Od początku gospodarze prowadzili grę, jednak wiślacy mądrze się bronili. W 16 minucie nie ustrzegli się jednak błędu. Zatłoka wybił piłkę tak niefortunnie, że ta odbiła się od zawodnika gospodarzy, który zdołał jeszcze ją podać do partnera, ten oddał strzał w krótki róg Habernego. Bramkarz Wisły miał piłkę na rękach jednak nie zdołał jej wybić na rzut różny i gospodarze objęli prowadzenie. Po stracie bramki goście dalej grali zachowawczo, a zawodnicy AP 21 atakowali trafiając min. w poprzeczkę.
W drugie połowie gospodarze prowadzili grę, jednak wiślacy wypracowali również swoje sytuacje. W pierwszej z nich Barnowski w ostatniej chwili został zablokowany w polu karnym i piłka trafiła w boczną siatkę. W kolejnej oddał bardzo mocny strzał z pola karnego, jednak bramkarz gości zanotował paradę meczu. W końcówce obraz gry się nie zmienił i AP 21 odniosła skromne zwycięstwo.
-, Przed meczem ciężko było o nadmiar optymizmu, jechaliśmy osłabieni brakiem trzech zawodników do zespołu, który ciągle walczy o mistrzostwo i ma najlepszą defensywę w lidze. Ponadto sztuczna trawa, do której nie jesteśmy przyzwyczajeni. Pierwszą połowę zagraliśmy broniąc się całym zespołem, z założeniem utrzymania kontaktu z rywalem. Otwarta gra byłaby samobójstwem. Plan się sprawdził, szkoda tylko straconej bramki, w której było dużo przypadku i szczęścia gospodarzy. W drugiej połowie stopniowo przechodziliśmy na coraz bardziej otwartą i ofensywną grę. Mieliśmy swoje sytuacje, ale zabrakło szczęścia. Wygrał zespół lepszy, my jednak nie mamy się czego wstydzić. Ile byliśmy w stanie tyle zostawiliśmy na boisku, zabrakło nam kilku rezerwowych, a w konsekwencji sił w końcówce. Ten mecz to historia przed nami spotkanie o życie z Tarnovią – mówi trener Paweł Batkiewicz
A.P. 21 Kraków - A.P. Wisła Czarny Dunajec 1:0
Materiał prasowy










