21.12.2010 | Czytano: 1730

Stawiam na systematyczność i rzetelność

Od czasu fuzji dwu zakopiańskich klubów piłkarskich ZKP i MKS Jutrzenki nowo powstały klub KS Zakopane stara się o awans z klasy okręgowej na wyższy szczebel rozgrywek. Jak na razie te starania nie przynoszą pożądanego efektu.

 KS Zakopane zwykle kończyło rozgrywki w czołówce, ale nie na miejscach dających awans. Z nadziejami przystępowano do kolejnego sezonu, ale i tym razem szanse po rundzie jesiennej są już minimalne. KS Zakopane po jesieni zajmuje 5 miejsce a awans do IV ligi uzyska tylko mistrz nowosądeckiej VI ligi. Na ten dorobek zakopiańskiego klubu złożyło się 8 zwycięstw, 2 remisy i 5 porażek. W trakcie rozgrywek doszło w KS Zakopane do małej rewolucji. Z funkcji prezesa zrezygnował Marek Malczewski, chociaż nie odszedł z klubu. Zastąpił go dotychczasowy wiceprezes Adam Drabik. Do zarządu w randze wiceprezesa dołączył Jan Gluc były prezes Orawy Jabłonka a obecnie także inicjator i twórca młodzieżowego klubu PUKS Lipnica Mała. Nowy zarząd funkcję trenera zespołu seniorów powierzył znanemu podhalańskiemu szkoleniowcowi Bartłomiejowi Walczakowi pracującemu już w KS Zakopane z młodzieżą. Uznanego podhalańskiego trenera poprosiliśmy o kilka refleksji na temat perspektyw zakopiańskiego futbolu.

Panie trenerze nie żałuje Pan swojej decyzji o rozstaniu się z Lubaniem Maniowy?
Nie chcę analizować tej kwestii. To była jednak przemyślana decyzja powodowana sprawami osobistymi, o których nie chce mówić. Ja bardzo miło wspominam ten czas, gdy byłem w Maniowach, kibicuję i zawsze będę z szacunkiem odnosił się do tego piłkarskiego środowiska. Życzę mojemu byłemu klubowi jak najlepiej.

Decydując się na pracę z młodzieżą w KS Zakopane chciał Pan odpocząć od stresujących ligowych zmagań, zmienić nieco charakter swojego zaangażowania w futbol?
Tak zdecydowanie tak. Mój powrót do Zakopanego jest swoistego rodzaju powrotem do źródeł. Tu zaczynałem, jako zawodnik od trampkarza, byłem w pewnym okresie trenerem w MKS Zakopane i decydując się na powrót chciałem pracować li tylko z młodzieżą. Nie udało się. Zostałem przekonany przez działaczy, aby przejąć też drużynę seniorów i muszę teraz ponosić tego konsekwencje. Nie wiem czy to był dobry ruch z mojej strony, może zrobiłem to przedwcześnie, ale skoro już tak postanowiłem to nie ma, co się nad tym rozwodzić. Oczywiście wcale to nie znaczy, że moja współpraca z seniorami musi trwać wiecznie. Moim głównym zadaniem jest praca z młodzieżą, wyszkolenie określonej grupy zawodników, która w pewnej perspektywie przejmie na swoje barki odpowiedzialność za poziom i pozycję zakopiańskiej piłki. Skoro już pracuję z drużyną seniorów to też chcę to robić na określonych zasadach. Jeżeli moja wizja, moje koncepcje nie znajdą zrozumienia ja z seniorami pracować nie będę.

Budowa drużyny według pewnych założeń, pewnej koncepcji wymaga trochę czasu, czy ma Pan w tej materii akceptację zarządu?
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że budując zespół na piłkarzach młodych trzeba być cierpliwym. Jeżeli będzie mi dane, tworzenie perspektywicznej drużyny a takie zapewnienia ze strony zarządu mam, będę się starał, aby prowadzony przeze mnie zespół grał coraz lepiej, nowocześniej i w końcu awansował do wyższej ligi.

Taka strategia to efekt rozmów z działaczami, czy też z samymi zawodnikami?
Gdy dostałem propozycję pracy z drużyną seniorów, przedstawiłem swoją wizję działaczom i zawodnikom. Została zaakceptowana przynajmniej werbalnie przez wszystkich. Ja stawiam na dobrowolne niczym niewymuszone zaangażowanie i jeżeli to zostanie poparte faktami wierzę, że w końcu przyniesie efekty. Mnie nie interesuje spotykanie się z zawodnikami od niedzieli do niedzieli.


Trener Bartłomiej Walczak po okresie pracy w Wiatrze Ludźmierz, Huraganie Waksmund, Lubaniu Maniowy wrócił na boisko, na którym się wychował, jako piłkarz

 

W tej rundzie grali jednak w prowadzonej przez Pana drużynie zawodnicy doświadczeni, czy był to efekt zastanej sytuacji, czy też nie wyklucza Pan pracy z nimi w kolejnych miesiącach, czy latach.
Oczywiście nikogo nie chcę z góry dyskwalifikować, lub wykluczać, ale moje warunki są jednoznaczne: rzetelne i systematyczne treningi. Drużynę przejąłem w trakcie sezonu i trudno było wprowadzać rewolucyjne zmiany tym bardziej, że kadra mimo likwidacji drużyny rezerw nie była zbyt liczna. Trochę działałem po omacku. Raz miałem do dyspozycji takich zawodników w październiku i listopadzie na skutek kontuzji i zaangażowania w studia innych. Jeszcze nie mogą powiedzieć, na których piłkarzach będę budował zespół na wiosenną rundę. To wykrystalizuje się w trakcie zimowego okresu przygotowawczego. Ja oczywiście po tym okresie mojej z nimi pracy mam już swoje przemyślenia, co do pewnych osób. Nie chcę jednak operować nazwiskami. Przez te dwa miesiące mojej pracy z drużyną juniorów i seniorów trochę poznałem możliwości piłkarzy ich mentalność. Z góry jednak zakładam, że niezależnie od ich poziomu sportowego w mojej drużynie nie będą mieli miejsca ci zawodnicy, którzy nie będą solidnie i systematycznie trenować. Jeżeli, ktoś ma inną wizję chce realizować je w inny sposób droga wolna. Ja chcę tworzyć zespół oparty na wspólnym celu i na drodze, którą uznaję za właściwą.

Ileś jednak tych meczów Pan z drużyną seniorów prowadził, czy mógłby Pan scharakteryzować ten okres?
Prowadziłem drużynę seniorów KS Zakopane w 11 spotkaniach. Przejąłem zespół w piątej kolejce w zasadzie z dnia na dzień i mogę się odnieść tylko do tego okresu. Nie chcę oceniać moich poprzedników, bo to nie moja rola i byłoby to trochę nieładnie. W tych 11 meczach zdobyliśmy 20 punktów. Nie jest to dorobek, który by mnie satysfakcjonował. Powinno tych punktów być przynajmniej 4-6 więcej. Myślę tu o spotkaniach z Orłem Wojnarowa przegranym u siebie 0-1 o straconych punktach w remisowym meczu w Korzennej i moim zdaniem niezasłużonej porażce w Podegrodziu. Tylko jednak w spotkaniu z Orłem zawodnicy nie wykazali się niezbędnym zaangażowaniem w pozostałych meczach na ambicję wolę walki narzekać nie mogę. W sumie uzbierało się 26 oczek i w porównaniu z poprzednimi sezonami ta drużyna jesienią właśnie w tych granicach miała tyle punktów. Z tej perspektywy nie ma nic do tyłu, ale też nic do przodu. Co do sposobu gry to starałem się przestawić zespół na system 4-4-2 i dopasować zawodników do tego ustawienia. Próbowałem ich przekonać do gry polegającej na częstej wymianie krótkich podań, konstruować akcje od tyłu, od bramkarza i obrońców. Nie wiem czy to zmiana na stanowisku trenera spowodowała, że zawodnicy szybko złapali ten sposób gry i przez cztery-pięć pierwszych spotkań to bardzo dobrze funkcjonowało. Jednak już od meczu z Przełęczą Tylicz graliśmy trochę w kratkę. Wkradła się nerwowość, znowu odezwały się stare grzechy gra długimi nieprzemyślanymi podaniami, co niestety przełożyło się na niekorzystne wyniki spotkań. Zapewne absencja kilku zawodników szczególnie z formacji obronnej wprowadziła pewien chaos w nasze poczynania, ich zastępcy nie potrafili zrealizować przedmeczowych założeń. Ta absencja była wynikiem kontuzji i zaangażowania w studia, co radykalnie też obniżyło frekwencję na treningach.


drużyna seniorów KS Zakopane kolejny sezon stara się o awans do IV ligi

Czy była jednak analiza i podsumowanie rundy jesiennej w klubie i jakie są z niej wnioski?
Owszem spotykam się na bieżąco z działaczami i zawodnikami. Jeżeli chodzi o zarząd to może bez entuzjazmu, ale też spokojnie przyjęto wyniki z rundy jesiennej. Wbrew krążącym opiniom nikt z działaczy nie powiedział, że musimy awansować już w tym sezonie. Ja przynajmniej takiego założenia przed objęciem zespołu seniorów nie otrzymałem. Po jesieni głównym naszym celem jest zajęcie takiego miejsca, które daje gwarancję gry w przyszłorocznej zreformowanej V lidze. Jeżeli zawodnicy rzetelnie podejdą do bez przymusu zadeklarowanych obowiązków jestem pewien, że ten cel da się spokojnie zrealizować. Wprawdzie wiosenna runda może wiele zmienić, ale w naszej sytuacji musimy oglądać się do tyłu a nie na zespoły nas wyprzedzające.

Jest Pan też trenerem drużyny juniorów, która wprawdzie nie prowadzi po rundzie jesiennej, ale ma perspektywy awansu.
Jeżeli chodzi o zespół juniorów to też nie mam zadania, aby z nimi awansować, ale oczywiście będziemy starali się wygrywać w każdym meczu. Muszę przyznać, że dostałem dobry materiał ludzki i dobrze się z nimi pracuje. Czy wygramy ligę, czy będziemy grali w barażach to nie jest najważniejsze. Najważniejsze, aby ci młodzi piłkarze podnosili swoje umiejętności w coraz większej liczbie przechodzili do drużyny seniorów. Myślę, że wiosną będę w większym stopniu korzystał z ich usług.

Ryb

Komentarze







reklama