W miniony weekend Watra wygrała wyjazdowe spotkanie z Jadowniczanką Jadowniki skromie 1:0, ale to pozwala drużynie grającego prezesa Andrzeja Rabiańskiego plasować się w czołówce ligi. Niestety białczanie okupili to zwycięstwo i kontuzjami i kartkami. Po trzech kolejnych meczach bez zwycięstwa – w tym dwóch porażkach w 13 kolejce spotkań rozgrywek grupy wschodniej IV ligi piłkarze Lubania Maniowy wreszcie zainkasowali komplet punktów. Maniowianie na swoim boisku w dramatycznych okolicznościach pokonali 4:2 drużynę KS Tymbark.
Lubań Maniowy – KS Tymbark 4:2 (1:2)
0:1 S. Porębski 21,
0:2 S. Porębski 24,
1:2 Basisty 43 z karnego,
2:2 Basisty 85,
3:2 Basisty 90+1,
4:2 Basisty 90+3.
Sędziował: Jerzy Cetnarowski z Nowego Sącza.
Widzów: 100
Lubań: Świerad – Gołdyn (75 Kopytko), Górecki, D. Firek, Czubiak – Noworolnik (60 Ziemianek), Kurnyta, Kołodziej ŻK, Zagata, M. Firek – Basisty.
Tymbark: Zawada – D. Porębski, Olejarz, Konrad Boczoń, Witek ŻK – Czyrnek (80 Kordeczka), Bułat (70 Kamil Boczoń), Mrózek, S. Porębski (85 Wikar), Krywoborodenko – Piekarczyk (75 Urbański).
Długo w tym meczu wcale nie zanosiło się że zakończy się od po myśli gospodarzy. Po 25 minutach to przyjezdni prowadzili i to 2:0 po dwóch trafieniach z dystansu Sławomira Porębskiego. Tuż przed przerwą Lubań zdobył gola kontaktowego. Po zagraniu piłki ręką we własnym polu karnym przez jednego z zawodników Tymbarku, rzut karny wykorzystał Sławomir Basisty.
Napastnik Lubania był bohaterem drugiej połowy, a dokładnie ostatnich jej minut, kiedy niemal w pojedynkę odwrócił losy tego spotkania. Najpierw w 85 min przejął dalekie podanie od Macieja Góreckiego, wygrał pojedynek z bramkarzem Tymbarku i doprowadził do stanu 2:2. W 90 min Basisty skorzystał z błędu jednego z obrońców gości i kolejny raz nie dał szans Zawadzie, dając prowadzenie Lubaniowi. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry snajper maniowian przypieczętował wygraną gospodarzy i swój kapitalny występ czwartym golem. Drugi raz tego dnia wykorzystał „jedenastkę”, po tym jak chwilę wcześniej był faulowany.
- Ten mecz i to zwycięstwo odniesione w dodatku w takim stylu był nam potrzeby jak woda rybie. Mam nadzieję że po tym meczu wróci u zawodników, mocno nadszarpnięta ostatnimi czasy wiara we własne umiejętności. Z początku nie wyglądało to dobrze. Znów zaczęliśmy dziwnie ospale i po prostych błędach dostaliśmy dwa gole. Ważnym momentem był gol do szatni, który pozwolił nam złapać kontakt. W przerwie powiedzieliśmy sobie parę mocnych słów. Trafiły one najwyraźniej do głów zawodników. W drugiej połowie byliśmy już innym zespołem. Przede wszystkim zdeterminowanym do tego by wyszarpać przeciwnikowi zwycięstwo i to nam się udało – ocenił trener Lubania, Łukasz Biernacki.
Jadowniczanka Jadowniki – Watra Białka Tatrzańska 0:1 (0:0)
Bramka dla Watry: Kołbon.
Watra: Majerczyk – Kuchta, Gąsiorek (75 Kostrzewa), Maciasz, Kowalczyk – Misiura, Kołobn, Kalita, Kosturko, Petrus – Mroszczak (60 Lichacz).
Nie ma sposobu na rozpędzonych jesienią w rozgrywkach grupy wschodniej IV ligi piłkarzy Watry Białka Tatrzańska. W sobotnim meczu 13 kolejki białczanie pokonali w wyjazdowym starciu Jadowniczankę Jadowniki 1:0 i do 8 powiększyli liczbę kolejnych meczów bez ligowej przegranej. Losy spotkania w Jadownikach rozstrzygnęły się w 85 min. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego grającego trenera Watry Mirosława Kality, piłkę głową do bramki gospodarzy skierował Tomasz Kołbon. Co warte odnotowania w momencie zdobycia gola, Watra grała już w liczebnym osłabieniu po tym jak w 70 min czerwoną kartkę za słowną obrazę sędziego ujrzał Michal Petrus.
- Błędy sędziego scaliły zespół i jeszcze mocniej nas nakręcały. Michal protestował przeciwko decyzji sędziego, który nie uznał nam jak najbardziej prawidłowo zdobytej bramki przez Grzesia Misiurę. Dopatrzył się spalonego, którego absolutnie nie było – podkreśla grający trener Watry, Mirosław Kalita – Generalnie całe spotkanie to nasza dominacja. Już w pierwszej połowie mieliśmy kilka wyśmienitych okazji, których jednak wykorzystać nie potrafiliśmy. Byliśmy jednak konsekwentni w swoich działaniach i efektem tego był ten zwycięski gol – dodał Kalita.
Wygraną Watra okupiła kontuzją Sebastiana Gąsiorka. – To sprawy mięśniowe. Wygląda że Sebastian troszkę odpocznie od gry. W dodatku czwartą żółtą kartkę obejrzał Kuba Maciasz. To oznacza że wypada nam ze składu na kolejne spotkanie dwóch środkowych obrońców – martwi się Kalita.
Tekst Ryb










