Te słowa oddają to co działo się na boisku. O pierwszych trzech kwadransach powinno się jak najszybciej zapomnieć. Tylko jedna akcja godna reporterskiego notesu, jedna klarowna. Podhale rozgrywało wolno akcje. Trener namawiał chłopaków do gry szybką piłką, ale jego słowa nie docierały do piłkarzy. Gospodarze „próbowali” – cudzysłów jak najbardziej właściwy – ze stałych fragmentów gry zagrażać bramce rywala, ale po żadnym dośrodkowaniu nie stworzyli groźnej sytuacji. Albo piłka była ekspediowana przez defensywę, albo ze stoickim spokojem łapał ją golkiper.
- Próbujemy wykonywać stałe fragmenty gry w kombinacji. Dużo było nowych wykonawców i precyzja szwankowała. Pracujemy nad tym elementem, zresztą nad wszystkim po trochu – wyjaśnił szkoleniowiec NKP, Dariusz Siekliński.
Goście w całym meczu nie oddali celnego strzału na bramkę Al Ani. Ten mógł się wygrzewać w promieniach słońca. Miał szczęścia, bo przy innej pogodzie solidnie zmarznąłby. Podhale decydującą akcję przeprowadziło w 64 minucie. Akcja Drobnaka z prawej strony boiska, wrzutka w pole karne, a Pająk posłał futbolówkę pod poprzeczkę. Z wysokości trybun wydawało się, że pierwsze uderzenie zostało zablokowane, tymczasem…
- Piłka poszła mi pod nogi – wyjawia strzelec. – Najważniejsze, że piłka zatrzepotała w siatce. Trudny mecz. Zero składnych akcji z obu stron. Mecz walki. Lepiej prezentowaliśmy się pod względem motorycznym. Minimalnie przeważaliśmy i na szczęście zdobyliśmy ważną bramkę. O początku sezonu już zapominamy. Od kilku spotkań mniej tracimy. Chcemy, by Nowy Targ był, jak w zeszłym sezonie, twierdzą nie do zdobycia. Do tego dorzucać punkty na wyjeździe.
Podhale w końcówce mogło postawić kropkę nad „i”. Nie musiało chronić wyniku do ostatniego gwizdka sędziego, gdyby Komorek nie podjął złych decyzji, podawał kolegom do pustej bramki, a nie strzelał. Te sytuacje bardzo irytowały nowotarskiego szkoleniowca.
- Irytowałem się, bo na tym poziomie są to sytuacje treningowe – tłumaczy Dariusz Siekliński. – Rafał powinien zachować się jak Drobnak. W poprzednich spotkaniach grał wyśmienicie, w każdym zaliczył asystę. Dzisiaj zagrał egoistycznie. Jak zobaczyłem trenera Bilskiego na ławce przeciwnika, to byłem przekonany, że czeka nas trudna przeprawa. Zanalizowaliśmy Spartakusa i w porównaniu z poprzednimi występami, dzisiaj zagrał zdecydowanie lepiej i poprawnie. Był to dla nas ważny mecz z punktu widzenia psychologicznego. Nastawialiśmy się na skromną wygraną, bo w drużynie było sporo zmian. To efekt środowej potyczki z Motorem, w której zawodnicy zostawili sporo zdrowia. Uważam, że ci, którzy dzisiaj zagrali, pokazali się z dobrej strony. Mamy wyrównany skład. Bardzo dobrze zagraliśmy w obronie, nie dopuszczaliśmy przeciwnika do sytuacji bramkowych. Dobra była współpraca bramkarza z defensywą. Z przodu mamy ogromny potencjał. Przy stanie 1:0 szkoda dwóch wyśmienity sytuacji.
- Nasz przeciwnik był bardziej przekonywujący w swoich akcjach ofensywnych. Zdecydowany w wykańczaniu akcji pod naszą bramką – twierdzi trener gości Arkadiusz Bilski. – Zasłużone zwycięstwo, chociaż mogliśmy się ustrzec tego jednego błędu. Starałem się przez te kilka dni wpoić zawodnikom, że podejście do spotkania, ambicja i zaangażowanie może im tylko pomóc w zrealizowaniu celu. Do tego muszą dochodzić umiejętności, myślenie boiskowe, a tego dzisiaj nam zabrakło. Ambicja to jedna strona medalu, wykańczanie i stwarzanie sytuacji to druga strona. Dzisiaj nie stworzyliśmy ich zbyt wielu.
Momenty były
4 – Dziadzio z prawej strony zagrał wzdłuż linii bramkowej na drugi słupek. Czubin nie zdołał zamknąć akcji do „pustaka”.
20 – główkował Nawrot, ale zbyt słabo, w dodatku wprost w ręce bramkarza.
56 – Dziadzio w dogodnej sytuacji źle trafił w piłkę na 12 metrze.
57 – Papka próbował zaskoczyć nowotarską ostatnią instancję zza pola karnego, ale za bardzo się odchylił i piłka poszybowała w niebo.
64 GOL! 1:0 – akcja prawą stroną Drobniaka, który z wysokości pola karnego zagrał przed bramkę do Pająka. Ten źle przyjął piłkę. Za pierwszym razem jej nie trafił, ale powtórka wylądowała pod poprzeczką.
72 – Komorek w swoim stylu szarżował na prawej stronie. Wpadł w pole karne i zamiast podawać do kolegi, który miał przed sobą pustą bramkę, zdecydował się strzał wprost w bramkarza.
85 – kolejny raz Komorek podjął złą decyzję; kolejny raz próbował, bez efektu, pokonać bramkarza, a miał kolegę w dogodniejszej sytuacji.
87 – Dziadzio strzelał zza szesnastki, piłka pofrunęła nad bramką.
NKP Podhale Nowy Targ – Spartakus Daleszyce 1:0 (0:0)
1:0 Pająk (Drobnak) 64
NKP Podhale: Al Ani – Basta, Bedronka (32 Ochman), Mikołajczyk, Drobnak, Świerzbiński, Luberda (80 Jandura), Pająk (84 Gadzina), Nawrot, Dziadzio, Czubin (54 Komorek). Trener Dariusz Siekliński.
Spartakus: Pałka – Papka (73 Kidoń), Gębura, Kozubek (82 Wołowiec), Kaczmarek, Ostrowski, kaleta, Gil (70 Sot), Blicharski, Jeziorski (86 Senderowski), Olearczyk. Trener Arkadiusz Bilski.
Stefan Leśniowski; zdjęcia: Michał Adamowski










