- W sobotę pańska drużyna zmierzy się z Avią Świdnik. Takim inauguracyjnym meczom chyba zawsze towarzyszy pewna doza niepewności?
- Oczywiście. Zawsze pierwsze spotkanie jest pewną niewiadomą. Sparingi, sparingami, ale liga rządzi się swoimi prawami. Cieszymy się, że już będziemy grać.
- Nie jesteście zaskoczeni tak wczesnym startem ligi?
- I tak i nie. Jest małe zaskoczenie, bo nigdy liga nie ruszała przed 10 marca. Z drugiej strony od dwóch miesięcy wiedzieliśmy, że może dojść do tak wczesnego startu. Byliśmy na to przygotowani.
- Jak ocenia pan okres przygotowawczy. Z czego jest pan zadowolony, a jakie objawiły się mankamenty?
- Z całego zespołu jestem zadowolony. Piłkarze wykonali kawał dobrej i ciężkiej pracy. Omijały nas kontuzje, a to chyba najważniejsze. Były tylko drobne urazy. Pocieszające jest, że Wojciech Dziadzio doszedł już do pełnej dyspozycji po listopadowej operacji. Nasza gra w meczach kontrolnych wyglądała różnie, były momenty dobre i gorsze. Niezadowolony jestem z tego, że ostatni sparing z Puszczą Niepołomice nie doszedł do skutku. Po konfrontacji z tak mocnym rywalem dostalibyśmy materiał do analizy i wskazówkę na jakim jesteśmy etapie. To był jedyny mankament.
- A mankamenty w grze?
- Nie ma zespołu, który byłby idealny, który nie ma mankamentów. Trzeba szybko reagować i eliminować. Tak robiliśmy. Chcemy zrobić krok dalej. Grać widowiskowo, szybko i zdecydowanie. Mamy młody zespół i przekonamy się na co go stać.
- Jaki cel przed drużyną postawili włodarze klubu?
- Grać jak najlepiej. W tym sezonie szans na wygranie ligi nie mamy. Jeśli uda nam się awansować do pierwszej piątki, to oznaczać będzie, że będziemy zadawalać kibiców swoją postawą na boisku, zdobywaniem punktów, a więc będziemy lepsi od przeciwników. Miejsce w pierwszej piątce naprawdę nas usatysfakcjonuje.
- Kadrowo nie doszło do dużych zmian. Czy to nie problem dla pana?
- Żaden, to było planowane. Zespół w letnim okienku transferowym dokonał wzmocnień i trzeba dać zawodnikom trochę czasu na aklimatyzację, rozwój i zgranie. Duże rotacje nie są pozytywne. Nie udało się sfinalizować transferu Łukasza Pietrasa z Garbarni. To jedyny minus. Włodarze „Brązowych” nie dali mu zgody na zmianę barw klubowych.
- Mówi się, że wyniki sparingów nie mają znaczenia, ale wiadomo, że lepiej dla psychiki zawodników, gdy drużyna wygrywa. Pana drużyna nie przegrała.
- No i to jest moje największe zmartwienie. Zawsze porażka jest pozytywnym bodźcem dla zespołu, do lepszej pracy, nie powoduje zbytniej pewności siebie. Zawsze dobrze jest przegrać jakiś sparing, bo dostarczy pewnego materiału do analizy i wyciagnięcia wniosków. Być może poradzimy sobie w inny sposób, motywacją.
- Co wiemy o Avii wiosennej?
- Organizacyjnie się poprawiło. Zaległości zawodnicy mają uregulowane. Inne sprawy organizacyjne w klubie są dobrze poukładane. Nie dość, że był to mocny kadrowo zespół, to jeszcze w zimowej przerwie wzmocnił się czwórką zawodników z Motoru Lublin. Jest to najbardziej waleczny zespół na Lubelszczyźnie i w trzeciej lidze. Podhale jesienią przegrało u siebie.
- Jak wysoko klasyfikuje pan obecny potencjał Avii?
- Na pewno jest wyższy niż nasz, o czym świadczy tabela. Tak naprawdę odpowiedź na to pytanie dostaniemy po pierwszym meczu. Będzie on wykładnikiem tego o co Avia i my będziemy walczyć.
Stefan Leśniowski
Zdjęcie Andrzej Pabian










