18.03.2017 | Czytano: 3373

III liga: Koszmar Podhala. Skrzywdzone przez arbitra

AKTUALIZACJA (wypowiedź trenera) Piłkarze NKP mogą mówić o koszmarze w Krośnie. Od 29 minuty musieli grać w dziesiątkę. Mało tego! Arbiter nie uznał im dwóch goli!

Gospodarze są ogromnie zdeterminowani, bo walczą o ligowy byt. Potwierdziły to pierwsze ich spotkania. Pokonali kolejno na własnym stadionie faworyzowaną Stal Rzeszów oraz na wyjeździe drużynę MKS Trzebinia. Wykorzystali wiatr w plecy i od początku starali się narzucić własny styl gry. Podyktować swoje warunki. Rzucili się na przeciwnika, ale to ten pierwszy posłał futbolówkę do bramki Stępnia. W 6 min. Ligienza z rzutu wolnego (ok 25 metrów) dośrodkował do Potońca, a ten podniósł ręce w geście triumfu. Za wczesna radość. Sędzia gola nie uznał, dopatrując się pozycji spalonej. Ta sytuacja była ostrzeżeniem dla miejscowych, którzy jakby spuścili z tonu. Przez kwadrans nic ciekawego się nie działo na murawie, żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie dogodnej sytuacji. Potem dwukrotnie w roli głównej wystąpił Sotnicki. W 26 min. Podhale po raz drugi umieściło futbolówkę w bramce Karpat, ale i tym razem arbiter nie był łaskawy dla górali i podniósł chorągiewkę. 3 minuty później Silczuk po raz drugi ujrzał żółty kartonik i musiał opuścić boisko. W mig wykorzystali to miejscowi. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kołodziej głową posłał piłkę do siatki. Końcówka odsłony dla gospodarzy. Sotnicki obronił strzał Stepankowa i Mordeca.

Czy Podhale, grając w dziesiątkę, zdoła odrobić jednobramkową stratę? – takie pytanie zadawaliśmy sobie w przerwie meczu. Krośnianie do 60 minuty starali się coś jeszcze dołożyć, ale najlepszą sytuację wyprawowali po rzucie rożnym. Obrońcy Podhala po główce Cempy wybili piłkę na kolejny korner. Potem gospodarze zdecydowanie spuścili z tonu. Zaczęli bronić wyniku. Goście – nie mający nic do stracenia - atakowali, a Karpaty broniły się na własnej połowie i sporadycznie próbowały „kąsać” rywala. Drużyna z Nowego Targu nie była jednak w stanie skonstruować golowej okazji, czy też wypracować dogodnej pozycji do strzału. W końcówce znowu ożywili się krośnianie. W 78 min. Cempa znalazł się oko w oko z Sotnickim i nie zdołał go pokonać, a 2 minuty później Stepankow minimalnie się pomylił.

- Obie bramki były prawidłowo zdobyte. Przed momentem oglądaliśmy wideo i sędzia dwukrotnie się pomylił – mówi trener Dariusz Siekliński. – Mecz potoczyłby się inaczej, gdybyśmy prowadzili 2:0. Do tego przez godzinę musieliśmy grać w dziesiątkę. Niemniej dobrze nasza gra wyglądała. Tylko nie zdobyliśmy bramki, a rywal wykorzystał nasz jeden błąd ze stałego fragmentu gry i przegraliśmy. Nieuczciwie.

Karpaty Krosno – NKP Podhale Nowy Targ 1:0 (1:0)
1:0 Kołodziej ( Kantor) 39 głową pod dośrodkowaniu z rzutu rożnego.
Karpaty: Stępień – Dąbek, Krupa, Kołodziej, Kantor, Skiba, Mordec, Buszta (66 Paszek), Kuliga, Stepankow, Cempa
NKP: Sotnicki – Basta, Bedronka, Urbański, Silczuk, Świerzbiński, Komorek (79 Kobylarczyk), Ligienza (86 Jaworski), Dziadzio, Piwowarczyk (46 Luberda), Potoniec (72 Pająk).

Stefan Leśniowski
 

Komentarze







reklama