31.05.2017 | Czytano: 3389

PP: Podhale w finale na szczeblu MZPN

AKTUALIZACJA (wypowiedź trenera) Piłkarze NKP Podhale drugi raz z rzędu wywalczyli awans od finału Pucharu Polski na szczeblu małopolskim. Górale osiągnęli cel eliminując w półfinale Tarnovię.

Podhale od pierwszego gwizdka sędziego przejęło inicjatywę. Stwarzało sytuacje, niepokoiło golkipera strzałami z dystansu. Ten niczym twarda skala, nie dał się skruszyć. Nawet jak popełnił błąd w postaci „wyplucia” piłki, to żaden z górali nie zdążył z dobitką. Najczęściej niepokoił go Ligienza. Rozpoczął w 28 min. pięknym wolejem, ale bramkarz wyciągnął się jak struna i nie pozwolił piłce wpaść do siatki. To po jego soczystym uderzeniu Leśniak „wypluł” piłkę (31 min.), a przy kolejnym sparował futbolówkę na słupek (37 min.). Wcześniej Pająk podcinką próbował go pokonać, ale minimalnie chybił.

Gospodarze od początku nastawili się na murowanie bramki. Postawili autobus przed polem karnym i z wielkim trudem górale forsowali ten mur. Tarnowianie w 19 min. po raz pierwszy sprawili, że Sotnicki miał kontakt z piłką. Nie był to strzał, lecz dośrodkowanie, które wyłapał. Za to tuż przed przerwą nowotarżanie mieli ogromne szczęście, od utraty gola uratował ich słupek.
Gospodarze drugą cześć meczu rozpoczęli odważniej. Chcieli zaskoczyć przyjezdnych i o mały włos, a udałoby się. Górale mogą podziękować Sotnickiemu, bo wyszedł obronną ręką w pojedynku jeden na jeden z Klichem. Przyjezdni mieli pretensje, że sędzia nie podyktował karnego za zagranie ręką w polu karnym, ale…Co się dowlecze… W 64 min. faulowany w szesnastce był Nawrot. Tym razem arbiter wskazał na „wapno”. Niezawodnym egzekutorem okazał się Jaworski. On też w 82 min. był wykonawcą wolnego z wysokości pola karnego z boku, po faulu na Czubinie. Zagrał do Nawrota, a ten nie dał szans ostatniej instancji miejscowych. 6 minut później bliski trafienia był Basta, który finalizował koronkową akcję górali. Uderzył będąc w pełnym biegu, ale minimalnie obok słupka. Niespełna 60 sekund później kapitalną robinsonadą popisał się Leśniak broniąc strzał Ligienzy.

Zespół Podhala w Tarnowie czuł się jak u siebie w domu. Gorącym dopingiem wspierała go 30- osobowa grupa fanów z Gorlic.

- Przyjechaliśmy do zespołu niżej notowanego, grającego w 4 lidze. Analizowaliśmy przeciwnika i wiedzieliśmy, że jest to zespół z charakterem i to potwierdził na boisku. Grał bardzo nisko, ustawił autobus na szesnastce. Graliśmy w ataku pozycyjnym, bo przeciwnik nastawił się na kontry. Utrudniał nam grę, starł się przerywać akcje. Poradziliśmy sobie z tym nieźle, bo kreowaliśmy sobie sytuacje. W drugiej połowie przyspieszyliśmy gry i zdobyliśmy gole. Pierwszy z karnego, a drugi z wyćwiczonego stałego fragmentu gry. Cieszy, że drużyna chce żyć teraźniejszością, tym co jest teraz, meczem, treningiem, a nie co będzie jutro czy było wczoraj. Żyjemy chwilą obecną i daje nam to radość, i po raz kolejny wracamy z łupem – podsumował trener NKP, Grzegorz Hajnos.

Tarnovia Tarnów – NKP Podhale Nowy Targ 0:2 (0:0)
0:1 Jaworski 64 karny
0:2 Nawrot (Jaworski) 82 po wolnym
Tarnovia: Leśniak – Noga, Nytko, Mikoś, Smołkowicz, Klich, Gądek, Nowak, Dydyk, Prokop, Wardzała (46 Zegar).
NKP Podhale: Sotnicki – Luberda (43 Czubin), Mikołajczyk (36 Duda), Zając, Drobnak (80 Silczuk), Ligienza, Jaworski, Świerzbiński, Piwowarczyk (46 Basta), Nawrot, Pająk.

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama