01.02.2017 | Czytano: 4032

Dron śledził piłkarzy (+zdjęcia)

Spore zainteresowanie wzbudził, podczas sparingu piłkarzy Podhala, przemieszczający się dron nad boiskiem. Z wysokości śledził piłkarzy. Czyżby Nowotarski Klub Piłkarski zamiast w transfery wykładał pieniądze na wsparcie w technologii?

Klub jeszcze nie zainwestował w najnowszą technologię. Dzięki Grzegorzowi Hajnosowi dron pojawił się nad stadionem. Oczywiście został wypożyczony. To pierwszy krok, by pójść w ślady Niecieszy, która wyrosła na teologiczne centrum polskiego futbolu. Okazuje się, że nie jest już odosobniona, znalazła naśladowców i to w trzeciej lidze na Podhalu. Nie tylko on już używa drona do nagrywania treningów i sparingów. Nie zdążyłem tylko zapytać Hajnosa czy korzysta ze stworzonego przez firmę z Barcelony oprogramowania Longomatch, który służy do profesjonalnych analiz piłkarskich.

Nie wiem co zanalizują trenerzy, co oko drona im podpowie. Nasze nieuzbrojone oko zobaczyło świetnie grające Podhale. Można było z zachwytem przyglądać się jak piłka po sznureczku wędrowała do nogi do nogi piłkarzy, podziwiać akcje oskrzydlające. Przeciwnik został wręcz „wkręcony” w murawę. Dodajmy, iż piłkarze nie mieli łatwego życia, bo murawa w wielu miejscach była pokryta lodem. Musieli uważać, by nie nabawić się kontuzji. Tym większe słowa uznania za postawę.

- W pierwszym tygodniu trenowaliśmy grę przez środek boiska i wychodziła nam nieźle w sparingu z Sandecją. Dobrze opanowaliśmy grę tą częścią boiska. W tym tygodniu pracowaliśmy nad grą bokami i dzisiaj gra skrzydłami zaczęła nam się zazębiać – powiedział trener NKP, Dariusz Siekliński.

Górale sporo akcji przeprowadzili bokiem boiska. Po dośrodkowaniu Szaflarskiego z prawego skrzydła, Zając głową zdobył drugiego gola. Przy pierwszym golu świetną robotę wykonał Jaworski, który prostopadłym podaniem uruchomił szybkiego Komorka. W 40 minucie Drobnak „wkręcił” w ziemię rywali, dograł do Jaworskiego, a ten z pola karnego ulokował piłkę w przeciwległym roku.

W drugiej połowie zobaczyliśmy inną jedenastkę Podhala. Wydawało się, że będzie mieć łatwiej, bo goście nie zmienili składu. Grano tylko na połowie Popradu. Al. Ani tylko raz, na początku odsłony, został zmuszony do interwencji. W pozostałych minutach gospodarze niemiłosiernie gnietli. Mieli utrudnione zadanie, bo przeciwnik zaparkował autobus przed szesnastką. Trzeba było rozbijać obronę atakiem pozycyjnym. Kilkakrotnie się to udało, ale często brakowało precyzji w strzale czy ostatnim podaniu. Niemniej dwa razy golkiper gości musiał wyciągać futbolówkę z siatki. Najpierw Buć oddał strzał z narożnika szesnastki, wydawało się, że niegroźny, ale piłka skozłowała przed bramkarzem i znalazła się za jego plecami. Wynik spotkania ustalił Świerzbiński, który sfinalizował dośrodkowanie Pająka ze skrzydła.

- Obie jedenastki zagrały to co zakładaliśmy -tłumaczy szkoleniowiec Podhala. - W drugiej połowie zmuszeni byliśmy do gry atakiem pozycyjnym, bo graliśmy wyłącznie na połowie przeciwnika. Jesteśmy w trudnym okresie, ale co tydzień nasza gra lepiej wygląda. Cieszy, że wszyscy piłkarze są zdrowi. Mamy też pomysł na grę, który dzisiaj realizowaliśmy.

Trenerzy szukali różnych ustawień zawodników. Szczególnie pozycje Silczuka i Zająca odbiegały do normy.- Obaj mogą grać na środku i na lewej obronie – tłumaczy trener. – Są to zawodnicy uniwersalni i na pewno będziemy nie tylko ich, ale także pozostałych próbować na 2-3 pozycjach.

NKP Podhale Nowy Targ – Poprad Muszyna 5:0 (3:0)
1:0 Komorek (Jaworski) 9
2:0 Zając (Szaflarski) 32 głową
3:0 Jaworski (Drobnak) 40
4:0 Buć 79
85 Świerzbiński (Pająk) 85
NKP Podhale - I połowa: Gorzelański – Zając, Mikołajczyk, Szaflarski, Hreśka, Dorbnak, Ligienza, Jaworski, Piwowarczyk, Komorek, Potoniec; II połowa: Al Ani – Urbańczyk, Bedronka, Basta, Silczuk, Czubin, Kobylarczyk, Nawrot, Świerzbiński, Pająk, Buć.

Stefan Leśniowski
Zdjęcia Krzysztof Garbacz
 

 

Więcej informacji na temat NKP Podhale znajdziesz tutaj

Komentarze







reklama