01.10.2017 | Czytano: 2055

IV liga: Twierdza Maniowy zdobyta, niemoc Watry trwa (tabela)

Po ostatniej upokarzającej porażce Watry z Limanovią, wyjazd do Muszyny nie poprawił nastrojów w obozie białczan. Kolejny raz brak koncentracji w pierwszej połowie goście przypłacają stratą trzech szybkich bramek.Wydawało się, że niepokonany u siebie Lubań zainkasuje trzy pewne oczka w spotkaniu z niżej notowanym Tymbarkiem. Maniowianie przyzwyczaili nas do tego, że wiedzą jak wykorzystać przewagę własnego boiska, niestety w dzisiejszym meczu wróciły koszmary przeszłości.

Poprad Muszyna – Watra Białka Tatrzańska 4:1 (3:1)
Bramka dla Watry: Kołbon 33 z rzutu karnego
Watra: Majerczyk – Nowobilski (63 Rokicki), Gąsiorek, Łojek, Chochołek, Dziubas, Kołbon, Kosturko, Leśniak, Misiura

Pierwsze dziesięć minut nie zwiastowało tragedii, która rozpoczęła się po kwadransie gry. Początek wyrównany, nie było widać zdecydowanej przewagi z żadnej ze stron. Gospodarze z czasem zaczęli przejmować inicjatywę na boisku i konstruować coraz groźniejsze ataki. Efektem bramka w 15 minucie zdobyta po dośrodkowaniu. Napastnik gospodarzy – Tokarz przyjmuje piłkę na klatkę piersiową i z zimną krwią pakuje piłkę do bramki białczan. Pięć minut później kolejna składna akcja Popradu, wymiana podań zakończona egzekucją Tokarza. Napastnik gospodarzy nie miał dziś litości dla obrony Watry. W 28 minucie wykorzystuje stratę Kołbonia i decyduje się na szarżę w kierunku bramki. Mierząc się oko w oko z Majerczykiem nie popełnia błędu i kompletuje hat – tricka w tym spotkaniu. Białczanie zdobywają honorowe trafienie jeszcze przed przerwą. Sędzia odgwizduje faul w polu karnym na Dziubasie, a jedenastkę pewnie wykorzystuje Kołbon. Druga połowa to typowa twarda gra, z pewnością jej przebieg był bardziej wyrównany niż podczas pierwszych 45 minut. Niestety goście dali wbić sobie jeszcze jedną bramkę. W 64 minucie zawodnik Popradu dostaje kontrującą piłkę, którą zamienia na ostatnie trafienie w tym spotkaniu. Po dwóch ostatnich meczach trzeba przyznać, że Watra ma spore problemy w ataku, nie potrafiąc przy tym skoncentrować się w defensywie na przestrzeni pełnych 90 minut. Kolejne szybko stracone gole ustawiły ten mecz i pozwoliły zapomnieć o jakichkolwiek punktach.

Lubań Maniowy – KS Tymbark 0:2 (0:0)
Lubań: Świerad – Kasica (50 Jandura), Górecki (80 Gródek), D. Firek (60 Dudzik), M. Firek, Czubiak, Kurnyta, Dyląg, Nowak, Noworolnik, Bałut (65 Ziemianek)
Tymbark: Pietrzak – Kluska, Zwierczak, Wikar, Porębski, Kuc, Zapała, Smoleń (90 Binda), Tokarczyk, Kordeczka, Marut

Wydawało się, że ostatni mecz pucharowy w Rabce to zwykły wypadek przy pracy i maniowianie za wszelką cenę będą chcieli potwierdzić, że w stawce IV – ligowców liczą się w czołówce. Scenariusz układał się zgodnie z planem. Lubań atakował i stwarzał sytuacje zyskując przewagę nad rywalem, który musiał grać pod dyktando gospodarzy. Najgroźniejsze okazje w pierwszej połowie miał Bałut, który dał szansę wykazać się golkiperowi gości. Ten dziś bronił jak w transie, niwecząc wszelkie próby uzyskania prowadzenia przez maniowian. Druga połowa wyglądała podobnie, Lubań atakował, próbował wszelkimi sposobami ale nie potrafił wykończyć którejś z nieźle zapowiadających się akcji. Piłka nożna to gra błędów, wystarczyło jedno potknięcie w szeregach defensywnych maniowian by przyjezdni zdobyli bramkę dającą im prowadzenie. W 70 minucie bardzo niefartownie jeden z obrońców gospodarzy nabija piłkę na nogę rywala, ten bezwzględnie skorzystał z tego prezentu i nie dał szans Świeradowi w sytuacji sam na sam. Lubań nie złożył broni i atakował z podobną intensywnością. Dogodną sytuację miał Noworolnik, jednak nie potrafił uderzeniem głową z bliska ulokować piłki w siatce. Tym czasem dziesięć minut przed końcowym gwizdkiem w szeregach obronnych Lubania przytrafia się kolejny błąd, którego efektem była podyktowana dla Tymbarku jedenastka. Karny zamienia się w 0:2 i myśli o korzystnym wyniku zostają w sferze marzeń. Potwierdzeniem niemocy w tym meczu było obicie poprzeczki przez Dudzika w samej końcówce. Wynik nie uległ już zmianie, Lubań przegrywa pierwsze spotkanie na własnym boisku w tym sezonie i zalicza bardzo kosztowną stratę punktów, oddając tym samym fotel wicelidera.

LP

DRUŻYNA

MECZE

PUNKTY

BRAMKI

1

Limanovia Limanowa

8

19

23-8 (15)

2

Glinik Gorlice

8

16

17-15 (2)

3

Bocheński KS

8

15

19-8 (11)

4

Poprad Muszyna

8

13

14-9 (5)

5

Lubań Maniowy

8

13

10-6 (4)

6

MLKS Żabno

8

12

9-8 (1)

7

Olimpia Pisarzowa

8

12

12-13 (-1)

8

Wolania Wola Rzędzińska

8

11

10-6 (4)

9

Barciczanka Barcice

8

11

9-10 (-1)

10

Sandecja II Nowy Sącz

8

10

18-18 (0)

11

Watra Białka Tatrzańska

8

10

9-15 (-6)

12

Tarnovia Tarnów

8

9

10-10 (0)

13

KS Tymbark

8

9

8-20 (-12)

14

GKS Drwina

7

7

7-10 (-3)

15

Tuchovia Tuchów

7

5

8-15 (-7)

16

Poprad Rytro

6

4

7-10 (-3)


 

Krzysztof Kościelniak
 

Komentarze







reklama