30.03.2018 | Czytano: 7653

Konflikt w skali masowej

Panowie… i Panie! Szykuje się konflikt w skali masowej. W Wielką Sobotę!

W apogeum przedświątecznej bieganiny na boiska piłkarskie wybiegną piłkarze podhalańskich drużyn od trzeciej do piątej ligi. Jak pogodzić serce kibica z nieznoszącym sprzeciwu głosem żony wydającej hard-corowe polecenia typu: odkurz mieszkanie, zrób ostatnie zakupy. Co w takich sytuacjach mogą zrobić mężczyźni? Zakochani w futbolu, którzy muszą za wszelką cenę zobaczyć swoją drużynę w akcji. Jeśli nie to są chorzy, a co najgorzej - narażeni na szyderstwa kolegów, w stylu - pantoflarz, baby słuchasz. No co mają zrobić? Są tacy, którzy stulą uszy i grzecznie wykonają polecenia niewiasty, bo boją się z nią zadzierać. Marzą, by wykonać jak najszybciej powierzone zadanie, by chociaż na ostatni kwadrans zdążyć na stadion. Jedni grzecznie proszą lub wręcz błagają żonę o dwie godziny wolnego. Inni włączają w mózgu mechanizm obronny, znikają z domu bez podania przyczyny. Każda jednak sytuacja nie jest miła i komfortowa. I właśnie w takich chwilach szeroki uśmiech pojawia się na moje twarzy. Ze spokojem mówię: „kochanie, muszę ten mecz oglądać służbowo”. Życzę wszystkim, by mieli podobnie. Wesołych Świat, kibice.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama