25.05.2023 | Czytano: 1489

MŚ. Helweci jak Boston. Czesi nie obronią brązu

Mistrzostwa świata wkroczyły w decydującą fazę. Dzisiaj rozegrano mecze ćwierćfinałowe. Tutaj już nie było marginesu błędu. Przegrany pakował się i wracał do domu. No i zaczęło się od ogromnej sensacji.



 
Zacznijmy relację z meczu popołudniowego USA – Czechy od kilku ciekawostek. Pewnie tego nie zauważyliście. Jak amerykański napastnik Rocco Grimaldi zdobędzie bramkę, to pokazuje swój kij, na którym ma imię na górze. Dzięki swoim kijom jest w centrum uwagi. Każdy  kij ma inną nazwę. Na przykład po dziadku, ojcu lub innych krewnych. Ale to też imiona dla dziewcząt. Jak Erika czy Fiona.
„Dla każdego mam inne imię. Zacząłem to robić sześć lat temu. Poza tym od razu wiem, czy gram z nim dobrze, czy nie” - opisuje Grimaldi. Z miłością opiekuje się kijami hokejowymi. Szczególnie te, które mają imiona żeńskie. Wyszukuję nazwiska w google. Gdy wyskoczy to, które przykuwa mój  wzrok, od razu sięgam po czarny marker i zapisuje litery na swoim patyku”.  Nadał im również imiona członków rodziny. Kiedyś w koszulce Predators towarzyszyło imię Frank, na cześć zmarłego dziadka.
 
Mecz ten był  wyjątkowy dla czeskiego bramkarza Karela Vejmelki.  Dzisiaj kończy 27 lat. Chciał uczcić urodziny pobiciem Amerykanów. Z kolei trio Tomas KundratekDaniel Vozenilek i Jiri Cernoch  przygotowało oryginalne wąsy przed ćwierćfinałem. Do tego nasi południowi sąsiedzi po przenosinach do Tampere zamieszkali w hotelu, w którym mieszkali, gdy zdobywali brązowy medal.  Wszystkie te magiczne czaru nie zadziałały. Nasi południowi sąsiedzi po prostu byli zdecydowanie słabsi od Amerykanów.
 
 
Przechodząc do meczu, to Stany Zjednoczone zagrały osłabione. Komisja Dyscyplinarna IIHF 2023 zawiesiła na jeden mecz Michaela Eyssimonta za naruszenie zasad gry w meczu ze Szwecją. To nie było dla nich żadnym osłabieniem, bo  w pierwszych 20 minutach dominowali na tafli. Czesi oddali zaledwie dwa celne strzały, podczas gdy ich rywal zarzucał ich bramkę gradem uderzeń.

Na początku drugiej tercji czescy hokeiści trochę się ożywili, ale nie przyniosło to wyrównania. Ponadto czeskich kibiców spotkał kolejny szok, bo Perbix celnie trafił do bramki. Amerykanie wrócili do swojej gry z pierwszej tercji i posiadali sporą przewagę. Tylko nieliczne ataki przeciwnika niezbyt mocno im zagrażali.
 
W trzeciej tercji obraz gry się nie zmienił. Przybysze zza oceanu dorzucili kolejne trafienie. Gauthier po wygraniu wznowienia zerwał „pajęczynę” z czeskiej bramki. Czesi w końcówce wycofali bramkarza, ale nawet wtedy nie potrafili zagrozić bramce DeSmitha. „Czeskie cierpienie się skończyło” – skomentowali czescy komentatorzy.
 
USA – Czechy 3:0 (1:0, 1:0, 1:0)
 1:0 Coronato – Hutson – Mackey (12:04)
2:0 Perbix – Bonino (28:53)
3:0 Gauthier -  Tynan (49:57)
USA: DeSmith – Samberg, Perbix, Grimaldi, Bonino, A. Tuch – Kleven, Perunovich, Bjork,  O’Connor, Garland – Thurn, Mackey, Gauthier, Tynan, Mazur – Hutson, L. Tuch, Farrell, Brown, Coronato. Trener David Quinn.
Czechy: Vejmelka – Kempny, Kundratek, Cervenka, Sobotka, Kubalik – Dvorak, Kostalek, Flek, Cernoch, Beranek – Jordan, Zboril, Smejkal, Kaut, Zohorna -  Nemecek, Lnec, Vozenilek, Spacek,  Tomasek. Trener Kari Jalonen.
 
 
Faworyt w drugim meczu był jeden – Szwajcaria. Wszyscy jednak dobrze wiemy, że sport nie zawsze uznaje faworytów. Oczekiwaliśmy więc niemieckiej niespodzianki. No i na taką zanosiło się po pierwszej tercji. Helweci rzucili się na rywali, atakowali,  stworzyli ogromną presję na początku tercji i Niemcy mieli problem z dostaniem się do strefy ataku. Jednak ni stąd ni zowąd w strefie ofensywnej za niebieską linią pojawił się Kastner i próbował oddać strzał. Mayer zgubił krążek pod parkanami i ten majestatycznie wtoczył się za linię bramkową. Niemcy strzelili gola, który nie przynosi chwały golkiperowi Mayerowi. Szwajcarscy kibice złapali się za głowę po jego interwencji. Niemcy przetrzymał napór i coraz śmielej groźnie kontrować.
 
W 47 sekundzie drugiej tercji padło wyrównanie po strzale Siegenthalera z obwodu kola bulikowego. Potem przez blisko 6 minut Helweci grali z osłabieniu, by w końcówce ostatniej kary Seider złapał 5+20 minut. Żadna z tych przewag nie została wykorzystana. W 38 min. prowadzenie objęli Niemcy. Peterka zaskoczył Mayera. 36 sekund później, gdy Szwajcarzy grali w przewadze, rywal wyprowadził zabójczą kontrę. Faworyci w trzeciej tercji byli bezproduktywni. Kompletnie gra im się nie kleiła, a Niemcy świetni w obronie. Sensacja stała się faktem. Helweci jak Boston. ”Niedźwiadki”  biły rekordy w sezonie zasadniczym i odpadły w pierwszej rundzie play off. Szwajcarzy kapitalnie grali w grupie, lecz w najważniejszym momencie zawiedli.
 
Szwajcaria – Niemcy 1:3 (0:1, 1:2, 0:0)
0:1 Kastner – Wissmann – J. Muller (6:25)
1:1 Siegenthaler – Fiala – Kuhan (20:47)
1:2 Peterka – Kahun – Gawanke (37:51)
1:3 Sturm – Stachowiak – J. Muller (38:27 w osłabieniu)
Szwajcaria: Mayer – Siegenthaler, Kukan,  Fiala,  Hischier, Riat - Moser, Glauser, Niederreiter, Corvi, Ambuhl – Marti, Loeffel, Miranda, Haas, Simion – Senteler, Fora, Herzog, Richard, Bertschy.  Trener Patrick Fischer.
Niemcy: Niederberger – Seider, M. Muller, Tiffels, Kahun, Peterka – Wissmann, J. Muller, Ehl, Strum, Soramies – Gawanke, Szuber, Kasstner, Fischbuch, Noebels – Wagner, Varejka, Schutz, Stachowiak, Tuomie.  Trener Harold Kreis.
 
Stefan Leśniowski
Foto Marketa Krizova hokej cz
 

Komentarze







reklama