Niewiadoma uchodzi za jedną z faworytek do wygrania wyścigu. - Kilka lat temu niektórzy uważali mnie za przyszłą zwyciężczynię Giro Rosa, ale to nie wywarło na mnie nacisku. Mam tylko jeden cel: cieszyć się wyścigami jak najwięcej. Z tego może wyłonić się wiele pięknych rzeczy. Zawsze kochałam Giro Rosa i pamiętam o tym wyścigu. Nie mogę się doczekać walki i cierpienia podczas tych 10 dni - mówiła Kasia przed startem.
Polka w tym roku przeprowadziła się do hiszpańskiej Girony i zmieniła przygotowania do sezonu. Dzięki przeprowadzce nie musi martwić się o warunki atmosferyczne, a ludzie wokół niej pozwalają zachować równowagę między sportem i życiem prywatnym. Pracuje aktualnie z trenerem Arkiem Kogutem, co pozytywnie wpłynęło na jej formę. Na początku czerwca wygrała wyścig dookoła Wielkiej Brytanii i została liderką rankingu Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Później zrezygnowała ze startu w mistrzostwach Polski, choć rok wcześniej zdobyła złoto w jeździe indywidualnej na czas i w wyścigu ze startu wspólnego, by dobrze przygotować się do Giro d’Italia. Teraz jednak niezwykle utalentowana Polka wraca do ścigania. Impreza rozpoczęła się 11,5 km jazdą drużynową na czas. Najszybciej ten dystans pokonała drużyna Boels Dolmans Cyclingteam, w czasie 14:47 o 16 sekund wyprzedziła Team Sunweb i o 22 sekundy, Orica-Scott. Team Niewiadomej WM3 Pro Cycling stracił do triumfatorek 37 sekund. W zespole tym oprócz Niewiadomej jechała druga Polka Anna Plichta.
Łącznie w Giro kolarki będą miały pokonania dziesięć etapów, a kluczowe dla klasyfikacji generalnej mogą się górskie etapy (VII, VIII i IX), w górach. W nich zawodniczka z Ochotnicy czuje się jak ryba w wodzie.
Liderka ekipy WM3 bywała już w pierwszej dziesiątce tej imprezy, wygrywała też klasyfikację młodzieżową. W tym sezonie niespełna 23-letnia Polka jest jednak jeszcze lepsza. Tylko czy Polka znajdzie oparcie w hiszpańskiej grupie? W pierwszej części sezonu nastawiała się na ardeńskie klasyki. W Amstel Gold Race, Strzale Walońskiej i Liege – Bastogne – Liege była najsilniejszą kolarką na trasie, ale za każdym razem dojeżdżała do mety trzecia, bo pokonywały ją jadące zespołowo dziewczyny z ekipy Boels Dolmans. W Wielkiej Brytanii Polka nie czekała do końca i zaatakowała na samym początku wyścigu, a później broniła koszulki liderki.
Stefan Leśniowski










