Dla obu drużyn spotkanie to miało duży ciężar gatunkowy, choć obie walczą o całkiem odmienne cele. Szaflarzanie rywalizują z Olimpią Pisarzowa o drugie miejsce w tabeli, premiowane awansem do IV ligi. I ten remis oznacza że obie te drużyny na trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek, zrównały się punktami, ale lepszy stosunek bramek powoduje że to szaflarzanie są wiceliderem. Orkan z kolei zaciekle broni się przed spadkiem i zdaniem grającego trenera rabian Roberta Możdżenia, ten punkt w końcowym rozrachunku może okazać się bardzo cenny.
Samo spotkanie mogło z pewnością zadowolić zebranych na trybunach kibiców, głównie ze względu na liczbę goli. Z punktu widzenia szkoleniowego było to jednak gra błędów z obu stron, których konsekwencją było kolejne tracone gole.
Pierwszy „babol” przytrafił się już 1 min meczu bramkarzowi gospodarzy Bartłomiejowi Kowalczukowi, któremu piłka wypadła z rąk na piątym metrze, dopadł do niej Tomasz Rapta i strzałem do pustej już bramki, dał gościom prowadzenie.
Gospodarze szybko jednak odrobili straty i to z nawiązką, zdobywając między 11, a 14 min dwie bramki. Po raz kolejny potwierdziło się, że bardzo silną bronią szaflarzan są stałe fragmenty gry. W pierwszym przypadku z rzutu rożnego dośrodkował Kamil Kot, a głową do bramki piłkę wpakował Jan Gałdyn. Za moment dośrodkowanie Kota – tym razem z rzutu wolnego – sfinalizował efektowną „główką” Maciej Strama.
Już do końca pierwszej połowy to do gospodarzy należała optyczna przewaga, choć nie znalazła ona już udokumentowania w postaci kolejnych bramek.
Kiedy na początku drugiej połowy, Dariusz Baboń dobił odbity przez Marcina Szklarza strzał Gałdyna i zdobył dla gospodarzy gola numer trzy, wydawało się, że emocje już w tym spotkaniu się skończyły. A jednak goście broni nie złożyli i z upływem czasu zaczęli coraz wyraźniej dominować na boisku, co też znalazło odzwierciedlenie w wyniku. W 49 min bramkę kontaktową zdobył dla przyjezdnych Daniel Traczyk, uderzając z 18 metrów. W 56 min Traczyk w polu karnym Szaflar został zdaniem sędziego głównego (boczny był innego zdania) nieprzepisowo zatrzymany przez Kamila Kantora i goście mieli rzut karny. Uderzenie Łukasza Rapty Kowalczuk jednak obronił – rehabilitując się za błąd z pierwszej minuty - a dobitka pomocnika Orkana trafiła w słupek. Zmarnowany karny wcale jednak nie ostudził zapędów rabian, którzy w kolejnych minutach stwarzali sobie kolejne okazje. W 65 min Traczyk wpadł w pole karne, ale przy próbie uderzenia ostał zblokowany przez obrońców rywala. Po tej akcji goście mieli rzut rożny i po strzale głową Daniela Skwarka, piłka o centymetry minęła bramkę gospodarzy. Orkan dopiął swego w 70 min. Po serii błędów graczy z Szaflar w defensywie, strzał bardzo aktywnego w całym spotkaniu Traczyka co prawda trafił w słupek, ale do piłki dopadł Paweł Gromczak i z bliska dopełnił formalności. W 83 min przebudzili się gospodarze i po składnie wyprowadzonym kontrataku zakończonym precyzyjnym strzałem w dalszy róg bramki Orkana, zaledwie 16 – letniego Mateusza Otręby, odzyskali prowadzenie. Ostatnie słowo w tym spotkaniu należało jednak do przyjezdnych. W 87 min Gromczak z bocznego sektora boiska posłał mocną piłkę w pole karne, ta minęła całą linie obrony Szaflar, trafiła do Mateusza Pluty, który mimo ostrego kąta zdołał ją umieścić w bramce.
- Szanujemy punkt zdobyty na boisku wicelidera. Mecz w naszym wykonaniu miał dwa oblicza. Pierwsza połowa słaba, z dużą ilością błędów głównie przy stałych fragmentach gry, co w tym sezonie jest sporą naszą bolączką. Po przerwie już wyglądaliśmy zdecydowanie lepiej, choć zaczęliśmy ją od straty gola. Dobrze jednak zareagowaliśmy. Zagraliśmy odważnie, ambitnie i ta nasza determinacja została nagrodzona remisem – ocenił Robert Możdżeń.
- Z różnych powodów, niektórych dla mnie nie do końca zrozumiałych, brakowało nam kilku podstawowych zawodników, co też na pewno miało wpływ na naszą grę, szczególnie w drugiej połowie. Szczególnie, że intensywności meczów w ostatnich tygodniach, kiedy gramy praktycznie co trzy dni, odbija się na zdrowiu moich graczy. Nie będę ukrywał , że mając korzystny rezultat, nastawiliśmy na obronę wyniku i stąd decyzja o przesunięciu z linii ataku do defensywy Darka Babonia i szukanie szans w kontrataku. I w taki sposób zdobyliśmy czwartego gola, który cieszy mnie tym mocniej, że zdobył go nasz młody wychowanek, co mam nadzieję spowoduje że jeszcze mocniej uwierzy on w siebie. Niestety nie udało się uniknąć błędów w defensywie. Przerwaliśmy serię zwycięstw, ale wciąż wszystko w naszych rękach, nogach i głowach. Koncentrujemy się na kolejnym spotkaniu – podsumował trener Szaflar, Tomasz Ligudziński.
LKS Szaflary – Orkan Raba Wyżna 4:4 (2:1)
0:1 T. Rapta 1
1:1 Gałdyn 11
2:1 Strama 14
3:1 Baboń 47
3:2 Traczyk 49
3:3 Gromczak 70
4:3 Otręba 83
4:4 Pluta 87.
Szaflary: Kowalczuk – K. Kantor (58 Mrowca), Strama, M. Kantor (68 Otręba), Bierówka, Lach, F. Kamiński, Gałdyn, Kot, Gogolak, Baboń.
Orkan: Szklarz – K. Rapta (75 Ł. Rapta), R. Możdżeń, Lenart, Świder, Pluta, Skawski, Skwarek, D. Traczyk (81 Kasiniak), Gromczak, T. Rapta.
|
LP |
DRUŻYNA |
MECZE |
PUNKTY |
BRAMKI |
|---|---|---|---|---|
1 |
Sandecja II Nowy Sącz |
27 |
72 |
118-36 (82) |
2 |
LKS Szaflary |
27 |
60 |
77-37 (40) |
3 |
Olimpia Pisarzowa |
27 |
60 |
60-28 (32) |
4 |
Kolejarza Stróże |
27 |
53 |
69-44 (25) |
5 |
Jarmuta Szczawnica |
27 |
51 |
72-43 (29) |
6 |
Sokół Słopnice |
27 |
45 |
70-45 (25) |
7 |
Płomień Limanowa |
27 |
37 |
42-57 (-15) |
8 |
Zalesianka Zalesie |
27 |
35 |
64-75 (-11) |
9 |
Gród Podegrodzie |
28 |
35 |
62-74 (-12) |
10 |
Łosoś Łososina Dolna |
27 |
31 |
39-53 (-14) |
11 |
Orzeł Wojnarowa |
27 |
31 |
43-63 (-20) |
12 |
Orkan Raba Wyżna |
27 |
29 |
57-67 (-10) |
13 |
AKS Ujanowice |
28 |
29 |
48-73 (-25) |
14 |
KS Zakopane |
27 |
21 |
29-68 (-39) |
15 |
Orawa Jabłonka |
27 |
18 |
26-62 (-36) |
16 |
Helena Nowy Sącz |
27 |
13 |
23-74 (-51) |
xd










