Z tego miejsca wielce zasłużonemu i oddanemu piłkarzowi klubu z Szaflar składamy szczere kondolencje. Wygrała tylko drużyna z Miasta Zdrojowego Jarmuta Kolex Szczawnica. Jeszcze raz potwierdziła się reguła, że Podhalanie na wyjazdach radzą sobie zdecydowanie gorzej.
Płomień Limanowa – KS Zakopane 3:1 (3:0)
Bramka dla Zakopanego: Szajna 82 z karnego.
KSZ: Dziedzic – Bobak, Bogdanowicz (60 Gubała), Szajna, Stopka – Nowobilski (46 Kurnyta), Drabik, Sawina, K. Bartos (60 Staszel) – Kasperczyk (46 Ogiela), Król.
Piłkarze KS Zakopane tak naprawdę przegrali mecz z dobrze w tym sezonie grającą drużyną Płomienia Limanowa w niespełna minutę. Co gorsze stało się to tuż przed zejściem zawodników na przerwę. Inna sprawa, że w tym spotkaniu zakopiańscy futboliści zagrali zdecydowanie gorzej niż w poprzednich spotkaniach, jak choćby w ostatnim meczu z Grodem Podegrodzie. Wtedy też przegrywali, ale potrafili odwrócić losy spotkania. W Limanowej zakopiańczycy pierwszego gola stracili w 26 minucie gdy zawodnik gospodarzy wykonując rzut wolny trafił piłką w słupek, zabrakło asekuracji i dobitka była już celna. Nie pomni tego zdarzenia goście nadal grali bez należytej koncentracji i w odstępie 30 sekund stracili dwa gole. Pierwszy po zagraniu z rzutu rożnego na bliższy słupek, niepilnowany zawodnik gospodarzy uderzając piłkę głowa wpakował ją do siatki. Trzydzieści sekund później Jan Stopka próbując zagrać do Damiana Dziedzica wpakował piłkę głową do swojej bramki. Honorowego gola zakopiańczycy zdobyli z rzutu karnego podyktowanego za faul na Bartłomieju Kurnycie. „Jedenastkę” wykorzystał Maciej Szajna.
- Od początku spotkania graliśmy fatalnie, bez należytej koncentracji i niestety bez wystarczającego zaangażowania. To był mecz pokory dla moich zawodników, którzy przekonali się że bez odpowiedniego zaangażowania w grę nie da się osiągnąć dobrego wyniku – uważa trener KSZ, Dawid Bartos – Przegraliśmy to spotkanie można powiedzieć w jedną minutę. Właściwie schodziłem już do szatni aby wprowadzić jakieś korekty gdy straciliśmy gole numer dwa i trzy. Trudno jest wygrać a nawet zremisować przy takim wyniku na boisku rywala. W przerwie w szatni podkreślałem że musimy zrobić wszystko by uniknąć blamażu. I w jakimś stopniu na pewno nam się to udało. Zagraliśmy w tej części gry już zdecydowanie lepiej. Zdobyliśmy gola honorowego po strzale Maćka Szajny z rzutu karnego, który wywalczył dla nas Bartek Kunyta. Jednym z nielicznych pozytywów w tym dla nas nieudanym meczu był bardzo dobry debiut w naszym zespole zaledwie 15 letniego Adama Bogdanowicza – dodał szkoleniowiec KS Zakopane.
Gród Podegrodzie – Orawa Jabłonka 2:1 (1:1)
Bramka dla Orawy: T. Zahora 30
Orawa: Sandrzyk – W. Zahora, Smutek, Dworszczak, Szczerba – Jazowski, Brząkała, Sarniak (75 Karkoszka), T. Zagora, Guziak – Męderak.
Drużyna Orawy Jabłonka na ważny z perspektywy gry w V lidze mecz pojechała w mocno słabszym kadrowo składzie. I to była główna przyczyna minimalnej zresztą porażki Orawian. Gospodarze pierwszego gola zdobyli po niefortunnej interwencji młodego obrońcy, który najpierw piłkę odebrał rywalowi po czym natychmiast ją stracił. Zawodnik gospodarzy zagrał do nieobstawionego w polu karnym Olszaka a ten z najbliższej odległości nie dał szans Sandrzykowi. Goście nie mając nic do stracenia też zaatakowali i w 26 minucie po zagraniu z rzutu rożnego grający trener Orawy Tomasz Zahora też z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Druga połowa przebiegała już pod wyraźne dyktando gospodarzy, ale długo utrzymywał się remis. Tymczasem w 74 minucie gospodarze wykonywali rzut wolny, Ni to dośrodkowanie ni to strzał próbował głowa wybić Smutek, ale uczynił to tak niefortunnie, że skierował piłkę do własnej bramki. Na tego gola goście już nie znaleźli odpowiedzi.
- Gospodarze byli jak najbardziej w naszym zasięgu. Myślę że gdybyśmy dysponowali optymalnym składem mielibyśmy szansę nawet na zwycięstwo. Niestety z różnych powodów brakowało kilku podstawowych zawodników. Praktycznie nie mieliśmy nominalnego napastnika – uważa Tomasz Zahora, grający trener Orawy i strzelec honorowej bramki – To był gol na 1:1. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego uderzyłem z pięciu metrów. Zdobyliśmy w tym meczu jeszcze jednego gola, tyle że niestety samobójczego, który zresztą rozstrzygnął losy tego spotkania– dodał Tomasz Zahora.
Łosoś Łosina Dolna – Orkan Raba Wyżna 6:1 (2:0)
Bramka dla Orkana: Filipek 58 karny.
Orkan: Szklarz – Dziechciowski (46 Świder), K. Traczyk (80 Bochnak), Lenart, Możdżeń, Kasiniak, Teper, Skawski, Pluta, Gromczak (55 Ł. Rapta), Filipek.
Tego się chyba nikt nie spodziewał. Orkan Raba Wyżna w XI kolejce grał na wyjeździe z Łososiem Łososina Dolna zespołem niżej notowanym w tabeli. Tymczasem rabianie w Łososinie Dolnej doznali istnej klęski. Gospodarze sprawili drużynie z Podhalańskiego Podokręgu solidne lanie. Nim piłkarze Łososia zaaplikowali gospodarzom worek goli dwu stuprocentowych okazji nie wykorzystali goście i to niemal w identyczny sposób. W 10 minucie Dziechciowski a w 18 minucie Skawski w sytuacjach sam na sam zamiast do siatki trafiali w nogi bramkarza. Stare piłkarskie porzekadło mówi, że niewykorzystane okazje mszczą się na drużynie i tak się stało. Po fatalnych błędach w obronie gospodarze zaaplikowali rabianom dwa gole. W niemal identyczny sposób rozpoczęła się druga połowa meczu. Dwie niewykorzystane okazje przez Gromczaka i Filipka oraz Skawskiego w jednej akcji sprawiły, że gospodarze ponownie zdobyli kolejne dwa gole. Przy tym wysokim wyniku Filipek zdobył bramkę z rzutu karnego podyktowanego za faul właśnie na nim. Czarę goryczy piłkarze Orkana przepełnili dając sobie strzelić kolejne dwie bramki.
- Nic nas nie usprawiedliwia za postawę w tym spotkaniu. Zagraliśmy bardzo słabo w defensywie ale też nie wykorzystaliśmy czterech stuprocentowych okazji do zdobycia goli. Te dwa elementy piłkarskiego spotkania były przyczyną tak wysokiej porażki. W innych elementach też nie prezentowaliśmy się dobrze na tle walecznych rywali i otrzymaliśmy lekcję futbolu. Mamy po tym meczu moralnego kaca. Mam nadzieję, że nic takiego nam się już nie przytrafi - powiedział po meczu grający trener Orkana Robert Możdżeń.
Orzeł Wojnarowa – Jarmuta Kolex Szczawnica 0:2 (0:0)
0:1 Jasiurkowski 72,
0:2 M. Pietrzak 73.
Jarmuta: Gołdyn – Piszczek, Ojrzanowski, Diop, Ł. Wiercioch, Jasiurkowski (79 Mastalski), Noworolnik (65 Ciesielka), Mlak, M. Pietrzak, Talarczyk, Mrówka.
Piłkarze Jarmuty Kolex Szczawnica wygrali wyjazdowe spotkanie z Orłem Wojnarowa mimo absencji dwu czołowych swoich zawodników. Grający trener Jarmuty Jacek Pietrzak pojechał ze szkolną wycieczką na Węgry z kolei Daniel Kuziel musiał pauzować za żółte kartki. Na szczęście szczawniczanom przyszło grać z zespołem zdecydowanie niżej notowanym w tabeli i ten fakt drużyna z Miasta Zdrojowego w pełni wykorzystała. Całe spotkanie przebiegało pod dyktando gości i tylko w ostatnich minutach spotkania gospodarze stworzyli sobie okazję do zdobycia gola ale wtedy Jarmuta prowadziła już 2:0. Pierwszą sytuację szczawniczanie stworzyli sobie już w 2 minucie gdy Talarczyk dośrodkował w pole karne do Jasiurkowskiego jednak ten nie wykorzystał dobrej sytuacji. Z kolei dwukrotnie po zagraniach ze stałych fragmentów gry bliski zdobycia goli był Ojrzanowski jednak obie jego główki były niecelne. Bramkarza gospodarzy próbował pokonać strzałem z dystansu Mrówka jednak jego uderzenie golkiper Orła obronił. Druga połowa meczu przebiegała według podobnego scenariusza. Goście stworzyli sobie znowu sześć sytuacji bramkowych ale tym razem dwie z nich wykorzystali. Pierwszą po dobrej zespołowej akcji. Po zgraniu M. Pietrzaka ze środka boiska do ustawionego w okolicy linii pola karnego Mrówki, napastnik Jarmuty zastawił się od pilnujących go obrońców i podał piłkę między nich do wychodzącego na pozycję Jasiurkowskiego, który wykorzystał sytuację sam na sam. Goście poszli za ciosem i minutę później Talarczyk z końcowej linii zacentrował na 5 metr do Marcina Pietrzaka a piłka po uderzeniu głową starszego z braci Pietrzaków znalazła się w siatce.

- Byliśmy faworytem tego spotkania i cieszymy się, że potwierdziliśmy to na boisku. Oczywiście istniały obawy, że absencja dwu kluczowych dla nas graczy może wpłynąć negatywnie na postawę całej drużyny. Nic takiego się nie stało bo nasza przewaga w tym meczu była bezdyskusyjna. Piłkarsko dominowaliśmy nad gospodarzami kreując grę i stwarzając sobie wiele okazji do zdobycia goli. Udało się z tych sytuacji dwie zamienić na dające nam wygraną bramki. Wygrana jest tym bardziej satysfakcjonująca, że odniesiona bez jak już wspomniałem dwu kluczowych naszych piłkarzy - podsumował mecz Grzegorz Niezgoda.
Pozostałe wyniki:
Zalesianka - Ujanowice 0:2,
Helena - Kolejarz 1:5,
Sokół – Sandecja II 1:3.
Olimpia Pisarzowa – LKS Szaflary mecz przełożony na prośbę klubu z Szaflar
W zaległym spotkaniu Gród Podegrodzie – LKS Szaflary 2:1.
|
LP |
DRUŻYNA |
MECZE |
PUNKTY |
BRAMKI |
|---|---|---|---|---|
1 |
Sandecja II Nowy Sącz |
11 |
27 |
40-20 (20) |
2 |
Kolejarz Stróże |
10 |
25 |
34-16 (18) |
3 |
Jarmuta Szczawnica |
11 |
24 |
29-13 (16) |
4 |
LKS Szaflary |
10 |
20 |
21-10 (11) |
5 |
Olimpia Pisarzowa |
10 |
20 |
21-12 (9) |
6 |
Sokół Słopnice |
11 |
19 |
27-15 (12) |
7 |
Płomień Limanowa |
11 |
18 |
21-17 (4) |
8 |
Gród Podegrodzie |
11 |
16 |
24-29 (-5) |
9 |
KS Zakopane |
9 |
15 |
17-9 (8) |
10 |
Orkan Raba Wyżna |
11 |
13 |
24-25 (-1) |
11 |
Zalesianka Zalesie |
10 |
12 |
23-27 (-4) |
12 |
Orawa Jabłonka |
11 |
9 |
9-21 (-12) |
13 |
Orzeł Wojnarowa |
11 |
8 |
10-28 (-18) |
14 |
Łosoś Łososina Dolna |
11 |
7 |
12-27 (-15) |
15 |
Helena Nowy Sącz |
11 |
5 |
10-34 (-24) |
16 |
AKJ Ujanowice |
11 |
3 |
10-31 (-21) |
Tekst Ryb
Zdjęcia Orzeł – Jarmuta: Wojtek (Rzusto)










