16.04.2011 | Czytano: 2865

Bez zaliczki przed rewanżem(+zdjęcia)

Tenisistki stołowe Gorców Nowy Targ rozpoczęły walkę o powrót, po rocznej banicji, do ekstraklasy. Pojedynek barażowy z Łomżą rozpoczęły nie tak jak sobie wyobrażano. Własna hala nie okazała się atutem. Padł remis z Łomżą, który stawia góralki w trudnej sytuacji przed rewanżem.

Kluczowym momentem meczu był pierwszy pojedynek Pauliny Krużel z Dominiką Dąbrowską. Przegrała go na własne życzenie. W decydującej partii przegrywała 6:7 i miała nieudany serwis. To niepowodzenie ją rozbiło. Po prostu uszło z niej powietrze. W kolejnych pojedynkach była najsłabszym ogniwem zespołu. Oddala je bez walki. – Biegaj. Dziewczyno ruszaj się, bo na stojąco nie wygrasz – dopominał się nestor nowotarskiego pingponga, Jan Sowiński, ale jego słowa trafiała w pustkę. –Takie piłki łapie się do kieszeni. Boi się zwykłej okładziny - złościł się podczas kolejnych jej występów.

- Paulina mogła wygrać pierwszy mecz i na pewno losy meczu potoczyłyby się inaczej – mówi trener Gorców, Tomasz Klag. – Po singlach prowadzilibyśmy 3:1 i zapewne dowieźlibyśmy przewagę do końca, a może nawet coś dorzucili. Po przegranej Paulina w kolejnych meczach grała bez wiary. Mam nadzieję, że w rewanżu pokaże charakter, że potrafi grać na wysokim poziomie i wygrywać.

Przyjezdne miały w swoim składzie Chinkę. –Nic rewelacyjnego. Klasowego grajka poznaje się po serwisie. Ona ma bardzo słaby, bez rotacji. W ekstraklasie nic nie ugra – ocenił Jan Sowiński.

Na nowotarżanki okazała się za mocna. Blisko jej przełamania była Paulina Kowalczyk. – Gdy „Paula” prowadziła 7:5, to widziałem strach w jej oczach – przekonuje Tomasz Klag. – Chinki dobrze grają wtedy, gdy gra im się układa. Gdy im nie idzie to wkrada się niepewność i popełniają masę błędów. Szkoda, że „Paula” tego nie wykorzystała.

Zrobiło się nieprzyjemnie, gdy gospodynie przegrywały 2:5. Na szczęście ostatnie trzy pojedynki wygrały. Wreszcie widzieliśmy zaciętość i sportową złość w ich grze. Bardzo dramatyczny mecz stoczyła Iza Godlewska z Monika Narolewską. Szala zwycięstwa w poszczególnych setach zmieniała się jak w kalejdoskopie. Iza jednak ma charakter, nawet przegrywając potrafiła się podnieść i za to spotkała ją nagroda w postaci wygranej w piątej partii.

Paulina Kowalczyk na sucho rozprawiła się z Dąbrowską, która tylko w dwóch pierwszych partiach postawiła się kapitan nowotarskiego zespołu. W trzeciej chyba już nie wierzyła w jej pokonanie.

Aby z twarzą wyjść z meczu Małgorzata Kalawa musiała pokonać Weronikę Łubę. W dwóch pierwszych setach kontrolowała grę, w kolejnym zaczęła atakować i ją przegrała. Podobnie zaczęła czwartego seta. – Gosia musi dać jej grać. Nie może atakować, tylko robić przystawkę – denerwował się Jan Sowiński. Miał rację. Każdy atak przyjezdnej pruł w siatkę, albo poza stół.

- Spodziewałem się wyrównanego meczu, ale liczyłem, że ściany nam pomogą – przyznaje Tomasz Klag. – Po deblach zdałem sobie sprawę, że remis będzie wybawieniem. Liczyłem na komplet punktów na drugim stole, ale zawiódł debel. W Łomży musimy pilnować drugiego stołu szczególnie w takim ustawieniu i coś urwać na pierwszym. Szczególnie musimy skoncentrować się na deblach. Przy obowiązującym systemie nie możemy obu przegrać, bo wtedy o zwycięstwo będzie niezmiernie trudno. Mamy bardziej wyrównany zespół niż przeciwnik. Każda dziewczyna potrafi ugrać komplet i w tym mój optymizm przed rewanżem.

Gorce Nowy Targ - KU AZS PWSIP Wałkuscy Łomża 5:5
Paulina Krużel – Dominika Dąbrowska 2:3 (7, -9, 4, -7, -8),
Izabela Godlewska – Weronika Łuba 3:0 (8, 9, 6),
Małgorzata Kalawa – Monika Narolewska 3:0 (5, 6, 8),
Paulina Kowalczyk – ren Bingran 0:3 (-7, -4, -10),
Kalawa, Kowalczyk – Bingran, Dąbrowska 1:3 (9, -5, -8, -11),
Godlewska, Krużel – Narolewska, Łuba 0:3 (-7, -9, -6),
Krużel – Bingran 0:3 (-5, -1, -6),
Godlewska – Narolewska 3:2 (-12, 10, -8, 6, 7),
Kowalczyk – Dąbrowska 3:0 (9, 9, 5),
Kalawa – Łuba 3:1 (7, 6, -7, 10).

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama