Siódma seria spotkań okazała się zdecydowanie lepsza bo dwu naszych reprezentantów wygrało, dwu zremisowało a mecz Zalesianki z Zakopanem został odwołany ze względu na zalegającą nad boiskiem mgłę.
Helena Nowy Sącz – LKS Szaflary 0:2 (0:0)
Bramki: Dudzik 60, Hreśka 73.
Szaflary: Zhuk – Hajnos, Strama, Mularek, Bierówka – Bibro (28 Szczerba), Hreśka, Kantor (82 Dziedzina), F. Kamiński (89 Kowalczuk) – Dudzik (87 K. Gałdyn), Baboń.
W 60 min Łukasz Dudzik uderzył z rzutu wolnego z odległości około30 metrów od bramki Heleny. Mocno uderzona piłka, skozłowała jeszcze tuż przed bramkarzem i wpadła do bramki. Gol z 73 min to efekt kontrataku szaflarzan. Florek Kamiński co prawda w sytuacji sam na sam z golkiperem Heleny trafił w słupek, ale skuteczną dobitką popisał się Mateusz Hreśka.
- Od jakiegoś czasu realizujemy swój pomysł na grę w meczach wyjazdowych i to przynosi efekty. Przede wszystkim zagraliśmy bardzo dobrze w defensywie. Gospodarze w pierwszej połowie praktycznie nam nie zagrozili. W przerwie apelowałem byśmy cały czas byli konsekwentnie w swojej grze. Wygraną dedykujemy Michałowi Kantorowi, który w piątek obchodził swoje urodziny, a dzisiaj był wyróżniającą się postacią w naszej defensywie – ocenił występ swoich podopiecznych trener Szaflar, Tomasz Ligudziński.
AKJ Ujanowice - Orkan Raba Wyżna 0:4 (0:3)
Bramki: Dziechciowski 15, Filipek 34, 90+2, Skawski 41.
Orkan: D. Możdżeń – Lenart (72 Kasiniek), K. Rapta (66 Skwarek), Świder, Mozdżeń, Dziechciowski (78 Ł. Rapta), Teper, Skawski, Pluta, Gromczak, Filipek.
Piłkarze z Raby Wyżnej odnieśli efektowne zwycięstwo na wyjeździe z AKJ Ujanowice zespołem z dolnych rejonów tabeli podobnie jak dotychczas Orkan. Gra w pierwszym kwadransie toczyła się w środku boiska bez sytuacji bramkowych. W 15 minucie Skawski z bocznego sektora boiska zagrał w uliczkę do wbiegającego w pole karne Dziechciowskiego a ten w sytuacji sam na sam pewnie ulokował piłkę w bramce gospodarzy. Kolejną szansę na zdobycie przez rabian gola miał Gromczak, ale jego uderzenie głową zatrzymało się na poprzeczce. To był okres dobrej gry Orkana i w dalszej jego części w głównych rolach wystąpił duet Skawski z Filipkiem. W 34 minucie Skawski ze środka boiska zagrał między dwu obrońców, do piłki doszedł Filipek i umieścił futbolówkę w bramce Ujanowic. W 41 minucie Filipek zrewanżował się Skawskiemu za doskonałe podanie i sam z końcowej linii wyłożył piłkę partnerowi z drużyny a ten tylko dostawił nogę i goście objęli prowadzenie 3:0. Po zmianie stron piłkarze Orkana oddali inicjatywę gospodarzom, czekając na kontry. Dwukrotnie po takich kontrach groźnie strzelał Pluta, jednak w obu przypadkach piłka przelatywała nieznacznie nad bramką. W innych sytuacjach jakie mieli rabianie doskonale spisywał się bramkarz Ujanowic i wynik się nie zmieniał. Dopiero w doliczonym czasie gry ponownie o sobie dała znać para Skawski-Filipek. Ten pierwszy zagrał piłkę wzdłuż pola karnego ten drugi uderzył nieuchronnie do siatki z 10 metrów.
- To był ostatni i chyba najlepszy moment abyśmy się przełamali w tej rundzie. Inny wynik niż nasza wygrana pogrążył by nas w dolnych rejonach tabeli. Bardzo dobrze rozegraliśmy pierwszą połowę spotkania aplikując gospodarzom trzy gole. W porównaniu z wcześniejszymi spotkaniami wykazaliśmy się dobrą skutecznością. W drugiej połowie pozwoliliśmy gospodarzom na prowadzenie gry ale tylko w środku boiska sami nastawiając się na kontry. Ta taktyka zdała egzamin bo nasi rywale właściwie stuprocentowej sytuacji sobie nie stworzyli a my naszą wygraną przypieczętowaliśmy w doliczonym czasie gry - podsumował mecz grający trener Orkana Robert Możdżeń.
Orzeł Wojnarowa – Orawa Jabłonka 1:1 (0:1)
Bramka dla Orawy Kasprzak 15.
Orawa: T. Zubrzycki – J. Jazowski (70 P. Jazowski), W. Zahora, Smutek, Dworszczak, Kuczkowicz, P. Zubrzycki, T. Zahora, Kasprzak, Andrasiak (46 Mederak), Stasiak.
Orawianie po wygranej w miniony weekend u siebie z Ujanowicami przywiozła punkt z wyjazdowego meczu z Wojnarowej. Prowadzenie goście uzyskali już w 15 minucie kiedy to Dworszczak odebrał piłkę w środku boiska atakującym gospodarzom po czym podał do Andrasiaka a ten wyłożył piłkę Kasprzakowi. Strzał pomocnika Orawy z okolic linii pola karnego po ziemi był na tyle mocny i precyzyjny, że bramkarz Orła nie miał szans na jego obronę. Później gra toczyła się według reguły akcja za akcję strzał za strzał. Orawianie szczególnie dobrze radzili sobie w kontrach. W 60 minucie grający trener Orawy Tomasz Zahora przymierzył z rzutu wolnego ale trafił tylko w poprzeczkę. Niezłą okazję na podwyższenie wyniku miał Stasiak po crossowym podaniu Kasprzaka, jednak chociaż był sam na sam z bramkarzem to kąt do strzału był spory i piłka ostatecznie po uderzeniu Stasiaka wylądowała w rękach bramkarza. W innej sytuacji potężne uderzenie P. Zubrzyckiego z 20 metrów pod poprzeczkę świetną interwencją na róg sparował golkiper Orła. Gospodarze widząc wymykające się z ich rąk punkty z desperacją zagrywali długimi podaniami w pole karne Orawian. Po jednaj z takich wrzutek powstało zamieszanie i piłka odbijała się rykoszetem od zawodników by wreszcie dość przypadkowo trafić do ustawionego metr przed bramka zawodnika gospodarzy. Ten skorzystał z okazji i uderzając futbolówkę głową wpakował ją do siatki.
- Oczywiście żałujemy, że nie udało się dowieść wygranej do końca spotkania. Mecz wprawdzie był wyrównany, jednak my mieliśmy więcej i bardziej klarowne sytuacje strzeleckie. Gospodarze wyrównali w przypadkowych okolicznościach po dalekiej 30 metrowej wrzutce w nasze pole karne. Z uwagi jednak na to, że graliśmy bez kilku naszych podstawowych zawodników i na wyjeździe z drużyną której też potrzebne są punkty remis uznajemy z niezły wynik - powiedział po meczu grający trener Orawy Tomasz Zahora.
Kolejarz Stróże – Jarmuta Kolex Szczawnica 3:3 (0:1)
Bramki dla Jarmuty: J. Pietrzak 6, Mrówka 72, Kuziel 78.
Jarmuta: H Gołdyn – Piszczek, Ojrzanowski, Diop, Jasiurkowski, Talarczyk, Mlak ( 70 M. Pietrzak), Noworolnik, J. Pietrzak, Kuziel, Mrówka.
Drużyna Jarmuty Kolex Szczawnica wystąpiła już z grającym trenerem Jackiem Pietrzakiem nieobecnym w poprzednich spotkaniach z powodu kontuzji. Jak przystało na grającego szkoleniowca dał on swojemu zespołowi impuls do dobrej gry i zdobył prowadzenie już w 6 minucie spotkania. Po tym jeszcze J. Pietrzak doskonale obsłużył Mrówkę ale ten z 10 metrów trafił tylko w poprzeczkę. Gospodarze oczywiście ani myśleli zrezygnować z poprawy wyniku i przeprowadzali groźne akcje, jednak w dwu sytuacjach sam na sam przegrali pojedynki z Henrykiem Gołdynem, który między słupkami zastąpił niefortunnie broniącego w meczu z Płomieniem Borzęckiego. W jednym przypadku zawodnikowi Kolejarza nie udał się lob nad H. Gołdynem. Po zmianie stron coraz lepiej grający gospodarze w 60 minucie doprowadzili do wyrównania. Piłkę ze swego pola karnego niefortunnie wybił Piszczek wprost na nogę rywala a ten nieuchronnie trafił do siatki. Co gorsze gospodarze pięć minut później wyszli na prowadzenie bowiem sędzia dopatrzył się zagrania piłki ręką przez Ojrzanowskiego w swoim polu karnym. I teraz drużyna z Miasta Zdrojowego rzuciła się do odrabiania straty. Udało się to Mrówce gdy bramkarz gospodarzy niezbyt daleko wybił piłkę. Strzał z półwoleja Mrówki był i silny i bardzo precyzyjny. W 78 minucie szczawniczanie wyszli na prowadzenie. Jacek Pietrzak po długim dynamicznym rajdzie podprowadził piłkę pod pole karne gospodarzy zagrał do Kuziela, który z 5 metrów sfinalizował akcję swojego trenera. W 87 minucie gospodarze zdołali jednak wyrównać bo wykorzystali nieprawidłowe ustawienie obrońców Jarmuty i zdobyli gola.

- Po porażce u siebie z Płomieniem przed tygodniem jechaliśmy na mecz do Stróż z pewnymi obawami. Pewnie przed meczem remis wzięlibyśmy „w ciemno”. Teraz mamy pewien niedosyt bo do wygranej zabrakło nam 3 minuty. Zawiodła koncentracja. Oczywiście trudno też utyskiwać na rezultat bo strzeliliśmy trzy gole i chociaż to my prowadziliśmy w tym meczu dwukrotnie to też w pewnym momencie przegrywaliśmy 1:2. Z tej perspektywy i mając na względzie, że graliśmy z mocnym rywalem i to na jego boisku remis uważam za satysfakcjonujący nas wynik - powiedział po meczu grający trener Jarmuty Jacek Pietrzk.
Zalesianka Zalesie – KS Zakopane mecz się nie odbył. Sędzia spotkania Wacław Gargul z Nowego Sącza podjął decyzję o jego odwołaniu ze względu na młgłę ograniczającą widoczność na boisku.
Oczywiście nie kwestionujemy decyzji arbitra bo istotnie widoczność była bardzo słaba. Żałujemy jednak, że nie mogliśmy rozegrać meczu, bo każdy taki wyjazd to pewien problem organizacyjny nie licząc oczywiście kosztów. Trudno takie czasami są okoliczności na które nie mamy wpływu i musimy to zaakceptować powiedział trener KS Zakopane Dawid Bartos.
VII kolejka. Pozostałe wyniki:
Gród – Sokół 0:6,
Płomień - Olimpia 1:0,
Łosoś - Sandecja II 18.09.2016.
|
LP |
DRUŻYNA |
MECZE |
PUNKTY |
BRAMKI |
|---|---|---|---|---|
|
1 |
Sokół Słopnice |
7 |
16 |
23-7 |
|
2 |
Olimpia Pisarzowa |
7 |
16 |
16-7 |
|
3 |
LKS Szaflary |
7 |
15 |
15-7 |
|
4 |
Sandecja Nowy Sącz |
6 |
15 |
25-11 |
|
5 |
Jarmuta Szczawnica |
7 |
14 |
21-10 |
|
6 |
Kolejarz Stróże |
6 |
13 |
16-13 |
|
7 |
Płomień Limanowa |
7 |
11 |
14-11 |
|
8 |
Górd Podegrodzie |
7 |
10 |
16-21 |
|
9 |
KS Zakopane |
5 |
9 |
12-4 |
|
10 |
Zalesianka Zalesie |
6 |
8 |
16-14 |
|
11 |
Orkan Raba Wyżna |
7 |
7 |
12-13 |
|
12 |
Orzeł Wojnarowa |
7 |
5 |
7-18 |
|
13 |
Orawa Jabłonka |
7 |
4 |
3-15 |
|
14 |
Helena Nowy Sącz |
7 |
4 |
6-22 |
|
15 |
Łosoś Łososina Dolna |
6 |
1 |
4-17 |
|
16 |
AKJ Ujanowcie |
7 |
0 |
7-22 |
Tekst Ryb
Zdjęcia Wojtek (Rzusto)










