11.07.2017 | Czytano: 1792

Siarka sprawdzi możliwości Podhala

W sobotę do Nowego Targu przyjedzie II-ligowy zespół Siarki Tarnobrzeg, by zmierzyć się z nowotarskim Podhalem w ramach rundy wstępnej 1/32 finału Pucharu Polski. Niewątpliwie, takiego wydarzenia w naszym regionie jeszcze nie było!

Drużyna z Nowego Targu w zeszłym tygodniu rozpoczęła przygotowania do sezonu 2017/2018 i już na ich starcie podejmie arcytrudnego rywala z Tarnobrzega.

Zespół Siarki zeszły sezon zakończył na szóstym miejscu, ocierając się o strefę barażową do I ligi. Łącznie w 34 meczach zdobył 47 punktów. Miejsce zajęte przez Siarkę było odbierane jako wielki sukces i nagroda za odważną grę młodymi zawodnikami. Co warte zauważenia - na koniec rundy wiosennej sezonu 2016/17 średnia wieku w drużynie Siarki wyniosła nieco ponad 22 lata i czyniła ją najmłodszym zespołem w II lidze. Na potwierdzenie doskonałej pracy z młodzieżą w Tarnobrzegu, dodamy, że aż dwóch piłkarzy Siarki w przyszłym sezonie zasili zespoły Ekstraklasy: Bartosz Waleńcik trafił do Piasta Gliwice, a Michał Żebrakowski do Arki Gdynia.

Szczebel centralny Pucharu Polski zawita na Podhale po raz pierwszy w historii, ale zespół NKP, mimo wysokiej klasy rywala, wcale nie zamierza być tylko tłem dla przyjezdnych.

- Dzięki wygranej w Kalwarii Zebrzydowskiej w finale na szczeblu wojewódzkim, zadebiutujemy w Pucharze Polski na szczeblu centralnym. Takie rozgrywki rządzą się swoimi prawami, dlatego liczę po cichu, że sprawimy miłą niespodziankę – mówi kapitan NKP, Sebastian Świerzbiński.

Podobne nadzieje żywił tuż po zakończeniu zeszłego sezonu drugi trener Podhala, Grzegorz Hajnos, który wspominał o tym, że zarząd klubu NKP Podhale tworzą ambitni ludzie, którzy będą chcieli dojść w rozgrywkach pucharowych jak najdalej, włącznie z finałem na Stadionie Narodowym.

- Historia pokazuje, że wcale nie jest to niemożliwe. Wspomnę tu choćby to, co stało się 2 lata temu, gdy Błękitni Stargard Szczeciński (II liga), wyeliminowali Cracovię w ćwierćfinale, a potem o mały włos Lecha Poznań w półfinale Pucharu Polski. W końcu to klub z Ekstraklasy awansował do finału, ale w takich okolicznościach, że Błękitnym do awansu zabrakło dosłownie kilku minut. Wszystko w piłce jest więc możliwe – przekonuje Grzegorz Hajnos.

Opr.sles
 

Komentarze







reklama