29.07.2017 | Czytano: 1470

Mistrz świata najszybszy na Błoniach

- To będzie klasyk – zapowiadał dyrektor wyścigu Tour de Pologne, Czesław Lang. – Tym razem wyjątkowo zaczynamy w Krakowie, a nie kończymy.

- Teren trudny technicznie, a finisz szybki. Kraków dla TdP jest tym czym Paryż dla Tour de France. Zawsze zależy nam, by był to piękny etap – dodawał.

74 Tour de Pologne rozpoczął się etapem wokół dawnej stolicy Polski. Etap krótki (130 km), ale pagórkowaty. To sprzyjało ucieczkom. One były, ale finisz był sprinterski. Tuż przed metą doszło do kraksy. Kilku kolarzy upadło. Wszystkie ucieczki były kasowane. We wszystkich aktywni byli Polacy. Dość szybko utworzyła się pierwsza ucieczka, w której znaleźli się Maciej Paterski (CCC Sprandi Polkowice), Paweł Bernas (Reprezentacja Polski), Charles Planet (Novo Nordisk) oraz Martijn Keizer (LottoNL-Jumbo). Ich przewaga sięgała przeszło 3 minut, ale w połowie etapu peleton podkręcał tempo i różnica zaczęła maleć. Na trasie umieszczone były dwie premie górskie czwartej kategorii oraz jedna premia lotna. Na pierwszej górskiej premii byliśmy świadkami sprinterskiego finiszu. Najlepiej partię kolarskich szachów rozegrał Keizer, który w idealnym momencie skoczył i nie dał się złapać aż do szczytu. Holender zgarnął także drugą premię, gdzie najpierw skontrował atak Paterskiego, a następnie poprawił i zapewnił sobie prowadzenie w klasyfikacji sponsorowanej przez Tauron.

Po tej premii nastąpił podział w ucieczce. Planet i Bernas nie utrzymali koła Paterskiemu i Keizerowi. Przewaga pozostałej dwójki „wynosiła minutę i 10 sekund na 20 kilometrów przed metą. Keizer raz jeszcze ograł Paterskiego na lotnej premii, a następnie wrócił do peletonu. Polak jednak nie dawał za wygraną i samotnie jechał przed peletonem z przewagą kilkunastu sekund. Tuż przed wjazdem na pętlę wokół Błoń (kolarze 3 razy pokonywali 4-kilometrowa petlę) zawodnik CCC Sprandi Polkowice został wchłonięty przez peleton, w który rozgorzała niesamowita walka. Tempo wzrosło do 53 km/h.

Najmocniej w końcówce pracowali kolarze Sunweb pracując na sprintera Maxa Walscheida. W końcówce jednak najlepiej odnalazł się mistrz świata Słowak Peter Sagan (Bora Hansgohe), który w finałowym sprincie pokonał Caleba Ewana. Słowak jest największą gwiazdą wyścigu. Zaczynał ( w 2011 r) wielka karierę zwycięstwa w TdP. W kraksie na ostatnich metrach na ziemi znalazł się m. in. Marek Rutkiewicz.

Stefan Leśniowski
Zdjęcie cyclingnews.com
 

Komentarze







reklama