31.03.2011 | Czytano: 1228

Dwa oblicza „Szarotek” (+zdjecia)

Na nowotarskim lodowisku rozpoczęły się mistrzostwa Polski młodzików. Uczestniczy w nich sześć drużyn, które zostały podzielone na dwie grupy. Zwycięzcy zagrają o złoty medal, drużyny z drugich miejsc powalczą o brązowy kruszec. „Szarotki” rozpoczęły od zwycięstwa nad Sosnowcem, ale nie zachwyciły.

Ukazały dwa oblicza. To złe w pierwszej i trzeciej tercji, dobre w środkowej odsłonie. Być może szybka utrata bramki (w 97 sekundzie) miała wpływ na kiepską postawę górali. Motali się jak ryba w sieci i mogą mówić o dużym szczęściu, że w pierwszych 20 minutach stracili tylko jedną bramkę. Sosnowiczanie śmiało mogli wygrać tą część meczu 4:0. Nowotarżanie grali chaotycznie i przede wszystkie zapominali, że hokej to gra zespołowa. Kto dorwał „gumę” to przejechał z nią co najmniej pół lodowiska i jeszcze próbował oddać strzał. Słowo „próbował” jest jak najbardziej właściwe, bo po takich akcjach brakowało sił na oddanie precyzyjnego strzału. Nic więc dziwnego, że „Szarotki” nie wypracowały sobie golowej sytuacji. Wystrzeliwane przez nich krążki nie robiły najmniejszego wrażenia na bramkarzu.

Obraz gry diametralnie uległ zmianie w drugich 20 minutach. Sygnał do zmiany scenariusza dał Jaśkiewicz (24 min), który w jeździe wypalił za nóg obrońcy i zasłonięty bramkarz skapitulował. 3 minuty później Jachimczyk był faulowany w sytuacji sam na sam i sędzia podyktował karnego. Sam poszkodowany okazał się skutecznym egzekutorem. Od tego momentu na tafli dominowali gospodarze. Szczególnie akcje pierwszego ataku mogły się podobać. Ich reżyserem był Patryk Wronka, który zdobył gola, a przy trzech asystował. To co wyprawiał z defensywą rywala, to mistrzostwo świata. Została tak wymanewrowana, że kolegom pozostawało tylko dołożyć łopatkę kija, by kauczukowy przedmiot zatrzepotał w siatce.

Gdy Michalski na początku trzeciej tercji pięknym strzałem pod poprzeczkę podwyższył na 6:1, wydawało się, że w tym meczu nic ciekawego się nie wydarzy. A jednak! Rozluźnienie w szeregach górali wykorzystali rywale, którzy w 57 minucie przegrywali już tylko 6:4. 2 minut i 16 sekund przed syreną kończącą trzecią tercję sosnowiczanie wycofali bramkarza i praktycznie tylko raz gospodarzom udało się wybić krążek z własnej tercji. W wyniku naporu, gdy zegar wskazywał 31 sekund do końca, Nahunko zdobył kontaktowego gola. Bramkarz nie wrócił między słupki i 17 sekund później Kmiecik ustalił wynik strzałem do pustej bramki.

MMKS Podhale Nowy Targ – Sielec Sosnowiec 7:5 (0:1, 5:0, 2:4)
Bramki dla Podhala: Jachimczyk 2, Kmiecik 2, Jaśkiewicz, Wronka, Michalski.

MMKS Podhale: B. Kapica (40:00 Pietrzak); Dębowski – Jaśkiewicz, Kałużny – Wsół, Pyszkowski – Kudasik; Michalski – Wronka – Kmiecik, Rabski – Gacek – Kuraś, Jachimczyk – Pysz - Panczakiewicz oraz Czubernat, Siuty, Plewa. Trener Robert Szopiński.

W meczu drugiej grupy Unia Oświęcim pokonała Bytom 7:3.

Tekst Stefan Leśniowski
Zdjęcia Mateusz Leśniowski

Komentarze







reklama