28.05.2026 | Czytano: 1770

MŚ.Mistrzowie za burtą! Norweska niespodzianka. (+wideo)

AKTUALIZACJA (sesja wieczorna) Zaczęła się decydująca faza mistrzostw, ćwierćfinały. W tej fazie odpadli obrońcy mistrzowskiego tytułu. Gorzki koniec dotknął także Czechów. Norweska niespodzianka i Szwajcarski walec.

Kapitalne widowisko stworzyli Szwajcarzy i Szwedzi. To była prawdziwa symfonia na kije i krążek. Szwedzka klątwa Szwajcarów dobiegła końca. Norwegia zapisała najważniejszy rozdział w historii. Norweska flaga wzniosła się pod sufit przy dźwiękach hymnu, a to oznaczało tylko jedno – podopieczni Pettera Thoresena meldują się w półfinale!  Oprócz nich Kanada, Finlandia i Szwajcaria.
 
Półfinałowe pary: Kanada – Finlandia i Szwajcaria – Norwegia.
 
Szwajcaria – Szwecja 3:1 (1:1, 2:0, 0:0)
0:1 Karlsson – Heineman - Ekman-Larsson (6:21)
1:1 Josi – Malgin (13:23)
2:1 Malgin – Josi – Moser (32:58)
3:1 Thurkauf – Hischier – Josi (36:31 w przewadze)
Szwajcaria: Genoni– Egli, Josi, Kukan, Marti, Moser, Berni, Jung – Meier, Hischier, Biasca – Bertschy, Baechler, Niederreiter – Thurkauf, Malgin, Andrighetto – Riat, Jager, Knak – Rochette. Trener Jan Cadieux
Szwecja: Hellberg– Ekholm, Brannstrom, Ekman-Larsson, Johansson, Persson, Larsson, Hagg – Raymond, Bjorck, Stenberg – Karlsson, de La Rose, Heineman – Holmstrom, Sundqvist, Frondell – Silfverberg, Asplund, Grundstrom – Jack Berglund. Trener Sam Hallam.
 
Szwajcaria wygrała w grupie wszystkie mecze,  strzeliła 39 bramek i straciła tylko 7.  Szwecja rzutem na taśmę zakwalifikowała się  do ćwierćfinału. Ale to już było i dzisiaj był dużo ważniejszy rozdział mistrzostw niż grupowe zmagania.  
 
W pierwszej tercji oglądaliśmy znakomite widowisko, Było w nim wszystko co prawdziwy entuzjasta hokeja uwielbia – niesamowite tempo akcji,  mnóstwo strzałów (więcej oddali Szwajcarzy) i interwencji bramkarzy. Gospodarze czempionatu fatalnie rozpoczęli pojedynek. W 7 minucie stracili gola, a chwilę później Kukan za faul na głowę ukarany został karą 5 minut + karą meczu.  Szwajcarzy mieli kłopot, ale świetnie się bronili, chociaż na kilka sekund przed zakończeniem kary „Trzy Korony” posłały krążek do bramki przeciwnika. Analiza wideo pokazała, że Sundqvist nogą wepchnął krążek do bramki i gol został nieuznany. Szwajcarzy po tych trudnych momentach zaczęli grać koncertowo. Jeden za drugim atakiem sunął na bramkę Hellberga, a ten  skapitulował po uderzenie Josiego spod niebieskiej.
 
Druga tercja to niesamowita walka na całej długości i szerokość i lodowiska. Bandy i kości trzeszczały. Z każdą minutą rósł napór Szwajcarów, który przyniósł im dwa trafienia.
 
W trzeciej tercji Szwedzi nacierali, starli się odrobić straty, ale wszystkie ich poczynania zatrzymywała Szwajcarska defensywy i ich golkiper Genoni. Szwedzka klątwa Szwajcarów dobiegła końca.

 

Norwegia – Łotwa 2:0 (0:0, 1:0, 1:0)
1:0 Koblar - Brandsegg-Nygard – Hurrod (27:10)
2:0 Steen – (59:44 do pustej)
Norwegia: Haukeland  – Krogdahl, Kasastul, Johannesen, Solberg, Hurrod, Ostby, Saxrud-Danielsen – Brandsegg-Nygard, Koblar, Martinsen – Ronnild, Salsten, Elvsveen – Pettersen, Bakke Olsen, Vesterheim – Jacob Berglund, Ostrem Salsten, Steen – Oby-Olsen. Trener Petter Thoresen.
Łotwa: Gudlevskis  – Cibulskis, Smits, Andzans, Freibergs, Mamcics, Zile, Tumanovs – Balcers, Smirnovs, Vilmanis – Dzierkals, Egle, Tralmaks – Andersons, Batna, Krastenbergs – Lapinskis, Prohorenkovs, Skrastins – Buncis. Trener Harijs Vitolins.
  
Norwegowie to wielka niespodzianka mistrzostw. Zajęli drugie miejsce w grupie B, zapewniając sobie tym samym miejsce w turnieju we Fryburgu. Co więcej, drużyna trenera Thoresena pokonała jak dotąd wielkich przeciwników. Na drodze do najlepszej czwórki stanęła Łotwa.
 
Obie drużyny bardzo uważały rozpoczęły spotkanie.  Ustrzegły się błędów w pierwszej odsłonie. Pierwsze poważne zagrożenie pod bramkami pojawiło się dopiero w drugiej połowie tercji. Cibulskis i Elvsveen mieli dobre okazje, a pod koniec tercji Vesterheim i Vilmanis. Vesterheim był najbliżej bramki, trafiając w słupek po zakończeniu gry w przewadze, jedynej w pierwszej tercji.
 
W drugiej połowie  Norwegia przechyliła szalę na swoją korzyść po precyzyjnym uderzeniu 18-letniego talentu i tegorocznego odkrycia Tinusa Koblara. Norwegowie byli ogólnie lepszym zespołem w  tej części meczu, ale także rywale mieli okazje golowe – Egle i  Vilmanis. Jednak Haukeland utrzymał prowadzenie w obu przypadkach i nie miał już nic do roboty do końca.  Steen mógł z łatwością powiększyć przewagę swojej drużyny, ale nie wykorzystał świetnej  okazji.  
 
W trzeciej odsłonie Łotysze zyskali ogromną przewagę, zasypując Haukelanda strzałami. Norweski bramkarz stawił jednak opór wszystkim atakom, radząc sobie również z kilkoma stuprocentowymi sytuacjami, i ostatecznie zapisał na swoim koncie trzecie czyste konto w  czempionacie. Zwycięstwo Skandynawów przypieczętował na kilka sekund przed końcem Steen, trafiając do pustej bramki.

 


Kanada – USA 4:0 (1:0, 1:0, 2:0)
1:0 Celebrini – Mateychuk - Scheifele (18:31 w przewadze))
2:0 Holloway – Scheifele (29:48)
3:0 C. Brown  - Whitecloud - O’Reilly (58:01 do pustej)
4:0 Crosby- Cozens  (58:41 do pustej)
Kanada: Greaves– Bouchard, Wotherspoon, DeMelo, Rielly, Nurse, Whitecloud, Mateychuk – Cozens, Celebrini, Crosby – Scheifele, Thomas, Holloway – Vilardi, O’Reilly, Tavares– C. Brown, Minten, Martone – Finnie. Trener Misha Donskov;.
USA: Cooley– Faulk, Lindgren, Borgen, Lohrei, Clifton, Carlile, Ufko – Tkachuk, Coronato, Moore – Howard, Hagens, Steeves – Olivier, Sasson, Cotter – Leonard, Nelson, Novak – Lafferty. Trener Don Granato
 
Po reprezentacji Czech, umiejętności utalentowanego młodzieńca z San Jose odczuła także drużyna amerykańska. Macklin Celebrini przełamał bezbramkowy remis na krótko przed przerwą, gdy kapitalnym strzałem z nadgarstka ściągnął pajęczynę z prawego górnego rogu bramki, wykorzystując okres gry w przewadze. Chwilę wcześniej bliscy otwarcia wyniku byli Amerykanie w osłabieniu.  Meczu nie dokończył Ryan Lindgren, który otrzymał karę pięciu minut + karę meczu za niedozwolony atak w okolice głowy i szyi. „Klonowe Liście” tej przewagi nie zamienili na bramkę.
 
W drugiej tercji wynik strzałów na bramkę był remisowy 14:14, ale drużynie Mishy Donskova udało się powiększyć jednobramkową przewagę. Amerykanie wypracowywali sobie sytuacje, ale – jak w całym turnieju – mają fatalną skuteczność.  
 
Kanada potwierdziła swoją pozycję faworyta w starciu z zagranicznym rywalem i awansowała do półfinału. Co prawda w trzeciej tercji Amerykanie stwarzali sobie wyśmienite sytuacje, ale Jet Greaves zachował czyste konto w bramce i został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu, podobnie jak jego odpowiednik Devin Cooley po drugiej stronie. Obaj przeciwnicy spotkali się w ćwierćfinale dopiero po raz trzeci w historii, a obrońcy tytułu kilkakrotnie trafili w słupek, ale nie strzelili gola, w końcówce stracili dwa do pustej bramki i odpadli z turnieju.

 
 

Finlandia – Czechy 4:1(2:0, 1:1, 1:0)
1:0 Manninen – Puljujarvi (7:33)
2:0 Lundell – Hameenaho – Vaakanainen (14:32)
3:0 Helienius – Barkov – Granlund (21:35)
3:1 Hronek – Kubalik – Cervenka (30:51 w podwójnej przewadze)
4:1 Hameenaho - Manninen (55:31)
Finlandia: Annunen– Vaakanainen, Heinola, Jokiharju, Lehtonen, Matinpalo, Maatta, Saarijarvi – Helenius, Barkov, Granlund– Hameenaho, Lundell, Puistola – Puljujarvi, Aatu Raty, Manninen – Merela, Bjorninen, Maenalanen – Kuokkanen. Trener Antti Pennanen
Czechy: Korenar– Hronek, Kempny, Cibulka, Hajek, Alscher, Tichacek, Scotka, Galvas – Vozenilek, Sedlak, Cervenka – Flek, Tomasek, Blumel – Kaut, Melovsky, Kubalík – Chmelar, Cernoch, Beranek. Trener: Radim Rulík
 
Reprezentacja Czech zajęła trzecie miejsce w Grupie B i w ćwierćfinale zmierzyła się z drugą drużyną z Grupy A – Finlandią. Reprezentacja Suomi wygrała sześć z siedmiu meczów na mistrzostwach, minimalnie tracąc przewagę do dominującej Szwajcarii. Josef Korenar, który opuścił kilka ostatnich pojedynków, wrócił do bramki.
 
To była konfrontacja, która dała obraz całego turnieju. Czescy hokeiści opuszczą Szwajcarię upokorzeni. Precyzyjni Finowie potrzebowali kilku błędów rywala, żeby jeszcze przed pierwszą syreną wypracować sobie bezpieczną przewagę. Z drugiej strony, Czesi, którzy grali kompletnie ospale w ataku, nie byli w stanie w ogóle zareagować.
 
Niekorzystny rozwój sytuacji rozpoczął się z pełną mocą w 7. minucie po stratach Cervenki i Tichacka. Puljujarvi wykazał się wystarczającą koncentracją rzucając gumę do Manninena, który bezkompromisowo trafił do siatki. Nie można powiedzieć, że Finowie stworzyli sobie takie okazje. Jednak w porównaniu z reprezentacją Cech  byli ekstrawaganccy w ruchu, aktywności i często atakowali kilkoma zawodnikami. Udało im się też przejąć inicjatywę w polu bramkowym, jak choćby w 15. minucie, gdy Lundell dobił krążek  po strzale Hameenaho i umieścił ją bezbronną między nogami czeskiego bramkarza. Zanim jednak reprezentacja mogła naprawdę odmienić losy meczu, duet Barkov i Lundell podwyższył na  3:0.
W krytycznej sytuacji Czesi logicznie włożyli więcej energii w atak. Udało im się jednak skutecznie zamknąć przeciwnika w swojej strefie dopiero w połowie regulaminowego czasu gry, mając podwójną przewagę liczebną dzięki faulom Puljujarviego i Maatty. Czesi wykorzystali podwójną przewagę.
 
W trzeciej tercji, jak należało się spodziewać, nasi południowi sąsiedzi postawili na atak. Annunen został uratowany przez dwa razy z rzędu przez defensywę, dzięki szansom Cibulki i Tomaska. Korenar musiał zmierzyć się z kilkoma nieprzyjemnymi sytuacjami, ale po błędzie Hronki, Lenni Hameenaho ustalił wynik spotkania.

 


Stefan Leśniowski
 
 

Komentarze







reklama