Seria: „Ludzie, którzy tworzą coś fantastycznego” – część I: Jakub Mroszczak.
Jednym z kilku trenerów sekcji piłki nożnej w Akademii Sportu Bzik jest niespełna 22-letni Jakub Mroszczak, aktualnie czynny zawodnik A-klasowego Huraganu Waksmund.
Jakub Udziela: Kuba, jesteś stosunkowo nową postacią w Bzik Akademii. Co sprawiło, że w marcu tego roku zdecydowałeś się podjąć wyzwania, jakim jest bycie trenerem sekcji piłki nożnej?
Jakub Mroszczak: Współzałożyciel Bzik Akademii - Bartek Handzel - jest moim dobrym przyjacielem. Pewnego dnia zadzwonił do mnie i zapytał czy nie chciałbym się tego podjąć, a ja bez wahania się zgodziłem. Duży wpływ na moją decyzję miało to, że uwielbiam ten sport i przeważnie nie mogę przeżyć nawet paru dni bez kontaktu z piłką. Innym argumentem było to, że bardzo lubię dzieci, lubię spędzać z nimi czas i być dla nich pewnego rodzaju wzorem do naśladowania. Możliwość robienia tego, co się kocha i zarobienia przy tym paru groszy sprawiła, że zdecydowałem się dołączyć do Bzik Akademii.

Jak układa ci się współpraca z trenerem Bartłomiejem Augustynem? Znaliście się wcześniej?
- Z Bartkiem wcześniej nie miałem zbyt częstego kontaktu. Widywaliśmy się jedynie na meczach hokejowych lub piłkarskich, ale przeważnie byliśmy ze sobą tylko na "cześć". Bartek jest bardzo pozytywnym gościem i do wszystkiego stara się podchodzić z uśmiechem na ustach. Wydaje mi się, że tworzymy dobry duet i wzajemnie fajnie się uzupełniamy. Jest starszy o parę lat i dzięki temu mogę się też od niego trochę nauczyć.
Jak więc wspominasz zeszły sezon i pracę z dzieciakami? Co lubisz w niej najbardziej?
- Te kilka miesięcy wiele mnie nauczyło. Każda godzina z tymi chłopakami to dla mnie mega pozytywny „kopniak”. Te dzieciaki mają w sobie tyle energii, że mogłyby obdarzyć nią niejednego dorosłego. Najbardziej w tej pracy lubię to, że nie tylko ja mogę ich czegoś nauczyć, ale także oni mogą nauczyć czegoś mnie. Po tych paru miesiącach wiem, że w życiu nigdy nie można się poddawać: nawet gdyby 99 razy coś ci nie wyszło, to za setnym razem w końcu ci się uda. I nawet gdybyś nie miał wybitnych umiejętności, to najważniejsze jest to, że robisz coś, co sprawia ci wielką przyjemność i przez to twoje życie staje się szczęśliwsze. Przez półtorej godziny z nimi na każdym treningu uświadamiam sobie, że za młodu byłem strasznie naiwny, chcąc tak szybko stać się dorosłym człowiekiem (śmiech)...

Oprócz trenowania, grasz też w jednym z podhalańskich klubów. Opowiesz nam krótko o twojej przygodzie z piłką?
- Tak. Jestem zawodnikiem Huraganu Waksmund. W tym klubie gram już kilkanaście lat. Nie pamiętam kiedy zaczęła się moja przygoda z piłką, ale jak prawie każdy dzieciak chciałem zostać wielkim piłkarzem. Niestety moje umiejętności szybko te marzenia zabiły (śmiech). W Huraganie od najmłodszych lat miałem świetne warunki do trenowania - niczego nigdy nie brakowało, każdy trening czy wyjazd na mecz uczył mnie czegoś nowego. Poprzez żaków, trampkarzy i juniorów miałem kilku trenerów, którzy nauczyli mnie wiele jeśli chodzi o piłkę, ale również - oraz przede wszystkim - jeśli chodzi o codzienne życie. W wieku 17 lat zadebiutowałem w seniorskiej drużynie Huraganu i gram w niej aż do dzisiaj. Z tym klubem przeżyłem sporo wzlotów i upadków. Nie zawsze było idealnie, ale wiem, że dzięki piłce jestem innym człowiekiem. Przez te wszystkie lata nauczyłem się być pokornym człowiekiem i wiem, że w życiu nigdy nie ma nic za darmo, a ciężką pracą można osiągnąć naprawdę wiele.
A jakie masz plany na przyszłość?
- Nie planuje nic na przyszłość. Żyję chwilą i staram się cieszyć z każdego dnia. Wierzę, że będzie to dobry sezon, zarówno dla Huraganu, jak i dla Bzik Akademii!
W takim razie dziękuję ci za tę rozmowę i życzę tego, by stało się tak, jak mówisz!
- Nie ma sprawy, również dzięki!
Tekst Jakub Udziela










