02.07.2018 | Czytano: 2782

Wasyl Żuk: Robię swoje

Pochodzący z Ukrainy bramkarz od kilku sezonów przyprawia napastników o ból głowy. Ciężko wyliczyć sytuacje kiedy to wszyscy widzieli już piłkę w siatce, a tymczasem na jej drodze pojawiał się Wasyl Żuk.

 Skromny facet o nieprzeciętnych umiejętnościach, który drwi z grawitacji i fruwa między słupkami jak prawdziwy Anioł Stróż. Najlepszy zawodnik V ligowych boisk, najlepszy bramkarz w finale Pucharu Polski na szczeblu PPPN, z pewnością jedna z najbarwniejszych sylwetek i najbardziej rozpoznawalnych zawodników na Podhalu.

- Z Ukrainy do Polski, słuszny kierunek?

- Na Ukrainie nie grałem często – jako drugi bramkarz większość czasu spędzałem na ławce. Teraz jestem zawodnikiem Szaflar, to była dobra decyzja i dobry kierunek. Dzięki temu mogę cieszyć się z sukcesu drużyny.

- To był najlepszy sezon w Twojej karierze?

- Zdecydowanie tak. Awans i zdobycie Pucharu w ostatnim meczu tylko to potwierdzają. Jeżeli drużyna gra dobrze to ja czuję się pewnie. Zostaliśmy świetnie poukładani jako zespół przez trenera Tomasza Ligudzińskiego. Ten sezon był najlepszy dla mnie, bo równocześnie był bardzo dobry dla nas wszystkich w Szaflarach. Gdyby nie wkład chłopaków w wyniki, w grę defensywną, to na pewno i mnie byłoby ciężej mówić o udanym sezonie.

- Z jakim nastawieniem podchodzisz do zdobycia awansu?

- Wiadomo, że drużynie wskakującej z niższej ligi na wyższy szczebel musi być ciężko. Dodatkowo wielka szkoda, że odchodzi świetny trener. Zobaczymy czy zmiany wyjdą nam na dobre – jedno jest pewne, jako drużyna damy z siebie wszystko.

- Jak czujesz się w Szaflarach?

- Atmosfera jest świetna, zarówno w pierwszej jak i drugiej ekipie. Pomagamy sobie wzajemnie, na pewno zawsze można liczyć na wsparcie kolegi z drużyny.

- Chciałbyś zagrać na wyższym poziomie ligowym?

- Na razie nie miałem konkretnych ofert od klubów z wyższych lig. Wszystko kręciło się wokół V i IV ligi – w której teraz i my będziemy występować. Oczywiście nie mówię „nie” - gdyby pojawiła się interesująca oferta na pewno rozważyłbym ją.

- Podczas sparingów przed rundą wiosenną byłeś testowany przez Watrę. Co miało wpływ na pozostanie w Szaflarach?

- Spotkaliśmy się z zarządem, postawiliśmy sobie jasno określone cele, które udało nam się wykonać. Zdobyliśmy awans i Puchar, na pewno nie żałuję podjętej decyzji o pozostaniu w Szaflarach. Zwłaszcza teraz kiedy możemy świętować podwójnie, a szansę gry w IV lidze zdobyliśmy z zespołem po świetnej rundzie.

- Nie da się ukryć, że miałeś duży udział w sukcesie drużyny.

- Nie patrzę na to w ten sposób. Ja robię swoje między słupkami. Staram się podpowiadać obrońcom jak powinni się ustawiać, oni odpłacają mi się nie dopuszczaniem rywali do sytuacji. Każdy miał udział w sukcesie zespołu, począwszy od trenera, który dla nas był wzorem, a poza boiskiem przyjacielem, po każdego kto towarzyszył nam i dawał z siebie wszystko.

- Zabierasz się do treningów czy czas na odpoczynek?

- Dziś na pewno możemy pozwolić sobie na świętowanie, zasłużyliśmy sobie zwłaszcza, że daliśmy z siebie sto procent w finale!

Krzysztof Kościelniak
 

Komentarze







reklama