21.03.2018 | Czytano: 8712

PHL: „Nagła śmierć” Cracovii!

Jeśli kogoś wyłącznie interesuje wynik, a w dodatku jest sympatykiem Podhala, to mógł być usatysfakcjonowany. Wygrana z Cracovią ma zawsze swoją wymowę, w dodatku, gdy się robi pierwszy krok w drodze do medalu.

Jednak prawdziwych koneserów hokeja ten mecz nie mógł zadowolić. Zbyt mało emocji, agresji, akcji godnych walki o brązowy medal. Chociaż walka o medal powinna wydobyć z zawodników najlepsze pokłady umiejętności i ambicji. Odnosiło się wrażenie, że większą chęć wygrania przejawiali górale. Czyżby utrata mistrzowskiego tytułu tak zdołowała hokeistów spod Wawelu?

Świetnie rozpoczęło się spotkanie dla górali, którzy już w 131 sekundzie objęli prowadzenie. Ogorodnikow z bliska pokonał Łubę, który zastąpił w bramce etatowego golkipera Radziszewskiego. „Dziura” nie był nawet wpisany do protokołu meczowego. Podhale w tej części meczu wystąpiło w roli „profesorów”, często goszcząc w tercji gospodarzy. Szkoda tylko niewykorzystanej sytuacji Ogorodnikowa czy też liczebnej przewagi. Dopiero w końcówce odsłony, gdy Ogorodnikow przesiadywał na ławce kar, krakowianie zagrozili poważniej bramce Odrobnego. Najlepszą okazję zmarnował Drzewiecki, który mając pustą bramkę fatalnie przestrzelił. Tercja jednak nikogo nie powaliła na kolana. Brakowało głównie agresji w poczynaniach hokeistów.

REKLAMA: Bilety na piątkowy - ostatni mecz Szarotek w Nowym Targu w tym sezonie - dostępne są już w sprzedaży online! Kliknij i kup bilet na www.JarmarkPodhlanski.pl już teraz i skorzystaj z osobnego wejścia na lodowisko bez kolejki do kasy i tłumu przy bramie!

W drugiej odsłonie fajerwerków też nie zobaczyliśmy. Zbyt wolne rozgrywanie krążka, wyprowadzanie go z własnej tercji, niecelne podania, momentalnie „młócka” – to krótka charakterystyka drugich 20 minut. Zaczęło się od kolejnego wykluczenia nowotarskiego zawodnika, ale gospodarze fatalnie rozgrywali przewagi. Za to górale wykorzystali okres, gdy Szinagl powędrował odpoczywać 2 minuty kary. Strzał Tomasika spod niebieskiej linii, zmiana lotu krążka przez Jaśkiewicza, który stał przed bramka i „Szarotki” prowadziły 2:0. Cracovia również wykorzystała okres liczebnej przewagi, chociaż początkowo wydawało, że nic nie wskóra. To była kuriozalna sytuacja, bo Odrobny stracił kij, pofrunął za bramkę i Sykora to wykorzystał. Go ten sprawił, iż krakowianie odzyskali wigor i goście mieli dwa trudne momenty.

Na początku trzeciej tercji Kondraszow zgubił „gumę” na niebieskiej swojej tercji i Szinagl posłał ją pod poprzeczkę. „Szarotki” odzyskały prowadzenie grając w osłabieniu. Duet Ogorodnikow – Biezais wyprowadził zabójczą kontrę, po której ten drugi za moment utonął w objęciach kolegów. Gdy wydawało się, że górale zdołają dowieść bramkową przewagę, popełnili błąd. Pozostawali bez opieki Sykorę pod bramką Odrobnego, który okazji nie zmarnował.

Dogrywka trwała zaledwie 65 sekund. Podhale zadało „nagłą śmierć” Cracovii, a dokładnie M. Michalski.

Comarch Cracovia - TatrySki Podhale Nowy Targ 3:4 D (0:1, 1:1,2:1; 0:1)
0:1 Ogorodnikow – Kolusz (2:11)
0:2 Jaśkiewicz – Tomasik – Zapała (25:12 w przewadze)
1:2 Sykora – Szurowski – Worobjew (32:11 w przewadze)
2:2 Szinagl – Domogała – Wajda (41:18)
2;3 Biezais – Ogorodnikow – Samarin (51:24 w osłabieniu
3:3 Sykora – Worobjew (56:18)
3:4 M. Michalski – Biezais – Zapała (61:05)
Stan rywalizacji play off do dwóch wygranych 0:1.
Cracovia: Łuba; Kolesnikovs – Chaloupka, Rompkowski – Noworyta, Szinagl – Wajda, Szurowski – Dutka; Sykora – Worobjew – Kalus, Urbanowicz – Bryniczka – Drzewiecki, Dziubiński – Słaboń – Domogała, Paczkowski – Zygmunt – Sztwiertnia. Trener Rudolf Rohaczek.
Podhale: Odrobny; Sulka – Samarin, Jaśkiewicz – Tomasik, K. Kapica – Pichnarczik; Kolusz – Ogorodnikow – Biezais, M. Michalski – Zapała – Różański, Kondraszow – Neupauer – Siuty, Svitac. Trener Andriej Parfionow.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama