13.08.2017 | Czytano: 3496

IV liga: Panowie gramy do końca! Trzeszczały kości (tabela)

AKTUALIZACJA (mecz Lubania) Udanie zainaugurowali rozgrywki podhalańskie drużyny. Zarówno Watra jak i Lubań pokonali swoich rywali. Białczanie zrobili to dramatycznych okolicznościach.

Lubań Maniowy – Glinik Gorlice 1:0 (1:0)
1:0 M. Firek 35
Lubań: Świerad – Basisty (70 Kasica), Czubiak, D. Firek, M. Firek (58 Kurnyta), Górecki, Jandura (58 Dyląg), Bałut (85 Dudzik), Gródek, Nowak, Noworolnik
Glinik: Harwat – Zmigrodzki, Szary, Drąg, Rępała, Marynowski (75 Jabłczyk), Baran, Skrzypniak (63 Kukla), Serafin, Gadzina, Grela (87 Gogola)

Ciężki mecz za zawodnikami Lubania, którzy zostawili na murawie sporo sił i zdrowia. Twarda gra nie przeszkodziła w stworzeniu świetnego widowiska, lecz najważniejsze dla maniowian jest zdobycie trzech punktów i udana inauguracja rundy jesiennej.

Lubań przystąpił do rundy jesiennej z determinacją, chcąc pokazać się jak najlepiej przed własną publiką. Początek spotkania to dość senna postawa gospodarzy, na szczęście bez konsekwencji w postaci utraty bramki, choć rywal stworzył kilka sytuacji. Jednak większa kultura gry i bardzo dobre przerzuty ostatecznie dały maniowianom przewagę już w końcówce pierwszej połowy. Właśnie po jednym ze świetnych rozrzutów piłki Lubań stworzył sobie akcję bramkową. Piłka poszybowała z lewej flanki na prawą, dynamiczne szarpnięcie skrzydłem, wystawka piłki w pole karne i Mateusz Firek pakuje futbolówkę obok bezradnego bramkarza. Końcówka pierwszej części spotkania to wyjątkowe boiskowe złośliwości i brak płynności w grze jednak mimo tego pierwsza odsłona stała na wysokim poziomie i z niecierpliwością czekaliśmy na przebieg gry po gwizdku sędziego. Druga połowa zaczęła się niemrawo, Glinik ze względu na niekorzystny wynik starał się atakować, jednak wyraźnie gościom brakowało pomysłu na przedarcie się w pole karne Świerada. Irytacja gości i twarda, a niekiedy bezwzględna konsekwencja w defensywie maniowiań spowodowały prawdziwy wysyp żółtych kartek z obu stron. Potem na boisku zaczęła się pełna dominacja Lubania. Świetną sytuację wypracował sobie Noworolnik, jednak przedobrzył podając do Firka, gdyż mógł pokusić się o strzał. Glinik próbował prostymi metodami sforsować defensywę gospodarzy licząc na łut szczęścia i zamieszanie po wrzutkach, które jednak pewnie kasowali obrońcy Lubania. Zdecydowanie mogła podobać się gra drugiej linii gospodarzy, a szczególnie przechwyty, które stwarzał okazje do uderzeń z dystansu. Obrońcom gospodarzy nie udało się ustrzec też od kilku błędów, ciśnienie zwłaszcza podnosiło się przy faulach w okolicach szesnastki, jednak ani Serafin ani Gadzina nie potrafili wykorzystać stałych fragmentów gry posyłając piłki regularnie nad poprzeczką bramki Świerada. W końcówce widzieliśmy Lubań jakiego chcemy oglądać zawsze. Świetne wymiany piłek, gra kombinacyjna i tego czego brakowało w ostatnich meczach – poszanowanie i przytrzymanie piłki. Swoje sytuacje mieli jeszcze Bałut oraz wprowadzony na plac gry w drugiej połowie Kasica, jednak jego mocne uderzenie wybronił Harwat popisując się interwencją meczu. Lubań zaczyna sezon od zdobycia pełnej puli i daje poważny sygnał, że w tej drużynie drzemie ogromny potencjał.
- W pierwszej połówce wyszliśmy parę razy z dość mocnych opresji, w drugiej połówce wszystko wyrównało się. W pewnych momentach trzeszczały kości, dla nas dobrze, że byliśmy konsekwentni w obronie, najważniejsze jest 1:0 dla nas. Powiedzmy sobie szczerze, nie zagraliśmy żadnego sparingu tą drużyną, którą gramy teraz. Te najbliższe mecze to będzie prawdziwa cementacja zespołu, poznawanie się na boisku. To kwestia czasu kiedy przyjdzie prawdziwe piękno gry, za nami pierwszy mecz sezonu, to nie jazda figurowa na lodzie, nie liczy się styl lecz wynik. - podsumował trener Lubania Łukasz Biernacki.

Watra Białka Tatrzańska – KS Tymbark 3:1 (0:1)
0:1 samobojcza (Gąsiorek) 17
1:1 Łojek 80
2:1 Rabiański 90
3:1 Kołbon 90+4
Watra: Majerczyk – Dziubas, Gąsiorek, Kołbon, Kosturko, Kuchta, Łojek, Misiura (90+2 Bochnak), Nowobilski (61 Petrus), Rokicki (69 Rabiański), Waksmundzki
Tymbark: Pietrzak – Kluska, Marut, Fortuna, Zwierczyk, Zapała, Tokarczyk, Kordeczka, Wikar, Smoleń, Czyrnek (82 Binda).


Inauguracyjny mecz Watry zakończył się szczęśliwie dzięki ambitnej postawie do ostatnich minut gry. Gospodarze walczyli do samego końca, chociaż mecz nie układał się po ich myśli mimo zdecydowanej przewagi w grze.

Białczanie przeważali pod każdym względem, jednak potwierdziło się to jak niewygodnym rywalem jest dla nich drużyna Tymbarku. Pierwsza połowa to głównie walka w środku pola, nie oglądaliśmy zbyt wiele akcji bramkowych. Pechowo dla gospodarzy samobójczą bramkę po wślizgu wpakował do własnej bramki Gąsiorek i sytuacja gospodarzy nie wyglądała kolorowo. Tymbark skorzystał z prezentu w postaci samobójczego trafienia i przyjął ultradefensywną taktykę gry. Do czasu udawało im się rozbijać akcje Watry, jednak ta nie zwalniała tempa ataku do samego końca. Opłaciło się rzucić siły do przodu, zwłaszcza, że piłkarzom z Tymbarku zaczęło brakować zwyczajnie pary w końcówce i pewności w kryciu. Dziesięć minut przed końcem spotkania piłka poszybowała w pole karne gości, strzał głową, dobitka Łojka i byliśmy świadkami wyrównania. Po tej sytuacji Watra rzuciła się na rywala z jeszcze większą determinacja ewidentnie łapiąc wiatr w żagle. Kolejne dośrodkowanie i znów w powietrzu górą gospodarze, a konkretnie Rabiański, który głową precyzyjnym strzałem pokonuje Pietrzaka. Szalona radość gospodarzy, prowadzenie zasłużone i jeszcze większa lekkość w grze dały efekt w postaci trzeciego gola w doliczonym już czasie. Watra pokazuje charakter i nokautuje rywala w ostatnich minutach meczu rozpoczynając udanie rundę jesienną.

- Będziemy się jeszcze poznawać, najlepsze do tego są takie trudne momenty jak dzisiaj. Gra nie wyglądała tak źle jak wynik do przerwy, próbowaliśmy swoich szans, przeciwnik cofnął się głęboko na swoją połowę. Dopóki Tymbark miał siłę trudno było stworzyć sytuację, do tego jeszcze niefartowna bramka. W przerwie ustaliliśmy, że musimy grać konsekwentnie, swoja piłkę no i wynik się zrobił. Mecz trwa 90 minut i my pokazaliśmy jak grać do końca. - podsumował trener Watry, Szymon Burliga.

LP

DRUŻYNA

MECZE

PUNKTY

BRAMKI

1

Tarnovia Tarnów

1

3

6-1 (5)

2

Limanovia Limanowa

1

3

5-0 (5)

3

Wolania Wola Rzędzińska

1

3

4-1 (3)

4

Watra Białka Tatrzańska

1

3

3-1 (2)

5

Lubań Maniowy

1

3

1-0 (1)

6

Poprad Muszyna

1

3

1-0 (1)

7

MLKS Żabno

1

1

2-2 (0)

8

Barciczanka Barcice

1

1

2-2 (0)

9

Poprad Rytro

0

0

0-0 (0)

10

GKS Drwina

0

0

0-0 (0)

11

Bocheński KS

1

0

0-1 (-1)

12

Glinik Gorlice

1

0

0-1 (-1)

13

KS Tymbark

1

0

1-3 (-2)

14

Sandecja II Nowy Sącz

1

0

1-4 (-3)

15

Tuchovia Tuchów

1

0

1-6 (-5)

16

Olimpia Pisarzowa

1

0

0-5 (-5)

 

Krzysztof Kościelniak

 

Komentarze







reklama