14.07.2017 | Czytano: 4395

O dekompletacji drużyn, braku juniorów i paradoksie Akademii Piłkarskich

To był szalony sezon w podhalańskiej piłce, szczególnie w rozgrywkach prowadzonych przez Podhalański Podokręg Piłki Nożnej. Tak dużej ilości walkowerów chyba nawet najstarsi górale nie pamiętają.

Bo nie mogą pamiętać. W takiej skali ich po prostu nie było. Również takiej ilości zejść z boiska, w dodatku przez jedną drużynę. Niezrozumiałe jest, że nawet grając u siebie - Spisz Krempachy, główny sprawca negatywnego wizerunku w klasie A – drużyna schodziła z boiska po 45 minutach. Bolesne jest to, że robiła to w majestacie prawa. W regulaminie PZPN i MZPN nie ma na to bata.

- To na pewno była dziwna sytuacja, ale przepisy na to pozwalają. My nie możemy tworzyć swoich regulaminów. Wszystkie decyzje dyscyplinarne oparte są na postawie regulaminu MZPN, a jeśli są w nim jakieś wątpliwości, to sięgamy do przepisów PZPN – tłumaczy szef Wydziału Dyscypliny przy PPPN, Daniel Siwor. – Zapewne inaczej byłoby, gdyby zawodnik musiał przedstawić zaświadczenie lekarskie, że doznał kontuzji. Tego się od niego nie wymaga, więc jeśli zgłasza kontuzję sędziemu, to ten musi to zaakceptować. Nikt nie ma na to wpływu, że w trakcie meczu trzech graczy zgłasza kontuzje i zespół jest zdekompletowany. Nie grozi mu za to żadna kara. Temat na „walne” MZPN.

- Były przypadki, że drużyna nie stawiła się na mecz?

- Jeśli nie stawi się na mecz, to wtedy klub jest ukarany karą pieniężną. Zdarza się, że zespół nie dojedzie, bo nie może się zebrać, ale dziwię się, że również na własnych boiskach dochodziło do takich sytuacji. Prezesi starają się, by wszystko grało, ale nie potrafią zapobiec takim wydarzeniom. Praca, studia, kontuzje i kartki powodują, że jeśli dysponuje się wąskim składem, to trudno zebrać jedenastu do gry. Jestem zdziwiony faktem, że od wielu, wielu lat była tylko jedna pierwsza liga juniora starszego. Kiedyś były dwie a nawet trzy. To jest bezpośrednie zaplecze seniorskich drużyn. Jeśli nie ma juniorów, to w seniorach nie ma czym uzupełnić ubytki kadrowe. W każdym klubie powinien być 16 – i 17 – latek, który wskakiwałby do składu seniorskiej drużyny. Kluby powinny szkolić chłopaków powyżej 15 lat.

- Może receptą na zło byłoby zmniejszenie liczby drużyn w klasie A?

– To temat do dyskusji z działaczami klubowymi, ale ze swojego doświadczenia wiem, że każdemu zależy, by mieć drużynę. Klubom, które walczą o awans zależy na tym, by grać jak najwięcej i z mocnymi rywalami, dlatego ich miniony sezon mógł rozczarować. Rozumiem. Nie po to się trenuje, by potem nie odbył się mecz. Kluby, które mają personalne kłopoty nie poddają się bez walki. Będąc trenerem też miałem kłopoty. Zdarzało się, że nie mogłem skompletować jedenastki na mecz, musiałem jeździć za zawodnikami po domach, namawiać ich do gry.

- Do takich sytuacji dochodziło również w grupach młodzieżowych, aż po dzieci włącznie. To jest już niepokojące zjawisko.

– Wiosna jest takim okresem, że jest „zielona szkoła” i uczniowie na wiele dni wyjeżdżają na wycieczki. Jeśli jest mała miejscowość i jest w niej jedna szkoła, to 10-dniowa wycieczka powoduje, że są walkowery.

- Trochę dziwi brak piłkarzy skoro od kilku lat działają na Podhalu Akademie Piłkarskie. Produkcja piłkarzy jest, tylko gdzie oni się podziewają?

- Nie mogę do końca określić jaka jest współpraca Akademii Piłkarskich z klubami. Wydaje się, że żadna bądź znikoma. Kiedyś zapytałem MZPN czy kontrolują Akademie i okazuje się, że nie mają prawa. Zainteresowałem się tym tematem dlatego, że trener do prowadzenia zespołu musi posiadać licencję, natomiast Akademię Piłkarską może otworzyć każdy. Nauczyciel wychowania fizycznego nie może trenować trampkarzy czy orlików, bo nie ma licencji. Tymczasem człowiek bez uprawnień, bez przygotowania pedagogicznego, może. Jeśli ma taki kaprys i możliwości. Nie jest też zobligowany, by jego chłopaki grały w klubach. Wybierze sobie jakiś turniej i to zadawala jego i o dziwo rodziców. Każdy powie, że jest coś nie tak. Taki trener powinien znać organizm dziecka – jak, ile i co można trenować w danym wieku. Kiedyś zjawił się człowiek w szkole, który dał ogłoszenie, że otwiera Akademię Piłkarską. Byłem zaskoczony, bo w tej miejscowości nie ma boiska. Stwierdził, że nie potrzebne jest mu boisko, bo będzie trenował na sali lub na szkolnym klepisku. Co to ma wspólnego z piłką nożną? Jeśli ktoś sądzi, że dobry trening wystarczy zrobić bez boiska, to jest w błędzie.

PS: - W Polsce pokutuje przekonanie, że jak mama przywiezie chłopca do szkółki, która jest solidnie zorganizowana, to w przyszłości będzie z niego dobry piłkarz. A ja twierdzę, że jak mama przywiezie chłopca do szkółki, to już wiadomo, że nie będzie dobrym piłkarzem. Szkolenie jest bardziej skomplikowane niż komuś to się wydaje – opinia Zbigniewa Bońka, prezesa PZPN.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama