17.09.2017 | Czytano: 3090

IV liga: Twierdza Maniowy (+zdjęcia, tabela)

AKTUALIZACJA (relacja z Maniów Piłkarze Watry spodziewali się trudnej przeprawy w meczu z Limanovią. Nie da się ukryć, że zawodnicy z Limanowej to jeden z faworytów do awansu. Jednak mało kto przypuszczał, że białczanie na własnym terenie dostaną, aż tak srogie lanie. Natomiast Gracze Lubania pokazują jak trzymać żelazną obronę. Maniowianie kolejny raz kończą mecz na własnym terenie z czystym kontem, czyniąc z niego swoją małą twierdzę. Dzięki skutecznej końcówce inkasują trzy oczka i tym samym pozostają w czołówce.

Lubań Maniowy – Poprad Rytro 2:0 (0:0)
1:0 Basisty (Ziemianek) 78
2:0 Bałut (Basisty) 83
Lubań: Świerad – Czubiak, Dyląg (63 Ziemianek), M. Firek (70 Dudzik), Górecki, Kasica (65 Jandura), Kurnyta, Basisty, Nowak (83 Gródek), Noworolnik (63 Bałut)
Poprad: Wróbel – Wańczyk, Duda, Dziedzica, Prusak, Zahariasz, Buk, Jawor, Tokarczyk, Kaczmarcik, Lizoń

Dosyć niemrawa pierwsza połowa w wykonaniu obu drużyn. Sytuacji jak na lekarstwo, zaledwie dwie próby strzałów na bramkę lecz oba niecelne. Najpierw po niezłym przyjęciu na klatkę piersiową z okolicy końca pola karnego uderzał M. Firek, później Basisty efektownie ograł dwóch obrońców kończąc sytuację strzałem obok słupka. W drugiej odsłonie maniowianie nieco podkręcili tempo. Najpierw rywali postraszył Kurnyta oddając po rzucie rożnym bardzo groźny strzał głową. Niestety dla gospodarzy zawodów piłkę trafiła w słupek. Dopiero w 78 minucie gry świetną prostopadłą piłkę do Basistego zaadresował Ziemianek. Gracz Lubania wyszedł na pozycję sam na sam z Wróblem i wykończył ją zdobywając pierwszego gola w tym spotkaniu. Pięć minut później strzelec bramki odważnie ruszył z piłką, kończąc szarżę podaniem do Bałuta. Napastnik gospodarzy dopełnił formalności z najbliższej odległości i ustanowił tym samym wynik tego spotkania. Goście próbowali wypracować honorowe trafienie, byli blisko tej sztuki w końcówce kiedy kotłowało się pod bramką Lubania. Wynik nie uległ jednak zmianie, Lubań zdobywa komplet punktów i nie pierwszy raz na własnym boisku zachowuje czyste konto.

Watra Białka Tatrzańska – MKS Limanovia Limanowa 1:7 (1:4)
0:1 Piwowarczyk 7
0:2 Lampart 10
0:3 Lampart 16
1:3 Gąsiorek (Dziubas) 25 głową
1:4 Krywoborodenko 42
1:5 Burkat 46
1:6 Burkat 57
1:7 Lampart 69 karny
Watra: Majerczyk (75 Możdżeń) – Łojek, Kostrzewa, Nowobilski (60 Rokicki), Gąsiorek, Dziubas, Misiura, Kosturko, Chochołek, Leśniak
Limanovia: Kordeczka (80 Pietrzak) – Witek, Orłowski, Śmierciak, K. Mus, Piwowarczyk (70 G. Mus), Kaczor, Jeż, Lampart, Jacak (59 Król), Krywoborodenko (46 Burkat)

Pierwsze dwadzieścia minut wstrząsnęło Watrą. Otwierającą wynik bramkę gospodarze stracili w nieco pechowych okolicznościach. Po rykoszecie strzał Piwowarczyka zaskoczył golkipera białczan. Cała drużyna Watry w początkowej fazie spotkania była całkowicie rozkojarzona. Goście czyhali tylko na błędy rywali i doczekali się dwóch strat w środku pola, po których strzelają kolejne dwie bramki. Na tablicy świetlnej po 16 minutach widniał więc wynik 0:3. Dopiero wtedy Watra wzięła się w garść. Białczanie zaczęli stosować bardzo wysoki pressing i agresywnie podchodzić do swoich oponentów już w ich polu karnym. Taki zmasowany atak opłacił się, Gąsiorek zdobył pierwszą bramkę, a gospodarze kontynuowali ofensywną strategię. Ich zapał ostudził tuż przed przerwą Krywoborodenko, pakując czwartą bramkę do szatni. Ważnym elementem w kwestii dalszej zmiany rezultatu było wprowadzenie przez trenera Limanovii Burkata. Kilkadziesiąt sekund po zameldowaniu się na placu gry strzelił bramkę numer pięć dla swojego klubu. Watra zupełnie straciła na animuszu i nie miała pomysłu jak zmieni obraz gry. Goście atakowali raz za razem. Postrach wśród obrony siał szczególnie Piwowarczyk, którego nie sposób było dziś zatrzymać. Z dziecinną łatwością holował piłkę pod pole karne białczan i dogrywał do partnerów. W 57 minucie drugą bramkę zdobył Burkat po koronkowej akcji swojego zespołu. Chwilę później ofiarnie broni Majerczyk i gdyby nie postawa bramkarza Watry jego zespół mógłby stracić dziś jeszcze więcej bramek. Bezradność defensywy w tym meczu przypieczętował faul w polu karnym. Jedenastkę na siódme trafienie dla gości zamienia Lampart, kompletując tym samym hat tricka. Przed stratą ósmego gola swój zespół kolejny raz ratuje Majerczyk tym razem broniąc w sytuacji sam na sam. Pod koniec spotkania doszło jeszcze do przykrego incydentu - zderzenia głowami w polu karnym. Oba sztaby szkoleniowe zareagowały dość impulsywnie na ta sytuację w rezultacie czego czerwoną kartkę zobaczył Rabiański, a trener Limanovii musiał udać się na trybuny. Sędzia zakończył grę nie doliczając dodatkowego czasu co było chyba korzystne dla obu zespołów. Watra dostaje bolesną lekcję i będzie chciała zapomnieć o tym spotkaniu jak najszybciej.

- Trzy prezenty do przerwy i było po zawodach. Ciężko podnieść się przy takim wyniku. Zagraliśmy katastrofalnie w tyłach, takie błędy nie mogą się zdarzać i nie zdarzały się do tej pory. Lepiej raz przegrać 1:7 niż pięć razy po 0:1 – podsumował trener Watry Szymon Burliga.

LP

DRUŻYNA

MECZE

PUNKTY

BRAMKI

1

Limanovia Limanowa

7

16

21-8 (13)

2

Lubań Maniowy

7

13

10-4 (6)

3

Glinik Gorlice

7

13

15-14 (1)

4

Bocheński KS

7

12

17-7 (10)

5

MLKS Żabno

7

12

9-6 (3)

6

Olimpia Pisarzowa

7

12

12-12 (0)

7

Barciczanka Barcice

7

11

8-8 (0)

8

Poprad Muszyna

7

10

10-8 (2)

9

Watra Białka Tatrzańska

7

10

8-11 (-3)

10

Wolania Wola Rzędzińska

7

8

8-6 (2)

11

GKS Drwina

6

7

7-6 (1)

12

Sandecja II Nowy Sącz

7

7

14-18 (-4)

13

Tarnovia Tarnów

7

6

9-10 (-1)

14

KS Tymbark

7

6

6-20 (-14)

15

Tuchovia Tuchów

6

5

7-13 (-6)

16

Poprad Rytro

5

4

7-8 (-1)

Krzysztof Kościelniak
Zdjęcia Michał Adamowski
 

Komentarze







reklama