Do 57 minuty trzeba było czekać, by faworyt objął prowadzenie. W dodatku wyręczył ich obrońca gospodarzy Węgrzyn, który po dośrodkowaniu Karkuli w pole karne tak niefortunnie wybijał piłkę, że posłał ją do własnej bramki. 7 minut wcześniej gospodarze ulokowali piłkę w bramce Juchy (Kucek), ale sędzia gola nie uznał. Boczny podniósł chorągiewkę. Gospodarze byli innego zdania, twierdzili, iż gol został prawidłowo zdobyty. Mieli też sporo żalu za kolejne werdykty, bo kto wie jak prowadzenie wpłynęłoby na zespół z klasy A. Tym bardziej, iż w pierwszej połowie lipniczanie prezentowali się lepiej od przeciwnika, mieli sporo sytuacji, by otworzyć wynik. Tymczasem otworzyli go maniowianie, którzy w 60 minucie podwyższali prowadzenie, po rzucie wolnym, bitym z ok 20 metrów. Piłka po strzale Karkuli minęła mur i tuż przy słupku zaskoczyła źle ustawionego golkipera. W 71 minucie M. Firek wygrał pojedynek sam na sam z Kobroniem, lokując futbolówkę w przeciwległym rogu. Gospodarze też mieli swoje szanse. Jazowski w dogodnej sytuacji (73 min.) posłał piłkę obok słupka. Zaś 2 minuty później Lichosyt trafił w poprzeczkę bezpośrednio z rzutu rożnego. W 82 min. wreszcie pokonali Juchę. Kucek z dość ostrego kąta zmieścił piłkę w długim rogu. Ostanie słowo należało jednak do gości. Po idealnym zagraniu Karkuli na długi słupek, M. Firek ulokował piłkę w pustej bramce.

Babia Góra Lipnica Wielka – Lubań Maniowy1:4 (0:0)
0:1 samobójcza (Węgrzyn) 57
0:2 Karkula 60 po wolnym
0:3 M. Firek 71
1:3 Kucek 82
1:4 M. Firek 90
Babia Góra: Kobroń – Węgrzyn (75 Pniaczek), Dyrda, Lichosyt, S. Skoczyk, G. Skoczyk, Moniak (20 Stopiak), Jazowski, Borowy (61 Karczmarczyk), Bałos, Kucek.
Lubań: Jucha – Basisty (75 Gorlicki), Czubiak, Dudzik (55 M. Firek), Jandura, Jazgar, Kasica, Kołodziej, Nowak, Noworolnik (55 Karkula), Zagata (55 Kurnyta).
Stefan Leśniowski
Zdjęcia Andrzej Habina










