Tymczasem nowotarżanie zaledwie bezbramkowo zremisowali. Drugie spotkanie i po stronie zdobyczy bramkowych widnieje „zero”. Chociaż pierwsze minuty napawały optymizmem. Wydawało się nawet, że będzie to mecz do jednej bramki. Gospodarze rozpoczęli z ogromnym animuszem. Wydawało się stłamszą rywala. Akcje były przeprowadzone z rozmachem - raz jedną, raz drugą flanką. Były dośrodkowania, były też sytuacje bramkowe. Goście z kolei rozpoczęli dość bojaźliwie. Głęboko cofnięci pozwalali na zbyt dużo góralom. Szybko jednak zorientowali się, że diabeł nie taki straszny jak go malują i coraz śmielej zaczęli grać z przodu. Przede wszystkim wyszli wysoko i miejscowi mieli spore problemy z przedostaniem się na 20 metr. Podhale próbowało dośrodkowań, ale albo nikt nie zamknął akcji, albo podanie było niecelne, albo partner był na spalonym.

W drugiej połowie lepszym zespołem byli przyjezdni. To oni przejęli inicjatywę i kilka razy mocno zakotłowało się pod bramką Niemira. Bardzo groźni byli po stałych fragmentach gry, na szczęście dla podopiecznych Janusza Niedźwiedzia ( mecz obserwował z VIP-u; kara za zachowanie w jesieni dwóch spotkań), krośnianie nie potrafili zamienić je na bramki. Gospodarze mogą mówić o dużym szczęściu. Animusz Podhala, nawet po zmianach, wyparował. Niemniej to Pląskowski w 89 minucie miał piłkę meczową, ale… po główce futbolówka minęła słupek.
- Musimy wygrywać u siebie. Dążyliśmy do tego, żeby grać „swoje”. Przeciwnik się przygotował na naszą grę. Na pewno oglądał mecz z Motorem. No cóż, gramy dalej – powiedział Dawid Dynarek.
Momenty były
6 – dośrodkowanie z wolnego (ok. 35 metr) Nawrota i Pląskowski główkuje obok słupka.
13 – Barbus z prawej flanki mocno „zakręcił” piłkę i ta minimalnie minęła słupek.
19 – kiks Botynnyka i Barbus potężnie uderzył, ale golkiper gości był na posterunku.
24 – piłka po główce Pląskowskiego, dostał ją z wolnego, wylądowała w koszyczku Krawczyka.
30 – Cempa miał wyśmienitą okazję po dośrodkowaniu z lewej flanki Botynnyka. Z 11 metrów, niepilnowany, uderzył nad bramką.
51 – Cempa uderzał z pola karnego, piłka minimalnie minęła słupek.
57 – wolny spod linii pola karnego, po faulu na Mizi. Nawrot trafił w spojenie.
59 – Mizia posłał piłkę z lewego skrzydła wzdłuż pola bramkowego, ale nikt nie zamknął akcji.
64 – świetne podanie w pole karne Kuliga, a Buszta nie dał rady pokonać ostatnia instancję miejscowych.
72 – dośrodkowanie Kołodzieja z rzutu różanego, piłka musnęła głowę jednego z zawodników Karpat, ale po rykoszecie wyszła na róg.
73 – kolejny róg i kolejna śmierdząca sytuacja pod bramką gospodarzy. Górale mogą mówić o dużym szczęściu.
82 – uderzenie Dziedzica „wypluł” Krawczyk, ale dobitka Świerzbińskiego wylądowała w jego rękach.
88 – kontra gospodarzy, po której Pląskowski główkował i piłka minimalnie minęła słupek.
NKP Podhale Nowy Targ- Karpaty Krosno 0:0
NKP Podhale: Niemira – Dynarek, Nawrot, Ligienza, Piwowarczyk (62 Świerzbiński), Barbus (75 Bedronka), Mizia, Kuźma (80 Borczyński), Przybylski (75 Dziedzic), Lewiński, Pląskowski.
Karpaty: Krawczyk – Kołodziej, Botynnyk, Cempa, Daszyk (72 Sajdak), Buszta (90+1 Stec), Burka, Stasz(85 Plec), Białasik, Kuliga, Mordec.
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Michał Adamowski










