Gdy wydawało się, że bramka dla Wisły to tylko kwestia czasu, Unia zdobyła bramkę, która zupełnie zaskoczyła gości i do przerwy gospodarze prowadzili 1-0. Po przerwie Wiślacy atakowali a Unia nastawiła się na grę z kontry, jedna z nich została zamieniona na bramkę i na tablicy wyników było już 2-0. Wiślacy zdobyli bramkę kontaktową po strzale z dystansu Radosława Masteli, jednak na wyrównanie zabrakło czasu i po meczu to gospodarze cieszyli się z kompletu punktów.

- Wszystko przebiegało zgodnie z planem, szybko zdominowaliśmy rywala dochodząc do kolejnych sytuacji bramkowych. Unia nas niczym nie zaskoczyła, wiedzieliśmy, że grają długie piłki z obrony, mieliśmy to neutralizować, jednak właśnie po takiej akcji i niezdecydowaniu obrony straciliśmy pierwszą bramkę. W drugiej połowie ciężko było mówić o warunkach do gry w piłkę - mocno padało, co utrudniało nam rozegranie a rywalowi ułatwiało bronienie się i wyprowadzanie kontrataków. W tej lidze nie ma słabych drużyn, szkoda bo kolejny raz na wyjeździe było blisko żeby zdobyć punkty. Po sześciu meczach czas na wnioski, słabo i nerwowo gramy w obronie, popełniamy za dużo błędów, jak najszybciej musimy temu zaradzić jeśli chcemy punktować w kolejnych spotkaniach. – Trener Paweł Batkiewicz
Autor: Informacja Prasowa Zdjęcia: Marcin Rafacz










