30.10.2016 | Czytano: 1662

V liga: Zapaść (+zdjęcia)

Co można powiedzieć po XIII kolejce spotkań w rozgrywkach nowosądeckiej okręgówki w wykonaniu drużyn z Podhalańskiego Podokręgu? To nie jest już kryzys to prawdziwa zapaść. Z pięciu rozegranych spotkań Podhalanie zdołali tylko jedno zremisować pozostałe przegrywając, dwa z nich w kompromitującym stylu

Dotyczy to LKS Szaflary i KS Zakopane klubów zasłużonych dla Podhalańskiej piłki i niedawnych jeszcze przecież IV ligowców. Owszem mecze można wygrywać, remisować i przegrywać, ale nie w takich rozmiarach jak uczynili to nasi reprezentanci. To nie do wiary aby piłkarze KS Zakopane czy Szaflar w niecałe pół roku oduczyli się grać. Bez wątpienia zawodzi strona mentalna, podejście do dobrowolnych przecież obowiązków. Nie wiedzie się też Orkanowi Raba Wyżna i Orawie Jabłonka. Dla rabian to drugi sezon w V lidze po długim z nią rozbracie i jak zwykle drugi sezon w wyższej klasie weryfikuje możliwości klubu. To samo dotyczy Orawy, która w tym sezonie debiutuje w V lidze też po dłuższym pobycie w niższych podhalańskich klasach. Oczywiście dla piłkarzy obu tych klubów nie jest to usprawiedliwienie, ale jakieś wytłumaczenie. Mimo remisu osiągniętego na boisku rywala nie są usatysfakcjonowani także piłkarze Jarmuty Szczawnica. W sumie XIII kolejka nie tylko ze względu na feralny numer jest dla podhalańskich futbolistów swoistym memento. 

Zalesianka Zalesie – Jarmuta Kolex Szczawnica Zdrój 4:4 (2:3)
Bramki dla Jarmuty: Kuziel 15, 22, 67, Talarczyk 33.

Jarmuta: Gołdyn – Jasiurkowski, Diop, Noworolnik, Piszczek (65 Ł. Wercioch), Mlak, M. Pietrzak, Kuziel, J. Pietrzak, Mrówka, Talarczyk.

Piłkarze Jarmuty Szczawnica mimo iż prowadzili niemal przez całe spotkanie „tylko” zremisowali w Zalesiu z miejscową Zalesianką 4:4. Już w 15 minucie pierwszego z trzech swoich bramek w tym meczu zdobył Daniel Kuziel. Pomocnik Jarmuty sfinalizował akcję Jasiurkowskiego celnie trafiając do bramki z 7 metrów. Niestety minutę później był już remis. W zamieszaniu pod bramką Jarmuty gospodarzom udało się wepchnąć piłkę do bramki. W 25 minucie gospodarze wykonywali rzut wolny z niebezpiecznego dla gości miejsca tymczasem gracze z Miasta Zdrojowego przechwycili piłkę i wyprowadzili kontrę 4x2 a sfinalizował ją ponownie Kuziel. Cóż z tego skoro trzy minuty później gospodarze znowu doprowadzili do remisu niemal w podobnych okolicznościach jak za pierwszym razem. W 33 minucie Talarczyk przymierzył z 20 metrów i piłka tuż przy słupku wpadła do siatki. Tym razem gospodarze w tej części gry już nie odpowiedzieli golem. Zrobili to po przerwie w 57 minucie i znowu był remis tym razem 3:3. Gdy w 67 minucie po akcji Jacka Pietrzaka z Kuzielem ten drugi zdobył gola ustanawiając hac tricka wydawało się, że goście odniosą zwycięstwo. Nic z tego w 80 minucie po faulu Diopa sędzia podyktował rzut karny a „jedenastkę” na bramkę zamienił kapitan drużyny Zalesianki. Więcej goli już w tym meczu nie było.

- Emocje w tym spotkaniu i to negatywne rozpoczęły się już w 5 minucie kiedy to zawodnik gospodarzy w starciu z naszym piłkarzem doznał ciężkiej kontuzji. Musieliśmy czekać kilkadziesiąt minut na przyjazd karetki. To spowodowało, że spotkanie kończyło się już w zapadających ciemnościach. Inna sprawa, że gra na tak wąskim i krótkim boisku niewiele ma wspólnego z prawdziwym futbolem. Ten „swoisty” atut gospodarze wykorzystali z nami wpychając nam trzy gole i wywalczając rzut karny. Sądzę, że niejedna drużyna zostawi tu punkty nie ze względu na klasę gospodarzy, ale ze względu na ich specyficzne boisko. Inna sprawa, że czterokrotnie w tym meczu obejmowaliśmy prowadzenie i nie udało się nam go utrzymywać. Po każdym zdobytym przez nas golu dawaliśmy szansę gospodarzom na strzelenie bramki i ostatecznie uzyskaliśmy tylko remis. - powiedział po meczu Burmistrz Szczawnicy Zdroju i działacz Jarmuty Grzegorz Niezgoda.


Płomień Limanowa – Orkan Raba Wyżna 3:2 (1:0)
Bramki dla Orkana: R. Możdżeń 60, Filipek 78.

Orkan: D. Możdżeń – K. Ra[ta (75 Ł. Rapta), Skwarek, R. Możdżeń, Dziechciowski (60 Świder), Pluta, Ł. Kasiniak, Teper, Skawski, Gromczak, Filipek (85 Bochnak).

Piłkarze Orkana ponieśli kolejną porażkę, ale tym razem tego meczu nie powinni przegrać. Gospodarze bramkę dającą im wygraną zdobyli w doliczonym czasie gry a remis uzyskali w 88 minucie spotkania. Takich meczów gdy punkty są niezwykle potrzebne szczególnie żal. W pierwszej połowie gospodarze zdobyli prowadzenie w 22 minucie gdy przejęli piłkę w środkowej strefie boiska, przeprowadzili błyskawiczny atak zakończony celnym trafieniem z najbliżej odległości. Olimpia w pierwszych 45 minutach miała jeszcze dwie dobre okazje do podwyższenia wyniku, ale w obu przypadkach świetnie interweniował młody bramkarz Orkana Dawid Możdżen. Na początku drugiej odsłony spotkania, najpierw szansę na doprowadzenie do remisu miał Filipek, ale w sytuacji sam na sam strzelając z 10 metrów trafił wprost w bramkarza. Kolejna okazję miał Gromczak, jednak jego lob zamiast w siatce zatrzymał się na poprzeczce. Wreszcie w 60 minucie Gromczak po akcji prawym skrzydłem zacentrował przed bramkę Olimpii do piłki wyszli bramkarz i Robert Możdżeń. Grający trener Orkana wyskoczył wyżej niż golkiper Olimpii i wpakował piłkę do siatki. W 78 minucie Gromczak ponownie po oskrzydlającej akcji zagrał na 10 metr do znajdującego się w polu karnym gospodarzy Filipka a ten tym razem nie zmarnował okazji. Gospodarze oczywiście natychmiast rzucili się do odrabiania straty, ale dłuższy czas rabianom udawało się wychodzić obronną ręką z opresji. Niestety w 88 minucie stracili gola. Nie było to może jeszcze nieszczęście jednak w ostatniej akcji zresztą bliźniaczej jak przy wyrównaniu gospodarze zdobyli zwycięska dla siebie bramkę.

- Jesteśmy oczywiście mocno rozczarowani i zasmuceni tym wynikiem. Takich meczów po prostu się nie przegrywa. Nie ma co ukrywać w tej rundzie idzie nam jak po grudzie. Trudno znaleźć główną przyczynę naszych porażek. Gramy fragmentarycznie. Dobre momenty przeplatamy słabszymi fragmentami gry i co gorsze nasi rywale to wykorzystują. Tak było i w tym meczu. Wracamy do domu w minorowych nastrojach, ale oczywiście będziemy walczyli o każdy punkt w pozostałych spotkaniach - powiedział prowadzący wspólnie z Robertem Możdżeniem Orkan trener Daniel Traczyk


Sokół Słopnice – KS Zakopane 6:1 (3:0)
Bramka dla Zakopanego S. Staszel 60.

Zakopane: Dziedzic – Bobak (75 W. Staszel), Bgdanowicz (75 Sawina), Floryn, Stopka, Szajna (46 Pawlikowski), Drabik, K. Stalmach, Gubała (60 S. Staszel), Król, Nowobilski.

Drużyna KS zakopane została rozgromiona w Słopnicach przez miejscowy zespół Sokoła aż 6:1. To, że zakopiańczycy w ostatnich meczach spisują się nie najlepiej było widoczne w poprzednich spotkaniach, ale nikt nie spodziewał się aż takiej porażki. Po 10 minutach gospodarze prowadzili już 2:0. Później goście opanowali jakoś sytuację, ale w końcówce pierwszej połowy dali sobie strzelić kolejnego gola. Po zmianie stron zakopiańczycy jako pierwsi zdobyli gola. Uzyskał go wprowadzony Stanisław Staszel uderzając piłkę z 25 metrów mocno i precyzyjnie bowiem futbolówka wpadła w okienko bramki. Chwilę później goście mogli zdobyć kontaktową bramkę ale się nie udało. Czy właśnie nieudana próba nawiązania kontaktu bramkowego podziałał tak na piłkarzy KS Zakopane, że właściwie przestali grać dając gospodarzom okazję do zademonstrowania swoich umiejętności. Ci skwapliwie z takiej szansy skorzystali i zaaplikowali zakopiańczykom kolejne trzy bramki odsyłając górali pod Giewont z workiem goli.

- Nie ma co ukrywać w ten sposób nie da się grać. W każde spotkanie trzeba włożyć maksimum ambicji i fizycznego wysiłku. Na stojąco w tej lidze punktów się nie zdobędzie. Na dodatek w kolejnym meczu wchodzimy w spotkanie już na początku ze straconymi bramkami. Wszystkie przedmeczowe ustalenia biorą w łeb. Czekają nas trudne i męskie rozmowy. W ten sposób ze mną tak grać nie można - podsumował wydarzenia na boisku w Słopnicach szkoleniowiec KS Zakopane Dawid Bartos.


Olimpia Pisarzowa – Orawa Jabłonka 2:1 (2:1)
Bramka dla Orawy: Dworszczak 20 z karnego.

Orawa: Zubrzycki – W. Zahora, T. Zahora, Dworszczak, Smutek – Kasprzak, Stehura, Andrasiak, Brząkała – Męderak, Stasiak

Piłkarze Orawy Jabłonka przegrali kolejny meczu i także w nieznacznych rozmiarach, niestety punktów to nie daje a tych Orawianie potrzebują jak ryba powietrza. Co prawda zaczęło się obiecujący dla Orawy, która w 20 min objęła prowadzenie po strzale z rzutu karnego Dworszczaka, ale przewaga jaką w pierwszej połowie posiadali gospodarze pozwoliła im jeszcze przed przerwą odrobić straty z nawiązką. Po przerwie to gracze z Jabłonki przejęli inicjatywę, w czym pomogła im czerwona kartka jaką zobaczył jeden z zawodników Olimpii. Niestety swojej dominacji Orawianie nie zdołali przełożyć na gole. Najbliżej ich zdobycia był dwukrotnie Męderak, ale za każdym razem zabrakło mu zimnej krwi pod bramką gospodarzy.

- Szkoda, bo naprawdę zagraliśmy niezłe spotkanie i niewiele zabrakło byśmy wywieźli z Pisarzowej jakieś punkty. Niestety zawiodła skuteczność. Dużo strzelaliśmy z dystansu, ale zazwyczaj niecelnie. Cóż wracamy przegrani, ale z podniesionymi głowami – podsumował trener Orawy, Tomasz Zahora.


Sandecja II Nowy Sącz – LKS Szaflary 7:0 (5:0)
Szaflary: Zhuk – Joniak (70 Strama), Hajnos (46 P. Kamiński), Rusnak, Bierówka, K. Gałdyn, Kantor, J Gałdyn. F. Kamiński, Dudzik, (85 Bibro), Gogolak.

Cyfra 7 będzie się długo śnic piłkarzom LKS Szaflary. Przed tygodniem doznali klęski w Słopnicach z Sokołem 7:2. W XIII kolejce poszło im jeszcze gorzej bo zostali rozgromieni przez rezerwy I ligowej Sandecji Nowy Sącz aż 7:0. Oczywiście sprostać drużynie w której grało wielu zawodników z kadry pierwszego zespołu nie było łatwo, ale aż 7:0. Już do przerwy szaflarzanie przegrywali 5:0, po zmianie stron gospodarze byli litościwi i zaaplikowali Podhalanom tylko jeszcze dwa gole.
- Dokładnie tak wygląda zderzenie piłki amatorskiej z profesjonalna, gdzie zawodnicy zarabiają graniem na życie - twierdzi trener LKS Szaflary Tomasz Ligudziński. Może to i racja, ale chyba nie do końca wszak tydzień temu szaflarzanie dali sobie strzelić tez siedem bramek równie amatorskiemu zespołowi ze Słopnic. - Tak wysoka porażka druga już z rzędu boli. Patrząc w przyszłość zostało nam do rozegrania dwa mecze wynikające z kalendarza i jedno zaległe spotkanie. Dopiero po nich przyjdzie czas na podejmowanie męskich decyzji - dodał szkoleniowiec Szaflar.


Pozostałe wyniki:
Łosoś - Ujanowice 0:0
Helena - Orzeł 0:1
Gród – Kolejarz 1:2

LP

DRUŻYNA

MECZE

PUNKTY

BRAMKI

1

Kolejarz Stróże

12

31

41-18 (23)

2

Sandecja II Nowy Sącz

12

30

47-20 (27)

3

Olimpia Pisarzowa

12

26

25-13 (12)

4

Sokół Słopnice

13

25

40-18 (22)

5

Jarmuta Szczawnica

12

25

33-17 (16)

6

Płomień Limanowa

13

24

25-19 (6)

7

LKS Szaflary

12

20

23-24 (-1)

8

Gród Podegrodzie

13

19

28-32 (-4)

9

KS Zakopane

11

15

18-17 (1)

10

Orzeł Wojnarowa

13

14

14-29 (-15)

11

Orkan Raba Wyżna

13

13

27-31 (-4)

12

Zalesianka Zalesie

12

13

28-34 (-6)

13

Orawa Jabłonka

13

9

10-24 (-14)

14

Łosoś Łososina Dolna

13

8

13-32 (-19)

15

AKJ Ujanowice

13

7

14-33 (-19)

16

Helena Nowy Sącz

13

5

12-39 (-27)

Tekst Ryb
Zdjęcia Jarmuta: Wojtek (Rzusto)

Komentarze







reklama