Limanovia Limanowa – Watra Białka Tatrzańska 2:3 (2:0)
Bramki dla Watry: Buć (Kołbon) 70, Buć 87, Kołbon 90 głową po rogu
Watra: Pliusnov – Gąsiorek, Misiura (65 Bartos), Surma, Buć, Kosturko, Czubin, Kostrzewa (78 Kurnyta) , Kuchta, Łojek, Kołbon
Niesamowity przebieg miało spotkanie w Limanowej. Watra w ostatnim pucharowym starciu pokazała, że jest inną ekipą niż jesienią i tylko łut szczęścia ostatnią konfrontację z Limanovią rozstrzygnął na korzyść przeciwnika. Chociaż wydawało się być źle, może nawet beznadziejnie, białczanie przez ostatnie dwadzieścia minut gry zdetronizowali rywala. Pierwszą bramkę Limanovia strzeliła po składnej akcji w 25 minucie gry, drugą z rzutu karnego tuż przed przerwą. Praktycznie do 70 minuty Watra nie miała klarownych okazji na zdobycie bramki w drugiej odsłonie. Wszystko zmieniło się po pierwszym trafieniu, które zdobył Buć. O losie spotkania zadecydowały stałe fragmenty gry w ostatnich minutach. Bramka wyrównująca padła po rozegraniu rzutu wolnego przez Surmę, a trzecia po rzucie rożnym. Watrze udał się rewanż za porażkę na swoim terenie jesienią, a ekipa z Białki pokazuje, że jest wstanie wygrać z każdym na wiosnę.
Glinik Gorlice – Lubań Maniowy 1:1 (0:0)
Bramka dla Lubania: Noworolnik 90+2
Lubań: Świerad – Nowak, D. Firek, Gródek, Jandura, Ziemianek, Dyląg, Dudzik (85 Sikora), Noworolnik, Zagata, Kurnyta
Masa kontuzji, wykluczenia spowodowane kartkami – to wszystko złożyło się na to, że ekipa Lubania znalazła się w trudnej sytuacji jadąc do Gorlic. Maniowianie wiedzieli, że swoich szans szukać mogą w kontrach, grając ostrożnie przeciw Glinikowi. Obie ekipy stworzyły sobie kilka groźnych okazji, jednak dopiero podczas ostatnich dziesięciu minut padały bramki. W 85 minucie gospodarze mieli rzut wolny, piłka uderzona w mur została skierowana kolejny raz na bramkę, a dopiero za trzecim razem z dobitki Świerad skapitulował. W doliczonym czasie gry nieustępliwy Lubań dopiął swego. Autorem bramki Noworolnik, któremu udało się wpakować piłkę do siatki mimo asysty obrońcy. Lubań zdobywa cenny punkt, grając z wielkim zaangażoweniem do ostatnich sekund.
Krzysztof Kościelniak










