Lubań Maniowy – Poprad Rytro 1:0 (0:0)
1:0 Karkula 63.
Sędziowała Agnieszka Olesiak.
Widzów: 200
Lubań: Świerad – Migacz, Górecki, Czubiak, Kasica – Karkula, Ziemianek (56 Noworolnik), Kołodziej, Kurnyta, M. Firek (80 Kopytko) – Basisty (68 Zagata).
Poprad: Zachariasz – Ciężkowski, Pawlik, Ciężobka, Kozak – Duda, Gryźlak, Janikowski, Poczkajski – Kołbon, Cięciwa.
O pierwszej połowie napisać można tylko tyle że się odbyła. Na palcach jednej ręki można było zliczyć składne akcje z obu stron. Obraz tego jak wyglądała gra w tej części gry oddają też statystyki. Zespoły oddały po jednym celnym strzale na bramkę przeciwnika. Było też kilka stałych fragmentów gry, na ogół jednak źle rozegranych.
Mecz nabrał rumieńców po przerwie. Głównie za sprawą gospodarzy, którzy zaczęli stwarzać sobie okazje bramkowe. Efekty tego przyszły w 64 min. Migacz z lewej strony boiska zacentrował mocno w pole karne, a „zamykający” akcję Robert Karkula uprzedził jednego z obrońców Popradu i uderzeniem bez przyjęcia posłał piłkę do bramki. W kolejnych minutach maniowianie mieli kilka kolejnych okazji by pokonać strzegącego bramki Popradu, nominalnego gracza z pola, Piotra Zachariasza.Pojedynki z nim przegrali m.in. Zagata i Kopytko. Niewiele zabrakło, a niewykorzystane sytuacje zemściły by się na gospodarzach w samej końcówce. Już w doliczonym czasie gry do remisu doprowadzić mógł Grzegorz Ciężobka, ale uderzył zbyt lekko i czytelnie by zaskoczyć Świerada.
- Wiedziałem że ten mecz tak będzie wyglądał. Poprad przyjechał do nas nastawiony przede wszystkim na grę w defensywie. Dopóki było 0:0 to praktycznie goście w dziewięciu bronili dostępu do swojej bramki. Ciężko było coś nam wykreować w grze, zwłaszcza że graliśmy bardzo statycznie. W drugiej połowie coś drgnęło w naszych poczynaniach. Zaczęły się pojawiać okazje bramkowe. Wykorzystaliśmy jedną. Potem zamiast „dobić” przeciwnika kolejnym golem, to sprokurowaliśmy sobie nerwową końcówkę – przyznał trener Lubania, Łukasz Biernacki.
Poprad Muszyna – Watra Białka Tatrzańska 0:0
Watra: Majerczyk – Bochnak, Maciasz, Gąsiorek, Kowalczyk – Kuchta (85 Kuchta), Petrus, Kosturko, Rabiański (55 Mroszczak) – Kalita, Misiura (75 Sulir).
Mecz nie obfitował w sytuacje bramkowe. Zdecydowanie najlepszą z nich miał w 80 min gracz Watry Robert Mroszczak, który jednak z 10 metrów nie trafił w bramkę.
- Szkoda tej sytuacji, bo gdyby udało się nam ją wykorzystać myślę że zagarnęlibyśmy komplet punktów. Generalnie jednak i z remisu jesteśmy w miarę usatysfakcjonowani. Mądrze graliśmy w defensywie. Gospodarze nie mieli zbytnio pomysłu by przedostać się w nasze pole karne – przyznał grający trener Watry, Mirosław Kalita.
Tekst Ryb










