Zachara 37, Gacek 89.

Sędziował Jerzy Drabik z Nowego Targu.
Żółte kartki: Handzel, Cebulski, Borkowski, R. Siuta.

Wiatr: Byrnas – Czaja (68 Bobek), Tylka (46 R. Siuta), Luberda, Handzel, Rajczak, Cebulski, Krużel, R. Słaboń, Borkowski, J. Siuta.
Wierchy: Aksamit – Mitoraj, Nawara, Śmieszek, Zachara, Zając, Leśniak, Pędzimąż, Gacek, Świder, Dachowski (85 Wójciak).

Nietęgie miny mieli miejscowi piłkarze i ich sympatycy. Po trzech kwadransach przegrywali 0:1, a gola stracili w 37 min. po dośrodkowaniu z prawej strony na przeciwległy róg piątki. Zachara ładnie się złożył i trafił tuż przy słupku do siatki. Tenże piłkarz 11 minut wcześniej dał sygnał ostrzegawczy, iż trzeba na niego uważać. Wykonywał rzut wolny i...ostemplował słupek. Gospodarze stworzyli tylko jedną groźną sytuację, Słaboń z pierwszego uderzył i Aksamit z wielkim trudem obronił.

W drugiej połowie przeważali gospodarze. Stwarzali sytuacje, ale nie potrafili ich wykorzystać. W 49 min. Borkowski idealnie zacentrował do na głowę Handzla, ale ten minimalnie przestrzelił. W 71 min. Borkowski wykonywał rzut wolny z 16 metrów. Mocno podkręcił piłkę, ale bramkarz był na posterunku. „Wypluł” futbolówkę przed siebie, ale dobitka Słabonia również nie znalazła drogi do bramki. Niewykorzystane sytuacje się zemściły. Gacek przejął piłkę 70 metrów od bramki Wiatru i przy biernej postawie gospodarzy pędził z nią na bramkę rywala. Znalazł się sam na sam z Byrnasem i szansy nie zmarnował.

Więcej zdjęć pod artykułem...


Jarmuta Szczawnica – Lubań Tylmanowa 1:4 (1:0)
Bramki: Hyła 21 – K. Kurnyta 56, Michalik 60, K. Ciesielka 66, Podgórski 81.

Sędziował Mateusz Gacek z Zakopanego.
Żółta kartka: Krupa.

Jarmuta: Wójcikiewicz – Lichoń (42 Pałka), Borucki, Mastalski, Diop, Pietrzak, Szczepaniak (61 Kaliciecki), Hrydziuszko, W. Wiercioch (Ł. Wiercioch), Hyła (70 Zawislan), Michalik.
Lubań: Adamczyk – Pierzchała (46 R. Kozielec), W. Noworolnik, Kasprzak, Michalik (70 Podgórski), Krupa, Ł. Kozielec, P. Ciesielka, K. Ciesielka (82 Zajkiewicz), K. Kurnyta (78 Kwit), Udziela.

W pierwszej połowie przeważali gospodarze, ale tylko raz potrafili ulokować futbolówkę w bramce przeciwnika. Dokonał tego w 21 minucie Hyła głową. Dośrodkowywał z rzutu wolnego Borucki, piłka odbiła się od obrońcy i Hyla wpakował ją w krótki róg.

Po zmianie stron nastąpiła zmiana ról. To goście doszli do głosu. Długo nie trzeba było czekać na efekty takiej gry. Obrona i bramkarz Jarmuty zaczęli popełniać błędy. Wykorzystali je K. Kurnyta i Michalik. W 66 min. podwyższył K. Ciesielka pięknym uderzeniem z 16 metrów, po którym piłka wylądowała w okienku. Dobił gospodarzy, którzy wiosną zdecydowanie spuścili z tonu, Podgórski. Wykorzystał sytuację sam na sam.

LP
DRUŻYNA
MECZE
PUNKTY
BRAMKI
1
Poroniec
16
36
52-24
2
Jarmuta
16
32
28-20
3
Czarni
16
29
34-20
4
Lubań
16
29
28-19
5
Orawa
16
28
42-29
6
Wierchy
16
26
22-26
7
Babia Góra
16
24
32-30
8
Orkan
16
22
33-33
9
Chabówka
16
21
27-34
10
Huragan
16
19
23-27
11
Wiatr
16
19
23-30
12
Sokolica
16
14
28-43
13
Zapora
16
13
27-45
14
ZOR
16
10
17-37

Jedenastka kolejki: M. Janczy (ZOR) – Cudzich (Poroniec), Handzel (Wiatr), Rawicki (Czarni), Zmarzliński (Czarni) – Sz. Drożdż (Huragan), K. Ciesielka (Lubań), Zachwieja (Sokolica), M. Grela (Poroniec) – Owsiak (Orawa), Łukaszczyk (Poroniec).

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Ludźmierz-Rabka Mateusz Leśniowski
Zdjęcia Czarny Dunajec - Chabówka Rafał Zając

Komentarze







reklama