Huragan Waksmund – Kolejarz Stróże 2:0 (1:0)
1:0 Kwiatek (Kolasa) 5
2:0 Kwiatek (Szczygieł) 68
Huragan: Rejczak – M. Handzel (46 Szczygieł), B. Handzel, Wietrzyk, Mozdyniewicz, Mikoś, Antolak, B. Mroszczak, Dudek, Kwiatek, Kolasa (52 Kamiński)
Kolejarz: Rejtanowicz – Woźniak, Rak, Psiotacznik, Jarosz, Święs, Jodłowski, Orzechowski, Petryla - Matusik

Huragan szybko objął prowadzenie grając na osłabioną ekipę gości. Dogranie Kolasy wykończył Kwiatek i gospodarze mogli grać spokojnie od pierwszych minut. Od objęcia prowadzenia wkradła się nonszalancja, a utrzymywanie statycznej gry nie przynosiło wyników. W drugiej części meczu skład gości wzmocnił Matusik co spowodowało śmielsze poczynania Kolejarza. Co prawda Rejczak nie został zmuszony do wysiłku, ale goście coraz częściej pojawiał się na połowie gospodarzy. Huragan stwarzał groźniejsze okazje, ale kolejne strzały Dudka i Mikosia nie potrafiły odnaleźć drogi do siatki. Dopiero w 68 minucie po składnej akcji udało się rozmontować defensywę rywala i wbić drugiego gola. Zagrywał z boku Szczygieł, dwukrotnie uderzał Kwiatek i dopiero dobitka zapewniła wynik 2:0. Do końca obraz gry nie zmienił się, gospodarzom tak jakby nie zależało na podwyższeniu rezultatu, nie mniej pula punktów ląduje na koncie Huraganu. Warto podkreślić, że do bramki po dłuższej przerwie powrócił Rejczak, który zachował czyste konto w tym spotkaniu.
Orkan Raba Wyżna – Orzeł Wojnarowa 7:0 (3:0)
1:0 R. Możdżeń (Skawski) 16
2:0 K. Traczyk 17
3:0 R. Możdżeń (Skawski) 18
4:0 K. Traczyk (Teper) 57
5:0 Gromczak 63
6:0 Teper (D.Traczyk) 80
7:0 Skawski (K. Traczyk) 90
Orkan: T. Szklarz – Świder (73 Dziechciowski), K. Rapta, Swarek, Lenart (62 Sz. Możdżeń), D. Traczyk, K. Traczyk, Teper, Skawski, Gromczak (70 Ł. Rapta), R. Możdżeń (76 Bochnak)
Orzeł: Krok – M. Mędoń, Szczerba, S. Mędoń (80 Studziński), Sus (46 Fyda), Grzyb, Olszewski, Szczepanik, T. Mędoń, Cichoń, Dobosz
Pierwsze piętnaście minut spotkania nieco senne. Obie drużyny próbowały stwarzać sytuacje z pominięciem linii pomocy. Praktycznie każda długa piłka gości kończyła się pozycją spaloną bądź pewną interwencją czujnego golkipera Orkana. Jedna celna piłka do dobrze ustawionego Możdżenia wystarczyła by Orkan wyszedł na prowadzenie. Bardzo precyzyjnie podcięta futbolówka wylądowała w siatce, a w przeciągu następnych dwóch minut bramkarz przyjezdnych musiał wyjmować ją jeszcze dwukrotnie. Zaraz po wznowieniu gry ze środka przejęcie i kontra skrzydłem wyprowadzona przez strzelca pierwszego gola. Po dograniu do środka pierwsze uderzenie broni golkiper, ale przy dobitce był już bezradny. Momentalnie po wznowieniu gry przez gości kopia sytuacji. Piłka dochodzi do Możdżenia, a kiedy wszyscy rozglądali się do kogo dogra, ten zdecydował się na pół woleja praktycznie zza pleców. Piłka wpada za kołnierz zupełnie zaskoczonego tą decyzją bramkarza. Końcówka pierwszej połowy i początek drugiej to głównie gra w środku pola bez sytuacji bramkowych. Dopiero w 57 minucie dokładnie zaadresowana długa piłka trafiła do K. Traczyka. Mimo iż sędzia boczny podniósł chorągiewkę, główny uznał trafienie za zgodne z przepisami. Spore pretensje mieli goście co do tej decyzji długo dyskutując z arbitrem,a w rezultacie łapiąc czerwoną kartkę. Kolejna bramka padła już bez kontrowersji, z linii pola karnego uderzał Gromczak, a piłka tuż przy słupku znalazła drogę do siatki. W 68 minucie, aż dwóch zawodników gości obejrzało czerwone kartoniki, pierwszy za faul bez piłki, a drugi za soczyste uwagi pod adresem sędziów. Orzeł musiał radzić sobie w ósemkę, a gracze Orkana nie forsowali już specjalnie tempa. Dziesięć minut przed końcem spotkania wynik podwyższa Teper oddając soczysty strzał z dystansu, a ostatnią bramkę po dośrodkowaniu z prawego skrzydła wbił Skawski. Orkan rozbił rywala po nietypowym spotkaniu, inkasując aż siedem bramek rywalowi, którego największym oponentem byli dziś sędziowie.
Zalesianka Zalesie – LKS Szaflary 3:1 (1:0)
Bramka dla Szaflar: Gałdyn 48
Szaflary: Kowalczuk – K. Kantor (46 Szczerba), M. Kantor, Rusnak, Zagata (70 Stańczak), Gałdyn, P. Kamiński, Lach, F. Kamiński, Pawlikowski, Hreśka
Sporo działo się w wyjazdowym meczu Szaflar. Pauzującego Żuka w bramce zastąpił Kowalczuk i spisywał się świetnie w pierwszej połowie broniąc między innymi w sytuacji sam na sam. Goście stworzyli dwie groźne sytuacje podczas pierwszych 45 minut. Najpierw wybroniony został strzał F. Kamińskiego, potem Zagata przestrzelił stając oko w oko z golkiperem. Jeden błąd w polu karnym Szaflar zamienił się w jedenastkę. W 35 minucie Kowalczyk skapitulował z „wapna”, a gospodarze schodzili do szatni z jednobramkową zaliczką. Po przerwie goście szybko wyrównali za sprawą Gałdyna. Ładny plasowany strzał z dystansu znalazł drogę do siatki, dając nadzieję na punkty w tym spotkaniu. Zalesianka nacierała coraz mocniej na bramkę Szaflar i w 73 minucie gospodarze dopięli swego. Strzał z dystansu, futbolówka wpadła w kozioł i zaskoczyła Kowalczuka. Pięć minut później było już 3:1. Precyzyjny strzał z okolic 20 metra wylądował w siatce, ustalając tym samym wynik tego meczu.
Ogniwo Piwniczna – Jarmuta Szczawnica 2:4 (1:2)
1:0 Oleksy 1
1:1 Ojrzanowski 11
1:2 Mrówka (Tumidaj) 37
1:3 J. Pietrzak 49
2:3 Oleksy 61
2:4 J. Pietrzak (Mlak) 84
Jarmuta: Kociołek – Jasiurkowski, Ojrzanowski, Dyląg, Tumidaj, Augustyn (89 Ciesielka), Mlak, Bobak, J. Pietrzak, Mrówka, Kuziel

Błyskawicznie wręcz padła bramka w Piwnicznej. Nie minęła pełna minuta, a feralnie z piłką na wślizgu minął się Ojrzanowski, tym samym stwarzając kapitalną okazję dla Oleksego. Napastnik gospodarzy z zimną krwią skorzystał z szansy i dał prowadzenie swojemu zespołowi. Jarmuta pokazała już nie raz w tym sezonie, że potrafi podnieść się po utracie bramek i tym razem nie było inaczej. Najpierw daleki wyrzut z autu Jasiurkowskiego poszybował z pole karne, gdzie z zamieszania skorzystał Ojrzanowski pakując futbolówkę tuż pod poprzeczką. Za sprawą Mrówki Jarmucie udało się wyjść na prowadzenie jeszcze przed przerwą. Dośrodkowywał Tumidaj, dając mocną piłkę na krótki słupek, a snajper gości z bliska wpakował ją do siatki. Po przerwie Jarmuta zaczęła od mocnego uderzenia. Konkretnie od potężnej bomby z woleja J. Pietrzaka, który po wybiciu piłki przez jednego z obrońców rywala bez zastanowienia huknął pod poprzeczkę. W podobnych okolicznościach padła bramka kontaktowa dla gospodarzy. Na listę strzelców kolejny raz wpisał się Oleksy oddając kontrujący strzał z dystansu. Ostatnie słowo w tym meczu mięli jednak goście, a dokładniej rozgrywający świetne spotkanie J. Pietrzak. Broniąca się w końcówce Jarmuta wykorzystała nadarzającą się kontrę. Piłka od obrony poszybowała do J. Pietrzaka, a ten rajdem z obrońcą na plecach podholował piłkę pod bramkę rywala i ostatecznie zdobył swojego drugiego gola, a czwartego dla ekipy Jarmuty.
|
LP |
DRUŻYNA |
MECZE |
PUNKTY |
BRAMKI |
|---|---|---|---|---|
|
1 |
Jarmuta Szczawnica |
12 |
31 |
55-15 (40) |
|
2 |
Orkan Szczyrzyc |
12 |
31 |
38-11 (27) |
|
3 |
Sokół Słopnice |
11 |
27 |
37-8 (29) |
|
4 |
LKS Szaflary |
10 |
22 |
30-18 (12) |
|
5 |
Ogniwo Piwniczna Zdrój |
11 |
21 |
25-21 (4) |
|
6 |
Orzeł Wojnarowa |
11 |
17 |
19-29 (-10) |
|
7 |
Skalnik Kamionka Wielka |
11 |
15 |
31-19 (12) |
|
8 |
Huragan Waksmund |
11 |
15 |
20-16 (4) |
|
9 |
Zalesianka Zalesie |
11 |
13 |
17-22 (-5) |
|
10 |
Orkan Raba Wyżna |
11 |
13 |
21-28 (-7) |
|
11 |
Kolejarz Stróże |
11 |
13 |
17-32 (-15) |
|
12 |
LKS Rupniów |
11 |
11 |
13-28 (-15) |
|
13 |
AKS Ujanowice |
11 |
10 |
17-25 (-8) |
|
14 |
Gród Podegrodzie |
10 |
8 |
16-30 (-14) |
|
15 |
KS Bobowa |
11 |
4 |
9-34 (-25) |
|
16 |
Płomień Limanowa |
11 |
4 |
8-37 (-29) |
Krzysztof Kościelniak; zdjęcia rzusto (Jarmuta - Ogniwo), Krzysztof Garbacz (Huragan - Kolejarz)










